Żyrandol w wersji ze ściemnianiem.

Sep 03, 2024 Last reply: 1 year ago 160 Replies

Pan J.F napisał:

Nie znam. Czytałem, że "gruźlica wraca", ale wyobrażałem to sobie tak, że znaleziono kogoś, kto zachorował.

Mnie wszkole podstawowej na lekcjach biologii (a może czegoś innego) uczyli, że nie wolno pić nieprzegotowanego mleka. Bo tam *jest* gruźlica. To samo mówił telewizor, pisała o tym prasa. Prątki Kocha były tak oczywistym składnikiem mleka, jak laktoza. Dzisiaj, jeśli wykryją kilka bakterii w jakimś produkcie spożywczym, to wycofuje się całą partię.

Mówią, że pierwszy skokowy spadek zachorowań nastąpił wtedy, gdy dorożki w miastach zostały zastąpione przez samochody. Prątki jakoś szczególnie lubią bywać w oparach końskiej kupy.

Pan J.F napisał:

Z tego co pamiętam z moich przygód z fotografią, wywoływanie tyle trwa. Utrwalać (wypłukiwać nienaświetlonych soli stebra) w tym przypadku w zasadzie nie trzeba. O ile klisza nie idzie do archiwum. A jeśli idzie, to dokładnie utrwalić można już po opisaniu przez lekarza.

Pan J.F napisał:

Zapewne świetny temat pracy doktorskiej na wydziale psychologii. Ale w praktyce jakie to ma znaczenie?

Fabrykant skrócił żywotność z 2000 do 1000 godzin. To wiemy, jest napisane. Załóżmy, że ceny też podniósł dwukrotnie. No to przychód mu wzrósł cztery razy. Żarówki znane mi z praktyki kosztowały 50 razy mniej, niż zużywany przez nie prąd. Czyli mało klient stracił. A na prądzie zyskał dużo.

Dużo wymyślali w międzyczasie. Tysiącgodzinna żarówka świeciła sto lat temu kilka razy taniej od dwutysiącgodzinnej. A w ciągu stu lat świecenie jeszcze potaniało (nie wiem, czy w dolarach, ale w kWh na pewno).

Tak się pożywiał, że w końcu komucha za swe krzywdy pogonił. Pewnie z obżarstwa mu się we łbie porzewracało.

Czy wierzyć Ci, ze oni chcieli lepiej dla klienta, czy raczej chcieli lepiej dla siebie :-)

No i trzeba by odgrzebać ceny zarówek i prądu z lat 30-tych.

W przedostatnich czasach jakoś tak. Ale 100 lat temu?

formatting link
elektryczność 0.53/kWh, żarówka 0.88.

Kurde, nic się nie zmieniło :-) Poza zarobkami :-)

"Energię elektryczną używano prawie wyłącznie do oświetlenia pomieszczeń. Dostawcy starali się zwiększyć jej zużycie, stosując ulgi np. bonifikatę w opłacie za zużycie większej ilości energii. Jednak koszty bytowania były tak znaczne, że skłaniały niektórych mieszkańców miast, do takiego uchylenia kranu, by woda wodociągowa kapała do dużego naczynia przez całą noc, w ilości mniejszej niż wodomierz miał zdolność do uruchomienia się."

"Ile kosztuje kropelka benzyny" ? :-)

No ale wydaje się, ze żarówki były znane od znacznie dawniej. A patenty wtedy chyba tak samo - 17 lat max.

formatting link

1897 Lodygin patentuje metalowe włókna, m.in. wolframowe, 1904 wegierski patent na wolframowe włókno (Just+Hanaman, Tungsram) 1906 metoda produkcji przez spiekanie proszku wolframu 1913 wypełnienie gazem obojętnym, Langmuir/GE 1917 patent na spiralne włókno, Benbow/GE

Chyba faktycznie GE dużo zrobił dla lepszych żarówek, a że przy okazji zarobił ...

No ale czy mu komuna prąd obniżała, tzn napięcie ?

J.

raczej 5-10 minut, w przypadku błon. Szybkie były papiery.

