Rynek pracy STM32

Jul 13, 2022 Last reply: 4 years ago 343 Replies

STM? Oczywiście.

Zacznij tutaj:

https://freeelectron.ro/installing-st-link-v2-to-flash-stm32-targets-on-linux/ Co do IDE to jakiegolwiek z obsługą gdb debug server, np Eclipse. OpenOCD powinien to ogarniać, przynajmniej kiedyś ogarniał.

Strasznie zachwycasz się CVS. Aż sprawdziłem czy mówisz ogólnie o "jakimś" dowolnym systemie kontroli wersji czy *tym* konkretnym GNU CVS. Hmm GNU CVS to sie używało w latach 90... Teraz to git albo svn. Co powiesz na poniższą krytykę CVS?

operacje na repozytorium nie są atomowe,

stworzenie nowej gałęzi pochłania dużo miejsca na dysku,

brak wersjonowania dla zmian nazw i usuwania plików,

brak wsparcia dla rozproszonego systemu kontroli wersji.

problem z binariami (choć np. VMS fajnie miał to zrobione natywnie na poziomie filesystemu)

?? Startuje z wszystkiego, z USB, microSD, ram, ROM, flash mcu... U-Boot to drivery zapożyczone z kernela Linuxa tylko uruchomione bez vm...

CVS jest tutaj jako przykład *jakiegoś* systemu kontroli wersji.

Nigdzie go nie zachwalam, mowa jest *ogólnie*.

Zachwalać to mogę subversion. Co poczyniłem w innym poście.

Nie wystarczyło najpierw zapytać zamiast robić zbędną robotę?

*TEN* uboot. Zastany na urządzeniu.

Raczej literówka. Mniemam, że autor miał raczej na myśli VCS.

Mateusz

wtorek, 19 lipca 2022 o 09:10:49 UTC+2 Mateusz Viste napisał(a):

Atari 2600? Można się zachwycić ;>

A na serio wdrażam się do git (w wydaniu bitbucket) - "intuicyjne" to nie jest, ale jak zobaczyłem w wiki, że napisał to w dwa dni/miesiąc sam Linus Torvalds, to kredyt zaufania urósł niebotycznie.

Nie dało się przeflashować?

poniedziałek, 18 lipca 2022 o 23:39:11 UTC+2 Grzegorz Niemirowski napisał(a):

Z CLI również bez problemu, choćby ubuntu ma wszystko w repo - odpowiednie GCC i binutils to oczywistość, oprócz tego ST-flash.

I jeszcze dobra mapa ogródka, gdzie zakopane w wekach ;>

Ze wszystkim poza euro jest problem - a patrz, te niedobre amerykany szpieguniom PRLowskim zakładali dodatkowe konta w bankach w USA, gdzie szła premia - a programistom nie chcą (choć powody dość jasne, tzn. przy szpieguniach ;) Jak masz euro to do 50k możesz za darmo trzymać w niemieckim N26 - zakłada się przez smarkofona. Dają też kartę, dzięki której za granicą prawie nie wyglądasz na Polaka, a i w PL możesz praktycznie bezkosztowo (jeśi zarabiasz w EUR) płacić. Prawie, bo te karty jednak rejonowane - pierwszą dali mi słoweńską (musieli się walnąć, byłem jednym z pierwszych kilentów z PL) co wyszło dopiero jak wprowadzali google pay, to też w różnym czasie wchodziło dla różnych krajów, i moja karta nie chciała działać - PL już miało GP, Słowenia jeszcze nie.

Nie udało mi się znaleźć wersji pod ten cpu i hardware. Chińczycy dostaczyli modyfikacje na płycie DVD, ale nie kompilowała się. Wyglądała na uszkodzoną, źle poskładana, z brakującymi plikami. Support, jak support, nie odpowiadał. Dałem sobie spokój, tym bardziej, że jeden zły ruch i cegła.

Wbrew pozorom, Linux jako bootoader do Linuxa działał znakomicie z jedną wadą: dłuższy o jakieś 4 sek. start.

Sprawdź subverion. 99% osób wybierających gita nie ma pojęcia, że svn jest lepiej dostosowany do ich potrzeb. Bo obecnie trwa moda na gita mimo że to jedno z najbardziej upierdliwych środowisk do pracy.

Dokładnie. W przeciwieństwie do SVN, który jest dziecinnie prosty.

No byleś bardzo sugestywny. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że teraz rakiem się wycofujesz.

Nie, najzwyczajniej starsz się dopierdolić do czegoś, a że nie ma do czego to...

To ryzykuj. Stawka mała.

heby snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał(a):

Ale serio pisałeś niejasno. Ja np. znam temat, to się domyśliłem co masz na myśli. Ale dla innej osoby to CVS byłoby mylące. Trzeba było pisać "system kontroli wersji (VCS)" a nie jakieś CVS dla dinozaurów.

CVS nie pojawił się tutaj bez powodu. To najstarszy i uzywany do dzisiaj VCS. Wielu ludzi, którzy o git i svn nie słyszeli, miali okazję oglądac CVS w praktyce lat temu 20. Kiedy tłumaczyłem svn koledze, starszemu ode mnie, nie załapał do momentu kiedy padło hasło CVS. I nagle wszytko stało się jaśniejsze, co nie znaczy, że jasne. Liczyłem na to samo w tej dyskusji.

To padlina, ale pozwala *czasami* na znalezienie wspólnego języka bo jednak ludzie widywali repo CVS dawno temu i może jeszcze pamietają.

Niektórzy używaj do dzisiaj.

W dniu 2022-07-18 o 23:26, heby pisze:

To jakby sprzeczne z naszą obecną koncepcją odcięcia się (na wszelki wypadek) od internetu.

