zapowiada się jeszcze lepiej:)
Fakt, że mogę puścić część dysków na proxmoxa+vm+obrazy a drugą część dysków na fizyczną obsługę to to, w czym widzę na razie największą zaletę
zapowiada się jeszcze lepiej:)
Fakt, że mogę puścić część dysków na proxmoxa+vm+obrazy a drugą część dysków na fizyczną obsługę to to, w czym widzę na razie największą zaletę
Mam dokłdnie tak. NAS, który u mnie pracuje jako VMka, ma przekierowany fizyczny dysk wpięty w jakiśtam kanał sata. W sumie mam tak przekierowane jeszcze 2 dyski (svn i ZoneMinder).
Wiekolkrotnie musiałem tym kombinować (np. zmieniajac dyski na większe) i jedyny problem to brak stosowanej funkcji w menu. Trzeba taki dysk podpinać z poziomu konsoli. Co jest problemem w sumie tylko takim, że trzeba to za każdym razem wygoogolować...
a) nie mam macierzy, więc trudno się wypowiadać, ale wszystko, co Linux wykryje jako urzadzenie blokowe można przekierować do VMki. b) jeszcze mi się nie rozpadł dysk, więc nie mogę potwierdzić, ale hostem jest normalny debian-like OS, więc masz tam to, co w debianie.
Rekurencyjnie można podpiąć zasoby wyeksportowane z NASa działającego w VMie do proxmoxa, do przechowywania mniej istotnych zasobów, jak n.p. obrazy ISO, czy obrazy template'ów. Trzeba tylko pamiętać ze przy nie-działającym NASie te zasoby nie będą dostępne. Na NASie trzymam też katalogi domowe dla VMów i części komputerów w domu. Dla pełni wygody można dodać serwis katalogowy w postaci n.p. Samby z kontrolerem AD, i podpięcie do nich maszyn montujących home z NASa.
Warto się zastanowić nad niezawodnością takiej domowej infrastruktury IT. Ja wydelegowałem wszystkie krytyczne serwisy (jak HA, mqtt, zigbee, AD, etc) na oddzielny serwer działający na małym, tanim pececie (znane jako micro-pc, albo 1 liter PC, też z proxmoxem), którego nie dotykam. "Cięższe" serwisy działają na mocniejszym serwerze, z większa ilością zasobów. W ten sposób nie muszę się stresować że światła w chałupie przestaną działać kiedy będę grzebać przy serwerze.
Nie polecam używania RPi albo innych ARMowych SBC do automatyki domowej. Działać będzie, ale przeniesienie HA z Pi4 na małego peceta rozwiązało wszystkie problemy z opóźnionymi reakcjami na naciśnięcie przycisków.
W planach mam przekształcenie tego mikro-serwerka w redundantny kluster, żeby zmniejszyć szanse totalnej awarii spowodowanej usterką sprzętu.
Jacek
Rekurencyjnie można podpiąć zasoby wyeksportowane z NASa działającego w VMie do proxmoxa, do przechowywania mniej istotnych zasobów, jak n.p. obrazy ISO, czy obrazy template'ów. Trzeba tylko pamiętać ze przy nie-działającym NASie te zasoby nie będą dostępne. Na NASie trzymam też katalogi domowe dla VMów i części komputerów w domu. Dla pełni wygody można dodać serwis katalogowy w postaci n.p. Samby z kontrolerem AD, i podpięcie do nich maszyn montujących home z NASa.
Warto się zastanowić nad niezawodnością takiej domowej infrastruktury IT. Ja wydelegowałem wszystkie krytyczne serwisy (jak HA, mqtt, zigbee, AD, etc) na oddzielny serwer działający na małym, tanim pececie (znane jako micro-pc, albo 1 liter PC, też z proxmoxem), którego nie dotykam. "Cięższe" serwisy działają na mocniejszym serwerze, z większa ilością zasobów. W ten sposób nie muszę się stresować że światła w chałupie przestaną działać kiedy będę grzebać przy serwerze.
Nie polecam używania RPi albo innych ARMowych SBC do automatyki domowej. Działać będzie, ale przeniesienie HA z Pi4 na małego peceta rozwiązało wszystkie problemy z opóźnionymi reakcjami na naciśnięcie przycisków.