Niby tak, ale wątpie by ktoś się tak bawil. Wywołali, utrwalili, wypłukali, i wysuszyli.

Kurde, producentów chemii jeszcze trochę jest, Kodak, Agfa

formatting link
ale czasami się nie bardzo chwalą

formatting link

15 sekund wywoływania, 15s utrwalania? wersja Rapid.

A ci od wywoływarek się czasami nie chwalą ... pewnie nastawiany

formatting link

J.

ok 4 tys w kraju

formatting link

No ale wychodzi na to, ze jakoś te krowy wyleczyli.

Być może.

Ale u nas to nie wiem - samochodów po 45 było mało, dorożek też mało. Autobusy, tramwaje, nogi?

J.

P.S. potrójnie skręcone włókno

formatting link

Ciekawe w czym to lepsze. No ale to dopiero 1979.

I tu jeszcze jakis "rdzeń" jest?

W postaci molibdenowej spirali?

Swoją drogą, tak to opisano, że nie rozumiem o co dokładnie chodzi ... bo słabo kapujący jestem, czy oni celowo tak niejasno? :-)

J.

Pan J.F napisał:

Nie mam doktoratu z psychologii.

Można, ale nie trzeba. Jest zupełnie nieprawdopodobne, by ich cena zblizyła się do wartości prądu, które konsumowały.

Czyli warto było szukać. Zupełnie realną wydaje mi się oszczędność rzędu 1 kWh dziennie. Kilkanaście zł na miesiąc, kupa forsy. A ile to żarówek da się za to kupić!

Pensja to była kilkaset miesięcznie.

"Chłop w raz osolonej wodzie tydziń ziemniaki gotował, a zapałkę dzielił na czworo", ja to znam. Lekko nie było, ale z tym kapaniem wody to może przesada była. A może inaczej -- wielu ludzi dzisiaj nie chce czajnika elektrycznego, bo "sąsiadka mówiła", że na gazie herbata taniej wychodzi. Czyli znowu psychologia.

Zarobili nie "przy okazji", taki był ich jedyny cel. Starali się cały czas zrobić żarówkę gorszą, ale że to patałachy, więc wyszła im lepsza. Tak twierdzi szuria.

Obniżała -- od tego się ten podwątek zaczął. Wtedy pobierana moc spadała, bo obciążenia w większości rezystancyjne. Zmniejszała też częstotliwość, by maszyny się wolniej kręciły. Ale to sama sobie zmniejszała, bo przemysł państwowy.

Pan J.F napisał:

Znajomy ma jedną z ostatnich czynnych i dostępnych publicznie maszyn Kodaka. Wywołuje filmy 35mm, skanuje, robi odbitki na papierze fotograficznym do rozmiaru A3 chyba. Taki kombajn ze trzy metry długi, półtora szeroki i tyleż wysoki. Wywołuje szybko, ale teraz czeka się długo, nim zamówienia się uzbierają i opłaci się chemię rozrobić. Prądu też żre dużo na samo podtrzymanie życia, więc nie jest ciągle w gotowości.

Zasadniczo nie znamy ani ceny żarówek, ani prądu.

To by musiała świecic z 10h dziennie. IMO - bardziej możliwe, że klasa pracująca chodziła spać ok 22, czy nawet wcześniej, i zapalała swiatło ... latem krócej, zimą dłużej. Noc trwa srednio 12h, odejmując 8h na sen, zostaje 4h dziennie :-)

No własnie - chyba lepiej policzyc, ze 1000h taka 60W zuzyje 60kWh.

30zl z haczykiem. 20% oszczędności to ok 6zl, a żarówka niecałe 1zl.

Urzędnicza czy robotnicza?

Zapałki drogie były, bo podatek zawierały. Zapalniczki też :-)

Kiedyś sprawdziłem, i wychodziło taniej. Dziś już raczej nie.

W dodatku jest sprawa taka, że w elektrycznym czajniku widzę ile jest wody, a metalowym z gwizdkiem nie ... i elektryczny szybciej grzeje.

Od tego się zaczęło, ale nie było powiedziane gdzie :-)

W latach 80-tych rzadko zmniejszała, częsciej była za duża.

