Elo
To było parę dni temu. Piknął mi zegar przy powrocie napięcia w sieci.
Patrzę po paru chwilach na jeden zegar - ledwo tli się wyświetlacz z zerami. Myślę sobie - w końcu po 25-30 latach padł. Tam jest tradycyjne trafo.
Drugi zegar z zasilaczem impulsowym działa.
Włączam światło (LED), a tam jasność zamiast poprzednich odpowiednich do klasycznych 75W ledwo cośtam pi razy oko 10W.
Sprawdzam napięcie w gniazdku, a tam 83V. Potem okazało się, że w całej dzielnicy tak było. Przez 2 godziny. Zanim wyłączyli w ogóle i naprawili po kolejnej godzinie.
Na 7 sprawdzonych "żarówek" LED tylko ta pierwsza świeciła, choć ledwo. Działał jeszcze kompresor lodówki, choć zauważalnie słabiej. Kuchenka gazowa miała świecący zegar LED, ale już iskrownik nie działał. Innych urządzeń wolałem nie sprawdzać, tylko wyjąłem wtyczki z sieci od TV i wieży. Za to dziwne, że router z zasilaczem z trafo działał. Chyba trafo, bo duży i ciężki. Neta miałem z niego, nie z telefonii komórkowej.
Nie pamiętam takiej awarii. Zawsze było zero. Chyba. Skoro nie było żadnych oznak napięcia, to nie mierzyłem.