W planach mam przekształcenie tego mikro-serwerka w redundantny kluster, żeby zmniejszyć szanse totalnej awarii spowodowanej usterką sprzętu.
Jacek
albo do momentu padu karty SD:)
proxmox ma taki ficzer na pokładzie czy trzeba porzeźbić?
Też, ale to inny rodzaj problemów :) Mi głównie chodzi o kiepskie "bezproblemowe" działanie.
Jest w standardzie
Jacek
sirapacz napisał(a):
Już klepalismy. Na dziadostwo z ostatniego sortu (uzysk dobrych komórek z wafla 15-20%) Micron nie daje nawet
3 miesięcy gwarancji na swoje SD, a towar upłynnić warto bo jeszcze idzie na chłamie zarobić. Rozrzut cenowy kart o tej samej pojemności wynosi 1:100. 4 pln za chłam : 400 pln za karty SLC. Niestety dziś nie idzie się dokopać na stronie producenta żadnych info nt. jakości kart.Co do RPI to to komp do wbudowania, nie zniesie żadnych długich kabli podłączonych bezpośrednio do portu procesora. Wątkotwórca tematu bardzo tajemniczy i pluje na chętnych do pomocy, więc ciężko stwierdzić co/jak postawił.
W dniu 16.10.2023 o 15:11, alojzy nieborak pisze:
Że niby ktoś tutaj pomaga i czuje się niedoceniony? Może pytania nie zrozumiał oraz całości zagadnienia.
Jak wół stoi w temacie "nie HA". Trudno przyjąć?
Treść artykułu inicjującego: "Znowu padł mi sterownik HA sterowania domowego. Jeszcze nie wiem co się z nim stało, ale z jego powodu cały system leży. Nie ma to kompletnie sensu. Niczego istotnego ten sterownik nie robi. Automatyzacje zależą od stanów wypracowywanych przez punkty sterowania. Mam np moduły ESP na których są przekaźniki do sterowania oświetleniem i do których przyłączone są sensory. Centralny sterownik niczego istotnego do tego nie wnosi tylko właśnie swoim niedziałaniem kładzie cały system. Mógłbym pozostać przy samodzielnym programowaniu punktów. No ale coś do ich organizowania by się przydało. Także do wydawania poleceń. Coś otwartego. Swego czasu była tu dyskusja o budowaniu własnego systemu, ale właśnie z tym absurdalnym centralnym sterowaniem zamiast rozwiązania do organizowania sterowania rozproszonego. Myślę, że ktoś na świecie coś w tym temacie zrobił tylko jakoś nie trafiłem... "
Potem
"Wystarczy oprogramowanie zarządzające tymi zmianami. HA poniekąd takim oprogramowaniem jest, aktualizuje co się zmieniło. Tyle, że nie decentralizuje sterowania. Do PLC'ków też masz takie oprogramowanie. Tym bardziej masz je w DCS'ach. Tylko że ja jeden autentyczny DCS do przemysłu znam a myślę teraz o czymś 'domowym'. "
Dalej
"Głupotą jest duplikowanie każdego punktu na wypadek niedziałania sterownia HA jak można go po prostu wywalić. Które to duplikowanie nie realizuje oczekiwanej funkcji bo gdyby wystarczało to HA byłby zbyteczny. W istocie jest, o ile te wszystkie punkty będą potrafiły realizować funkcje systemu bez centralnego sterownika."