Jeśli się wie do czego dane narzędzie służy, lub używało się kiedyś podobne, ale jak to zupełnie nieznana przestrzeń to ogarnianie po omacku prowadzi często do korzystania z narzędzia wbrew założeniom jego twórców i potem zdziwienia dlaczego to wszystko jest nie tak.

Kojarzą mi się (czasem pojawiający się na forum KiCada) ludzie, którzy uparcie chcą projektować płytkę nie namalowawszy wcześniej schematu (szkoda czasu na uczenie się rysowania schematu, gdy schemat ma się w głowie) a ten cholerny KiCad nie pozwala połączyć elementów tak jak on chce. Użyłby Inkscape, który nie przeszkadza, tylko, że płytkarnia chce gerbery.

Jak się chce na szybko użyć i zapomnieć to masz rację, ale jak po 20 latach używania jednego programu przenoszę się na inny to dokładna wiedza o możliwościach jest przydatna. Unika się robienia po swojemu czegoś, co zostało przewidziane przez autorów.

Teraz już wiem.

Przy pewnym poziomie skomplikowaniu narzędzia zrobienie jego obsługi tak, aby wszystko było intuicyjne uważam za niemożliwe. Za dużo róznej maści parametrów, które trzeba ogarnąć.

A może te zagadnienia są na tyle skomplikowane, że właśnie 'nie da się'. Nie używam praktycznie innych CAD niż KiCad. No trochę opanowałem FreeCAD - tylko na tyle ile potrzebowałem aby definiować modele 3D do KiCada. Ponieważ potrzebuję używać KiCada więc musiałem przebić się przez tę nieintuicyjność. Myślałem, że zrobię to czytając opis. To nie był najlepszy pomysł ale jednak dość dużo z tego się dowiedziałem. P.G.

W dniu 2022-07-18 o 23:29, heby pisze:

Powiedz mi jeszcze jak w takiej kontroli wersji rozwiązywane jest wybieranie które fragmenty źródła mają być skompilowane.

Niedawno brat wygenerował mi ponad 100 hexów. O ile się orientuję to on sobie tym wszystkim steruje za pomocą #ifdef. Błędy się zdarzają, gdy coś nie zostało jeszcze odpowiednio w te różne warunki wstawione. Wyobrażam sobie, że w takim systemie kontroli wersji też będzie tak - jak coś nie zostało wstawione to nie zadziała. Nie wiem czy w tym aspekcie byłaby jakaś wartość dodana.

Moje dalsze przetwarzanie tych hexów z kolei polega na tym, że ja w moim programie wybieram (z menu) typ urządzenia i plik. Program weryfikuje, że plik faktycznie jest dla tego typu urządzenia. Traktujemy to jako dodatkową kontrolę. Kiedyś (ale to dawno było), zdarzało mi się wyłapać błędy, ale to chyba kwestia czy nad wszystkim zapanował, czy coś tam zostawił jeszcze do ręcznego przestawiania.

Przy tej akcji miałem taką myśl, aby zautomatyzować to (typ można ustalić na podstawie nazwy pliku), ale to była pierwsza (i być może ostatnia) tak duża akcja ever. Normalnie to dostaję za jednym razem 2..3 pliki do przetworzenia. P.G.

To tylko opcja.

Nie martw się. Prawie każdy używa systemów kontroli wersji *inaczej* niż założył autor/projektant. To całkiem normalne, choć oczywiście niewskazane. Ludzie mają przedziwaczne metodyki pracy, które potem starają się usilnie upychać do zastanego systemu z kiepskim skutkiem. Mam tu w okolicy znajomego w firmie, gdzie używają subversiona bez branchy, na jednym koncie usera. I płaczą, bo miało rozwiązać jakiś problem, a wygenerowało nowe. Znajomy starał się przeprowadzić rewolucje w jego używaniu, ale zamiast tego stał się pieniaczem, co się nie zna, bo oni od 30 lat używają tego tak... Beton cieżko kruszyć. Zwolnił się niedawno (nie tylko z tego powodu), szkoda nerwów.

Jestem w stanie to częsciowo rozumieć. Ale ja pójdę dalej: chciałbym mieć możliwośc "narysowania" schematu w języku podobnym do Spice lub VHDL/Verliog. Aby trzymac róznice właśnie w kontroli wersji...

To jest ekstremizm i debilizm, jak wyjaśnim mi kiedyś pewien projektant PCB.

W zasadzie nie miałbym nic przeciwko, aby płytka zaprojektowała sie sama, po dostarczeniu opisanych ograniczeń typu "ten kondensator najbliżej tej diody, tam ma być radiator, a te rezystory gdziebądź, ta lnia ma ze 2A i ma być gruba, to ma być dokładnie tutaj i pod takim kątem".

Autorzy często zmieniają koncepcje ;) Zmierzam do tego, że zanim przeczytasz dokumentacje, możesz mieć już inny soft w ręku. Takie niespodzianki często mnie dotykały we wczesnych wersjach Eagle, gdzie opcje migrowały sobie, znikały, zmieniały nazwę. Potem sie ustabilizowało.

Raczej chodzi o interfejs użytkownika. Po prawym przyciskiem masz zupełnie inne reakcje, niż menu kontekstowe. Zaznaczanie działa inaczej niż w 99% programów na rynku. Dragowanie wygląda jak w latach 70. Itd itp. CADy są najzwyczajniej inne, niekompatybilne z wypracowaną przez dziesięciolecia normą GUI. Tak, jak gdyby czas się zatrzymał. To bolesne doświadczenie.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required