bo w czym makaron jest lepszy od różowych jednorożców i pozostałej wymyślonej bandy, niezależnie od koloru i ilości dziewic, którą masz dostać? :)
a.
bo w czym makaron jest lepszy od różowych jednorożców i pozostałej wymyślonej bandy, niezależnie od koloru i ilości dziewic, którą masz dostać? :)
a.
W dniu 2016-12-14 o 20:47, Luke pisze:
Wiesz, to jest drobiazg w porównaniu z tym, jak wygląda cała reszta szkolnictwa. Mam tutaj na myśli chociażby sposób, w jaki prezentuje się historię nauki i techniki. Uczniowi przedstawia się długą listę "wybitnych jednostek", które "wyprzedzały swoje czasy" i w momencie genialnej imaginacji wpadły na jakiś pomysł, który miał zmienić świat. Zaraz potem pojawiał się opór ze strony otoczenia, nierozumiejącego doniosłości wielkiego odkrycia. Taka narracja nie ma wiele wspólnego z rzeczywistą metodą naukową, pełną żmudnej pracy, błądzenia w ślepych uliczkach oraz kolektywnego wyszukiwania i poprawiania błędów.
Nic dziwnego, że potem jeden youtuber z drugim jest przekonany, że wpadł na genialny pomysł, tylko te głupie elity z tytułami naukowymi nie chcą mu tego przyznać. Przecież w szkole uczyli, że tak wyglądały wielkie odkrycia naukowe.
Na studiach też nie zawsze jest lepiej. Kiedyś miałem okazję rozmawiać ze znajomymi, którzy kończyli wtedy pisać prace magisterskie. Dyskusja zeszła na jakieś cięższe tematy światopoglądowe. Czego to ja się wtedy nie dowiedziałem...
1) Nie można udowodnić, że magia nie istnieje. Dopóki nie dostarczysz dowodu jej nieistnienia, można spokojnie zakładać, że jest prawdziwa. 2) Ewolucja to tylko teoria, a więc jeszcze nie dostarczono dowodu jej prawdziwości. 3) Nauka to tylko jeden z wielu sposobów patrzenia na świat. Nie jest ani lepszy, ani gorszy np. od mitów i magii praktykowanej przez prymitywne plemiona. To po prostu nasza lokalna wersja sposobu tłumaczenia świata.
BRAWO. To samo chciałem napisać, ale bałem się nadstawiać dupe. teraz jest nas przynajmniej dwóch
eeeetam. Dualizm korpuskularno falowy dotyczący światła - mimo że działa
- to przykrywka małej wiedzy. to samo zjawisko w przypadku elektronów - leżymy i kwiczymy. O grawitacji i magnetyzmie wiemy też niewiele - i moim zdaniem to jest pole do odkryć 21 wieku. ToMasz
PS Sw Piotr leci do Boga i mówi: u bram nieba stoi grupa ateistów. co mam im powiedzieć? Bóg, zastanowił się i odpowiada: Powiedz im że mnie niema
Bardzo ryzykowna teza gdy się nie wie z kim się rozmawia.
Pamiętaj, że Pan Bóg Cię kocha - zaskoczony? Zdziwiony?
Trudno się z tym nie zgodzić - nie ma.
Da się z Twojej wypowiedzi wyciągnąć uniwersalne przesłanie, które mniej lub bardziej świadomie wyraziłeś, po usunięciu zbędnych rzeczy wygląda tak:
okazuje się, że może jednak nie całkiem. I obecnie jest tak
Powyższe jest na tyle uniwersalne, że można "emdrive" zastąpić "ufo", "free energy" i sedno pozostaje.
W dniu czwartek, 15 grudnia 2016 09:01:33 UTC+1 użytkownik Atlantis napisał:
alez to sa podstawy filozofii i logiki, zwykle dotyczące rozważan istnienia Boga. Jesli hipotetycznie swiat duchowy (niematerialny) istnieje ALE nie ma punktów wspólnych z materialnym to nie można powiedziec, że nie istnieje. Ani ze istnieje. Zwykła logika. Potem mozna rozważac pewne punkty styku np wpływu swiata duchowego na materialny (np magia, religie). Jesli znajdziemy dzialania materialne niewytłumaczalne naukowo (np cud) a jakos tam "magiczne" to hipoteza istnienia swiata duchowego zaczyna sie uprawdopodabniać. Zwykle przedstawiciele naukowego materializmu w tym miejscu wycofują sie ze swojego oparcia o naukę i w obserwacjom jak najbardziej naukowym (np lekarzy) zaprzeczają - dołączając do tych których zwykle wyśmiewają czyli dla których wiara/niewiara jest podstawą :-)
Główny problem jest z początkiem - powstaniem naraz hardware i software w pierwszym organizmie :)
b.
