> Przykładowo dokładnie dzisiaj, ze 100% słońca, po przyjściu chmur spadło
>> do 20% produkcji, w kilka minut i utrzymało po chwili około 15% przez
>> godzinę. Wiem ile dokłądnie ma produkować o każdej minucie, bo mam dane
>> z innych dni kiedy świeci słońce.
> To "pełne zachmurzenie" też takie umowne ...
Umowne, ale przeciętne zachmurzenie obniża sprawność fotowoltaiki do
10%. Jeśli ma się źle dobraną przetwornicę (dziawoską albo za dużą) to może i mniej uda się wyssać. A może nawet do odcięcia, jak u sąsiada. Panele ma ze 2kW, a wsadzony falownik na bodaj 5kW.
> Autor tego bełkotu nie ma pojęcia co pisze. Energia do ich napędu będzie
>> się brała z baku kierowców,
> Tak może niekoniecznie - samochody i tak dmuchają ja boki
Te boki nie mają przeszkód. Postawisz co metr wiatraczek i nagle będziesz miał mase przeszkód powodujących turbulencje.
> Coraz bardziej przypomina to debilizmy Szumiły, który postulował, żeby
>> do osi samochodu elektrycznego dopiąć prądnicę i ładować w ten sposób
>> baterię. Nie widzę większej różnicy, mamy po prostu modę na takie
>> kretyńskie pomysły i co gorsza mamy na nie fundusze...
> No wiesz ... czy to takie kretynskie, czy zrobić napęd spalinowy na
> przód, elektryczny na tył, i w takiej hybrydzie ładować baterie
> obrotami tylnych kół ...
Szumiło mówi o samochodzie w pełni elektrycznym. Żeby go ładować z tylnej osi albo z dodatkowego kółka. Do stanu w którym się całkowicie zbilansuje :)
> Ona nie jest darmowa. Jeśli postawisz takich turbin pierdyliard na
>> drodze, wzrośnie zużycie paliwa tych samochodów, ograniczysz widoczność,
>> wygenerujsze szum,
> Samochody i tak szumią, nawet mocno.
Ten szum jest generowany na zewnatrz. Jak wjedziesz do tunelu, to w kabinie samochodu nagle robi się bardzo głośno, bo szum odbija się i trafia do środka. A przy wiatrakach byłby dodatkowo wesoło modulowany.
> Zigbee i wszystko co ma miliwaty mocy transmisji wymaga odbiornika w
>> zasięgu wzroku. Czyli zasilania. Czyli masz zasilanie w zasięgu wzroku.
>> To po co robić to radiowo?
> No ale jak masz np 500km rurociągu, i chciałbyś co 50km mierzyć
> parametry, to już inna rozmowa.
Wtedy stawiasz panel z akumulatorem a nie "harvester drgań/rf". Ponadto rurociąg bez infrastruktury typu kabel, bo kasy nie stykło? To chyba tylko u ruskich. No i gdzie on leci, przez pustynię?
> Jak bym się uparł, mógłbym wywołać niezłą panikę podszywając się pod
>> taki nadajnik. Ramka danych jest dość prosta.
> Się ktoś podszyje, to się zabezpieczy :-)
Jak się podszyje, to w obecnych warunkach politycznych może już nie być czego mierzyć.
>> Mam akurat takie czujniki na wentylach przy oponach w aucie.
>> Ciężko to nazwać sensownym zastosowaniem, bo baterie w tych czujnikach
>> wytrzymują 10 lat i da się je lub baterię (choć czasem kombinując)
>> wymienić przy okazji zmiany opony.
> No własnie - kombinująć.
Nie, normalni ludzie wymieniają co x lat. Majsterkowicze wymienią samą baterię. Normalsi płacą za nowe czujniki. A w zasadzie nie płacą. Płaci
3-ci właściciel.
Poza tym wodomierze w domach, gazomierze - miliony doprowadzeń
> zasilania, wymiana co 8-10 lat, albo jakis zgrabny harvester.
Bez sensu. U mnie w wodociągach jeździ sobie ekipa i wymienia całe wodomierze, bo i tak się im legalizacja kończy. A bateria wytrzymuje cały ten okres.
> Coś mi się wydaje, że mierząc róznice prędkości obrotowej opon można też
>> zgadnąć jaką mają średnicę i pośrednio ciśnienie.
> Chyba kiepsko, bo tych bezpośrednich czujników przybywa.
Istotne jest abyś nie jechał 160km/h na flaku. A to się da stwierdzić na podstawie analizy impulsów z ABS.
A czy masz 2.2 czy 2.1 bara, to kompletnie nieistotny bajer.
> W Lagunie II wytrzymały ponad 10 lat na CR2032, a potem można było
>> wydłubać baterię i włożyć nową. Nie ma taki harvester kompletnie śladu
>> sensu.
> Bateria, wydłubanie - nie lepiej harvester?
Wydłubujesz czujnik przy zmianie opon. Wydłubujesz z niego baterie raz na >10 lat.
Albo czytnik RFID w nadkolu :-)
Są ponoć i takie, nie miałem doświadczenia.
Przy czym ... kalkulatory odeszły do lamusa ...
Nie. Do dzisiaj mam w zasięgu ręki kilka naukowych. Ciezko bez tego żyć, kalkulatory w telefonach nie są tak wygodne. Na maturach międzynarodowych używa się kalkulatorów, a nie telefonów. Kolega pracujący gdzieś u niemców jako inżynier projektant, używa, jak wszyscy na budowie, jakiegoś naukowego HP bodaj. Geodeta ktory mnie odwiedził lat temu ze dwa miał kalkulator programowalny z jakimś softem do geodezji. Ja bym powiedział, że zakres używania się zawęża do inzynierów, a zanika u suwerena.
> Chętnie bym się dowiedział jaka jest awaryjnośc ceramiki piezo,
>> poddawanej nieustannemu stresowi przez dziesięc lat. Zgaduje że nie za
>> wielka w porównaniu do ceny tego rozwiązania.
> A ile wytrzymuje w myjkach ultradzwiękowych, nawilżaczach, itp ?
Awaria przetwornika to normalna rzecz. Przykładowo w moim nawilzaczu pękł przetwornik właśnie. W myjce przemysłowej odprysł kawałek i zmienił się rezonans. W innej rozwarstwiło ceramikę. Nie znam statystyk, ale uszkodzone myjki miałem w rękach i nie tykam się tego. To robota dla mechanika.