Dalej
"No ale to ... jaki jest sens tego centralnego sterownika. Do realizacji funkcji automatyki z reguły nie potrzeba centralnego sterowania tylko komunikacji między jakimś małym podzbiorem wszystkich urządzeń. Weźmy prosty sterownik światła. Funkcja załączenia światła zależy od przycisków 'operatora' i niczego więcej. Oczywiście możemy do tego dodać inne zależności, np od czujnika jasności, ale to dalej nie wymaga istnienia centralnego sterownika tylko właśnie jakiegoś dedykowanego. I jak pisałem, są gotowe sterowniki urządzeń 230V do których da się bezpośrednio wpiąć czujniki od których zależy oświetlenie a także zareagować na zdarzenia w sieci lokalnej np. od czujników podłączonych sieciowo. Wynoszenie funkcji sterowania do centralnego sterownika tworzy tylko wspólny dla wszystkich sterowanych urządzeń 'punkt krytyczny sterowania'. Dlatego szukam jakiegoś rozwiązania dla tworzenia systemu bez centralnego sterownika. Wiadomo, że mogę sobie sam to wszystko zaprogramować, ale chyba ktoś już na świecie nad tym pochylił się. "
Dalej
"O to właśnie chodzi, by zastąpić sztywne połączenia sterownikiem. Kwestia, by rozproszyć sterowanie tak, by upadek jedynego centralnego sterownika w systemie nie oznaczał upadku całego systemu. Bo jaki by sterownik nie był to może przestać działać i wtedy nie działa nic. A jak sobie to jakoś podzielisz, np. inny obwód oświetlenia a inny gniazdek, to będziesz w stanie przez jakiś czas funkcjonować.
Do tego oczywiście trzeba więcej sterowników, ale nie tak mocnych jakich potrzebuje HA. Można wręcz wstrzyknąć funkcję sterowania do któregoś urządzenia końcowego, by wyeliminować sterownik dedykowany samemu sterowaniu. "
Co jeszcze mógłbym napisać by dotarło, że nie chodzi o HA?
We wszystkich systemach jakimi zarządzam od razu wyłączam jakiekolwiek samokatualizacje, większość z tych systemów działa ponad
20 lat a nawet 25. Wszechobecna paranoja aktualizacji to choroba współczesności.
Mam własne rozwiazanie IH (swój kontroler, swoje czujniki i elementy wykonawcze),.które czasami instaluje znajomym (niechętnie). Ostatnio zastanawiałem się nad integracja tego z HA bo on taki nowoczesny. Ale mam wątpliwości, które właśnie mi bardziej uswiadomiłeś by tego nie robić. To, że nie działa "centralny" to jest niedopuszczalne. Najstarszą tego typu instalacje mam z 2013, chodzi bezawaryjnie od tego czasu.
Działa do momentu, kiedy pi padnie, bo ma miliony powodów do tego, z powodu swojej komplikacji z natury (i hardware i softu).
Kwestia definicji co te dziesiątki uznają za definicje stabilności. Współcześnie wychowani (30-) przyzwyczajeni, że komputer musi "pomyśleć" 5sek, że musi pokręcić kółkiem "loading" kolejne 5sek, że raz na miesiąc może się zawiesić - dla takich to jest definicja stabilności, za jaką dziękuję.
Pi nie jest ani najlepszą ani najbezpieczniejszą platformą do uruchamiania HA, o czym jest ta część wątku.
Standardowo wpierniczyłeś się w środek, nie czytając postów wczesniej.
Gratulacje. Ponownie.
Bredzisz, jak zwykle.
HA jest nawet na Pi2, wystarczająco responsywny aby nie było mowy o narzekaniu tego typu.
To tym gorzej dla po.
Owszem, ale podzielam odczucia io.
To był przykład ogólny wychowania społeczeństwa i przyzwyczajenia do absurdów technologicznych a nie zarzut do HA działającego na Pi. Jak zwykle impertynencja nie pozwala ci zrozumieć punktów uwagi jakie wskazuje przedpiśca.
Trzeba było wobec tego nie cytować mojej wypowiedzi o HA. Pi pojawiło się jako przykład najniższej platformy na której bredzenie o responsywaności tez nie ma sensu.
To że znowu wypowiadasz się w wątku nie majac pojęcia o co chodzi, może oznaczać że zapomniałeś włączyć sobie widok drzewka w kliencie.
Świat się zmienia to i programy. W HA jest raczej jakiś problem ze sposobem wykonywania tych aktualizacji. Znowu się to rozwaliło, dzień światło czekało na podjęcie tematu, po reinstalacji kontenerów niektóre sensory zmieniły nazwy.
Moje sterowania nie zasługują na nic więcej niż RPi. Problem jest zasadniczo tylko w tym scentralizowanym sterowaniu HA.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required