Użytkownik "Atlantis" napisał w wiadomości grup [...]
Ale przeciez to jest znacznie starsze, nie bylo YT, a tacy ludzie ciagle byli. Internetu nie bylo, a oni byli
Internet i YT tylko dal im pewne medium komunikacyjne, dzieki ktoremu sa bardziej powszechni.
No ale przeciez sporo w tym prawdy. Zalezy tylko, na ile mocno sie na tym "spokojnym zalozeniu" polega.
Patrzac na mechanike kwantowa ... cos w tym jest :)
Ale ... te studia to w jakiej dziedzinie byly ?
J.
użytkownik sundayman napisał:
NTG ale skoro poruszasz to odpowiem.
A jeżeli nie chcesz odpowiedzi, to nie pytaj o polityke.
W dniu 2016-12-15 o 12:13, Budyń pisze:
W tym wypadku nie masz racji. Magia z definicji ma punkty wspólne ze światem materialnym. To zbiór praktyk, które mają na celu zaprzęgnięcie szeroko rozumianych sił nadprzyrodzonych do własnych celów. Celem obrzędów magicznych we wszystkich kulturach wywarcie jakiegoś wpływu na świat materialny: zmiana pogody, wpłynięcie na zachowania ludzi, zapewnienie powodzenia podczas polowania. To dość łatwo poddaje się testom empirycznym. Takie testy były już nieraz prowadzone. Zgadnij z jakim wynikiem. ;)
A co do dyskusji nad istnieniem Boga, to na podstawie moich własnych doświadczeń mogę powiedzieć jedno: mało który temat prowokuje ludzi do stosowania erystyki na taką skalę. Zwłaszcza po stronie apologetów. Nie ustalą jasno definicji istoty będącej przedmiotem dyskusji, zmieniają definicję w jej trakcie (wychodzimy od Demiurga i nagle nie ni stąd, ni zowąd przeskakujemy do Jezusa/Jahwe/Allacha), co chwilę sięgają po non sequitur... Nie... Mam już dość tych dyskusji, a powoływanie się na nie jako na wzór wcale nie robi na mnie wrażenia. ;)
Jak mawiała Scully z The X Files: "Nic nie dzieje się przeciw naturze, a tylko wbrew temu, co o niej wiemy". Jeśli już mamy się odnosić do dyskusji o Bogu, to właśnie opisałeś definicję "God of the gaps". ;)
Powtarzasz często powielaną bzdurę. Ewolucja nie ma nic wspólnego z początkiem życia - ona zajmuje się procesami występującymi w populacjach żywych osobników. Tłumaczy powstawanie i akumulację zmian wynikających z niedoskonałego procesu kopiowania informacji podczas reprodukcji, a także selekcję tych zmian w wyniku działania doboru naturalnego. Teoria ewolucji nie tłumaczy tego procesu. To zadanie teorii abiogenezy, która nie została jeszcze sformułowana. Istnieją zaledwie wstępne hipotezy.
W dniu 2016-12-15 o 12:13, Budyń pisze:
I jeszcze jedno. Stosowanie analogii do hardware'u/sfotware'u w tym wypadku jest kompletnie nietrafione. To tak samo zły pomysł, jak porównywanie ludzkiego mózgu do komputera.