W przeciążonych elektrowniach częstotliwość spada, to jakby naturalne. Tylko przecież można to regulować. A dzis jakoś dziwacznie - nadal spada ...

J.

Pan J.F napisał:

Osiemset czy trzysta?

Na czym polegało sprawdzanie? Na symulacjach komputerowych w Exelu, czy na strniu ze stoperem przy czajnikach?

Sprawa jest taka, że u mnie straty gazowe zawsze brały się stąd, że kak nastawiłem wodę, to nie chciało mi sie leźć do czjnika zaraz gdy zaczyanła wrzeć. Elektryczny sam się wyłącza.

Było, że na Śląsku (i tam gdzie duży przemysł).

Się nie spotkałem z za dużą. Nigdy.

Poza jednym incydentem macedońskim też się nie spotkałem.

Pan J.F napisał:

Osiemset czy trzysta?

Na czym polegało sprawdzanie? Na symulacjach komputerowych w Exelu, czy na staniu ze stoperem przy czajnikach?

Sprawa jest taka, że u mnie straty gazowe zawsze brały się stąd, że kak nastawiłem wodę, to nie chciało mi sie leźć do czjnika zaraz gdy zaczyanła wrzeć. Elektryczny sam się wyłącza.

Było, że na Śląsku (i tam gdzie duży przemysł).

Się nie spotkałem z za dużą. Nigdy.

Poza jednym incydentem macedońskim też się nie spotkałem.

W dniu 23.09.2024 o 16:55, Jarosław Sokołowski pisze:

Ciekawe jak wątek o żyrandolu skierował się na końską kupę...w sumie dzięki, ba mam turkucie na działce i miałem się zaopatrzyć w końską kupę, żeby je zwabić i wyeliminować :) Dzięki za przypomnienie :)

Jak popatrzysz na inne towary, to róznica była spora. Chleb 30 gr (1kg), maszyna do pisania 1200, biurko biurowe 145, pół/buty męskie 17zl ... z prawdziwej skóry ! koszula 10zl, kapelusz 22 ... garnek emaliowany 0.66

Trudno powiedziec, i ile im zostawało. Grzesiuk w "Boso, ale w ostrogach", pisał, że raczej biednie, ale widać, ze sie poprawiało,

Stoper przy elektrycznym, licznik od gazu.

Gwizdek. Poki działa, to szybko przybiegniesz.

Z drugiej strony ... czajnik elekryczny ma zadziwiajaco sporą sprawność. Mierzone stoperem, czas doprowadzenia zimnej wody do wrzenia, minuta czy 2 przerwy, czas doprowadzenia do wrzenia. I to nawet taki metalowy.

Śląsk jest duży. Może byc centrum Katowic, może być jakas wioska 20km dalej. A może byc 50km dalej, Ślązacy się obrażą, ale dla reszty kraju to ciągle Śląsk :-)

Prawie zawsze była za duza. Mialem taki radiobudzik synchronizowany siecią, zazwyczaj spieszył. Co wk*, bo przestawic go o minute do przodu było łatwo, ale o minute do tyłu ... trzeba było o 23:59 do przodu.

Ale zdarzały sie dni, gdzie sie potrafił spóźnic o 20 minut.

Ten macedonski jest ewenementem duzym, nie rozumiem co się działo.

A potem nam Bełchatów wywaliło, ale to nie wiem, czy sie sekunda uzbierała

formatting link
No ale to jest w miarę zrozumiałe ... choc ciekawe, co robią przy

49.85 Hz.

J.

Pan J.F napisał:

Nie da się ukryć, że sanacyjna Polska nie była krajem przesadnie bogatym. Wielu ludziom było po prostu ciężko. Ale to żaden wyjątek w Europie. W Portugalii czy Hiszpanii było podobnie, albo było jeszcze gorzej. Po wojnie niewiele się zmieniło -- polski socyalizm w dużej mierze bazował na starych pomysłach na państwo. Nie dokonała się tak radykalna przemiana, jak na Zachodzie.