W dniu czwartek, 15 grudnia 2016 18:20:58 UTC+1 użytkownik Atlantis napisał:
jasne - punkt początkowy dyskusji w którym nie ma punktów wspólnych swiata duchowego i materialnego używam wyłącznie po to aby objaśnic ze z punktu widzenia logiki nie mozna czegos wykluczyc. Krasnoludków też, tak wiem :)
Celem
uzdrowienia są faktem udokumentowanym naukowo, magia w postaci opętań - też. Do egzorcystów odsyłaja w końcu psychiatrzy.
porządek i wyłączenie emocji w dyskusji to podstawa. Z tym drugim zwykle jest trudniej :)
fakty jeszcze nie wyjasnione naukowo? Wydaje mi sie ze nauka dosc dokładnie twierdzi: ludzie nie lewitują. A taki jednen swiety był. Problemem ateistów jest ze muszą wytłumaczyć/zaprzeczyć/oskarżyć o oszustwo w każdym jednym przypadku. Juz jeden tzw. cud zalatwia ateizm na cacy. Znacznie rozsadniej być agnostykiem "a nuż moze tam coś jest"
b.
W dniu 15.12.2016 o 18:24, Atlantis pisze:
No to czym jest w takim razie kod genetyczny jeśli nie programem?
Mózg na pewno nie jest komputerem, ale pewne analogie w działaniu jak najbardziej są.
Jeszcze nie. Są przesłanki na tyle duże, by łądować w eksperymenty poważną kasę, ale do prawdziwego potwierdzenia, wbrew bełkotowi gazet, jeszcze trochę.
<ciach>"Nie wszytko wiemy" jest bardzo słabym argumentem przeciw zasadzie zachowania energii.
Wtedy wyciągasz z czegoś energię. Ten proces zamy od czasów opanowania ognia. Coś ma energię, my trochę jej wyciągamy, coś ma mniejszą energię.
Z tym spinem brzmisz właśnie trochę jak ci, co układali skomplikowane obrotowe dyski z ruchomymi kulkami i chcieli wyciągać energię ze "zjawiska grawitacji" albo obecnie siedzą i ukłądają (też na wirującym dysku) neodymki, robiąc to samo (i co najlepsze, to się udaje! Układ się nawet ciut rozpędza. Tyko jakoś magnesiki się rozmagnesowują:) )
Jeśli chcesz wyciągnać energię z czegoś, nie zmieniając jego stanu, nie możęsz tego zrobić w opariu 'spin magnetyczny' czy inne znane zjawiska. Bo te znane zjawiska, wszystkie, zachowują energię. Musisz napatoczyć się na nowe zjawisko.
Jasne, to zjawisko może w jakiś sposób wpływać na kreację pól wokół cząstek. Jest tylko jedno ale. Wyciągnać energię z danego zjawiska jest nieco trudniej niż wykryć samo zjawisko (fuzja chociażby:)).
A my siedzimy i patrzymy na zachowanie się tych czastek z dokładnością typu 14 czy 18 miejsc po przecinku. Co jakiś czas nawet wpadamy na jakieś nowe... najczęściej przewidziane
70 lat temu teoretycznie:) Co gorsza, zawsze idealnie wpasowujące się w schemat obecnych teorii.Czy może okazać się, że nas sposób myślenia o fizyce, że istnieje pole działania, które określa dynamikę układu fizycznego, i którego niezmienniczość (tej funkcji, gestości lagrangianu, nie stanu!) w czasie samo z siebie daje pewną stałą wielkość, którą nazywamy energią, okaże się błędny? Oczywiście. Ale nie będzie to wykryte w Silniku Adamsa czy magicznych neodymkach - zabawkach, które mamy przeorane.
BTW, ZPE to nie perpetuum mobile. Jeśli można ciągnać energię ze stanu próżni, oznacza to, że to jest tak zwana fałszywa próżnia. Jakiś metastabilny stan, ale jednak nie najniższy możliwy. Teorii postulujących coś takiego są pierdyliardy, choć sporo można odrzucić na dzień dobry... bo przewidują za mały czas relaksacji:-)
Jeśli nasz próżnia nie jest stanem podstawowym, to fluktuacje wcześniej czy później spowodują, że próżnia w jakimś obszarze przeskoczy w stan prawdziwej próżni. I pociągnie za sobą sąsiadów. Ot, takie przejśćie fazowe, tyle że próżni, no i rozwala wszystko.
Nie biegałbym jednak i nie zakazywał garażowym odkrywcom eksperymentować z tym. Skoro ten czas relaksacji jest duży, to znaczy, że bariera potencjału jest duża i szeroka(klasycznie liczy się tylko wysokość bariery, ale w kwantówce mamy tunelowanie stanu). Sypernowe wybuchają tek często, że robią nam za znaczniki odległości, czarne dziury zdarzają się ze sobą raz na pół roku w obszarze, który jestesmy w stanie nasłuchiwać, po kosmosie latają częstki, których energia, wg naszego rozumienia, jest po prostu za duża (10^7 -10^8 TeV, podczas gdy LHC produkuje takie, co mają... 7 TeV). I nic tej próżni nie rusza:-)
Wystarczy do tego czarna dziura. Patrz promieniowanie Hawkinga. Tyle, że CD przez to maleje, a zbudowanie CD wymaga nieco energii.
Znów to samo, znane zjawiska, nic tym nie wskórasz.
Oczywiście. Wydobywasz z miejsca X. Miejsce X przechodzi w niższy stan energetyczny. Jak gałęzie w ognisku.
Nie widzę ani jednego zdania sugerującego, że możesz tu napisać "zatem". To jest Twoja wiara.
"Przecież nikt(jeśli pominiemy wszystkie obecnie znane teorie fizyczne, bo przecież to nie wszystko) nie zabrania by energia nie była zachowana" To za słąby argument, by traktować free energy poważnie. Natkniemy się kiedyś*) na jakieś zjawisko łamiace ZZE, wtedy będzie można dyskutować.
*) parę razy się natknęliśmy. A potem okazywało się, że to peirdoły jak nowa cząstka elementarna (neutrino) ;-)pzdr bartekltg
Użytkownik "Paweł Pawłowicz"
Ale można "pożyczyć" energię, problem w tym, że iloczyn wielkości pożyczonej energii i czasu nie może być większy od stałej Plancka :-( Mam!!! Załóżmy partię polityczną, za podstawowy postulat podajmy powiększenie stałej Plancka, bo jest zdecydowanie za mała! Patrząc na ilość zwolenników free energy, i na to, co dzieje się w naszym kraju, wygrane wybory mamy jak w banku.
użytkownik bartekltg napisał:
Tzn. co podważasz? Siłę ciągu?
Nie ja. Kwestionowane jest to, czy zjawisko zachodzi.
Jeden eksperyment w fizyce to mało, to nie socjologia.
Właściwie było kilka grup to badających, ale jedna czy dwie już wycofałą się z wcześniej ogłaszanych wyników.
Nie pamiętasz co było z zimną fuzją? Ogłosili, zę się udało. Parę grup powtórzyło i... im też się udało! A potem okazało się, że błędy pomiarowe i tyle. A pentakwarki z początku wieku? A bardziej historycznie, np N-ray.
Jeszcze raz: to, że jednej czy trzem grupom badawczym wyszedł jakiś wynik, nie oznacza to, że odkryto coś nowego. Oznacza to, że komuś coś z danych wyszło i warto to przetestować.
pzdr bartekltg
A co do ciągu, jak sami podkreślają, ciąg jest gówniany, bezuzyteczny do rozsądngo latania po kosmosie (znacznie wydajniejszy jest już silnik jonowy).
To też może łatwiej obrazuje problem. To nie tak, że włączą aparaturę, i silnik rwie się w górę. Wtedy nie byłoby takich problemów, wynik byłby oczywisty bez potrzeby ganiania do innych i testowania na 10 sposobow.
Silniczek położony jest na bardzo dokładnej wadze skręceń, poza siła, jaką ma wydawać silnik, są tam inne siły, głupie kable doprowadzające prąd wytworzą pole magnetyczne i pchną układ conieco.
pzdr bartekltg
Użytkownik "Atlantis"
...
Nic dziwnego, że potem jeden youtuber z drugim jest przekonany, że wpadł na genialny pomysł, tylko te głupie elity z tytułami naukowymi nie chcą mu tego przyznać. Przecież w szkole uczyli, że tak wyglądały wielkie odkrycia naukowe.
W dniu 2016-12-15 o 20:54, re pisze:
A gdyby tak finansować 500+ z generatora Plancka-Kaczyńskiego...
Pan Paweł Pawłowicz napisał:
Wyciskać z kondensatu Bosego-Kaczyńskiego. To by było bliższe realiów. I na miarę możliwości.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required