Do elektrycznych mam miernik we wtyczce, zmierz yidealnie. A w gazomierzu ostatnia cyferka to litry. Litr gazu to około 10 Wh. Do zagotowanie litra wody potrzeba circa 90 Wh energii (dostarczonej wodzie, sprawnośc pomijam). Dokładość pomiaru słaba, raczej oszacowanie.

Ja nie pies, żeby na gwizdnięcie przylatywać. Odporny jestem. U mnie woda zwykle dłużej wrzała, niż była podgrzewana.

No to w różnych miejscach mogło być różnie. Przeważnie jednak kiepsko.

Nie będę zaprzeczał, nie mam podstaw do tego. PRL ma wciąż jeszcze wiele tajemnic. Czyżby sieć warszawska i wrocławska nie były zsynchronizowane?

IMHO - sporo się zmieniło. Ale na zachodzie jeszcze szybciej :-)

Wtedy nie miałem.

*)

O ile pamietam, to nie było tak źle. I niewazne, na ile rzeczywiscie dokładnie - bo idelnie odpowiada to rachunkowi :-)

  • - czego o tym mierniku we wtyczce powiedzieć się nieda

Nie miałes gwizdka :-)

formatting link

Ogolnie nie pamiętam tej kiepskości, ale stabilizatory widziałem. Może siec się polepszyła, moze telewizory.

Z tego co pamiętam, to u mnie jak napięcie spadało, to już do zera :-)

Kolega mówił, ze kiedys TV Helios testował. Bydle bodajże przy 70V działało jeszcze dobrze, poniżej zaczynały się delikatne zmiany barwy, a przy 55V ... przepalił się bezpieznik :-)

No ale to już była nowoczesna konstrukcja.

Raczej była. Ostatnio mieliśmy jakąs wyspę, a może to Ukraina miała wyspę, na potrzeby eksportu pradu do nas. Tzn przedostatnio.

J.

Pan J.F napisał:

Tak nam mówiono, a je też przez jakiś czas wierzyłem.

"Sporo" jest rzeczą względną, trzeba z czymś porównać. Wtedy się okazywało, że sukcesy socyalizma nie są "bez anałoga w mirie", a inni mają ich nawet jakby trochę więcej.

Półprzewodnikowa. Żarzenie lamp zachowuje się podobnie do żarówek. Nie wydoli przy małym napięciu. Z anodowym też robi się słabo. Pamiętam obraz telewizyjny przy tych spadkach. Był ciemny, mocno rozszerzony, na całym ekranie widać było tylko centrum sceny. Migał albo nie migał, z tym było różnie.

Można porównac z sanacyjnymi czasami. A tam Grzesiuk pisze, ze za jego dziecinstwa (ur 1918), na Czerniakowie, mało kto miał prąd, wiec i żarówki ich nie interesowały. Wodę trzeba było nosić w wiadrze ze studni, itp.

Gdzies w 39 prąd już był, nie pamietam, moze sie przeprowadzili.

Ilość samochodów, lekarzy, radioodbiorników - można odszukać. No ale wiadomo - elektronika tanieje, widac az od 1945 :-)

z drugiej strony - byliśmy bardzo zniszczeni przez wojnę.

Ale też z przetwornicą.

Hm, tak chwalimy te żarówki, że nadal swiecą, tylko jakos słabo :-)

No popatrz - a szeroki obraz wymaga większego prądu w cewkach odchylania ... zaraz, a może wystarczy tylko mniejsza prędkość, z powodu niższego napięcia kineskopowego ... i przy okazji ciemno.

J.

Pan J.F napisał:

Nie, nie można. Z powodu wymienionego wyżej: na zachodzie jeszcze szybciej. Najpierw otrząśnięcie się ze skutków wojny, potem wzrost.

Na Czerniakowie. Warszawa jest słaba jako przykład z wodą, bowiem na przełomie XIX i XX wieku miasto to miało najbardziej wozwiniętą sieć wodociągów i kanalizacji w Europie. Różne paryże mogły się schować, czerniakowy były tam co krok.

Nie my jedni. Niemcy też.

W dniu 24.09.2024 o 16:26, J.F pisze:

Na wsiach się polepszyła, ale to przecież w całej Polsce a nie akurat na Śląsku.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required