Klimatyzacja projekt

Aug 01, 2026 Last reply: 3 dni temu 88 Replies

Może jednak są też większe, i trzeba wiedzieć kiedy go użyć?

Hotel w Pobierowie

formatting link
z analizą nie całkiem się zgadzam, ale 32 stopnie w pokoju były faktem.

Za to większy klocek, no i trzeba się jakoś kosztem prądu dzielić.

A jak jeden chce chłodzić, a drugi grzać ?

Ogólnie - w kuchni są dodatkowe źródła ciepła. I w upalne lato chłodzenie bardziej potrzebne.

J.

Pan cezar napisał:

Wiem o tym. Trudno nie zauważyć.

Przede wszystkim zmienia się podejście do upału. Kiedyś klimatyzacji nie było i jakoś trzeba było z tym żyć. Brytyczycy mają spore dokonania na odcinku kolonizacji krajów gorących. Też jakoś wytrzymywali. Z literatury pamiętam wątki "uff, jak tu gorąco" (z naszych między innymi Kapuściński, autorzy z innych krajów też o tym pisali). Dzisiaj klimatyzacja dostępna jest w zasadzie wszędzie, więc wszyscy w końcu uwierzyli, że człowiek w temperaturze wyższej niż dwadzieścia kilka stopni po prostu umiera.

12k BTU przy tej powierzchni to już nieźle (jak na warunki UK). Ale dałoby się to jeszcze ze dwa razy zmniejszyć.

Ale to jest dobre, że nie można zejść niżej. Całkiem dobra temperatura jak na letnią porę. Gdy różnica między wnętrzem a zewnętrzem jest większa, to dopiero robi się problem. Dobre jest też, że temperatura nie zmienia się nagle. Po prostu zdrowe.

Pan J.F napisał:

Ja mam klimakonwektory mocno przewymiarowane. Wiedziałem, że tak będzie, ale nie myślałem, że aż tak. Ucieszyło mnie to tylko.

W rodzinie, w jednym mieszkaniu?!

To se dadzą po gębie. Albo jednego z nich odstawią do psychiatryka.

Ogólnie też łatwe do policzenia. Daję w palnik mocą 2 kW, tyle też musi wywiać klimatyzator. Przerażające, bo taki typowy ma niewiele większą moc. Jednak ten palnik działa krótko. Bardziej istotne jest ile średnio kWh potrzeba na obiad. To też proste do policzenia.

To teraz musiałbyś porównać z sąsiadami, którzy mają mniejsze :-)

"zwłaszcza w budownictwie wielorodzinnym."

Wywiać możesz przez okap na zewnątrz. Ale powietrze w kuchni trzeba uzupełnić, a za oknem 37 st C.

J.

Pan J.F napisał:

Po co?

Zwłaszcza w budownictwie wielorodzinnym są problemy ze znalezieniem miejsca na agregat. Czasem zarządca budynku nie chce wydać zgody nawet na jeden. Z drugiej strony cztery na każde mieszkanie to też przesada.

Nadal jest. Uściślając, import jest zakazany, ale są wyjątki - mozna kupić np. w aptece, nie wiem czy na receptę, ale na pewno wymaga to rejestracji z okazaniem dokumentu tożsamości. Samo uzywanie nie jest zakazane.

Bardzo się szybko człowiek przyzwyczaja do temperatur w zakresie 30-33C. Jedyny zauważalny efekt jest taki, że indywidualne odczucie ciepła mocno w takich warunkach zalezy od tego co się je i ile się je. To w sytuacjach statycznych, bo najmniejszy wysiłek i człowiek spocony jak nie przymierzając jakaś świnia. Przy czym problem jest tu też taki, że świnie zdaje się, się za specjalnie nie pocą.

Na co dzień w prywatnych domach klimy się zwykle nie używa, choć jest praktycznie wszędzie. Dominują wentylatory, a wszyscy piją duzo wody.

A wracając do meritum, podejrzewam, ze większy problem niż z izolacją termiczną jest, przynajmniej lokalnie ze szczelnością pomieszczeń. Tu przewiew w mieszkaniu to zaleta i konieczność. Mieszkanie bez przewiewu to biologiczna katastrofa. Dla klimatyzacji to sytuacja taka sobie, bo to co się schłodzi ucieka grawitacyjnie np. pod drzwiami, a ciepłe idzie nieszczelnym oknem - lokalny standard w budownictwie mieszkaniowym.

Pan Marcin Debowski napisał:

Podobnie jak do temperatury 18°C (zimą).

Bardzo dobrze mi się tymi dniami leży na leżaku w ogrodzie. Wczoraj temperatura doszła do 32°C. Brak jakichkolwiek negatywnych wrażeń.

U nas za Gierka propagowano hodowlę świń w wersji tropik. Z tego co zrozumiałem, to świni należy zrobić gorąco, wtedy będzie lepiej. Ale jak lepiej, dlaczego lepiej i co z tego będzie miała świnia, a co hodowaca -- tego nie wiem. A wiem o tym dlatego, że o takich problemach mówono wtedy na przykład w radiu w godzinach najwyższej słuchalności. Surrealizm. Te tropikalne świnie pamiętam tak, jak płonące żyrafy Dallego.

Ciekawe z jakich powodów. Zakładam, że nie ma jednego dominującego, jednak interesujące, na ile istotny jest czynnik ekonomiczny (to w końcu kosztuje). Dla mnie zawsze ważne są sprawy "klaustrofobiczne". Jeśli sobie zbytnio zoptymalizuję atmosferę w najbliższym otoczeniu, to ta naturalna, przyrodnicza, będzie mocno z nią kontrastować. Wtedy przestanę lubić miejsce, w którym jestem. A tego nie lubię (nielubienia).

Jest jeszcze coś takiego jak rekuperacja. To znaczy pewnie jeszcze nie ma, ale to dobry kierunek. Wymiennik przeciwbieżny pozwala na niemal stuprocentową "szczelność termiczną" połączoną z intensywną wymianą powietrza.

Leżak w cieniu?

Leży może i się przyjemnie, ale znam to uczucie, jak się z klimatyzowanego samochodu wychodzi na takie 32 C.

No i fajnie się leży, jak pracować nie trzeba ...

Może po prostu nie tracą energii na grzanie ..

A ja się dziś pocę jak mops. I tego też nie lubię.

Niestety - rekuperacja ma też swoje wady, nie jest to takie proste. No i sens ma, jak róznica temperatur duża - czyli gdy klima działa.

A z ciekawostek - przeciwbieżne wymienniki w rekuperacji się średnio sprawdzają. Za to sa takie, gdzie, oba strumienie dzieli kwadratowa blacha - i kierunek strumieni jest prostopadły. Aż sobie to kiedyś zasymulować musiałem - i wyszło, że calkiem dobrze wymienia ciepło.

J.

Pan J.F napisał:

No a gdzie?!

Bo klimatyzować samochód tyż trzeba umić.

E tam. Różną pracę ludzie mają.

formatting link
Ja też sobie swoją chwalę.

Dzisiaj ma być 35°C. Dlatego w domu podnoszę do 25°, ale cel jeszcze nie osiągnięty, dopiero 22-24. Jest dobrze.

Ale musiałbys spytac, w jakich temperaturach potrafi tak pracować :-)

A potem wyjdzie na dwór/pole, i doświadczysz "uderzenia gorąca" :-)

J.

Pan J.F napisał:

Zapewne w każdej. Nie widzę powodu, by przy wzroście temperatury zrywać się na równe nogi i wykonywać jakieś niepotrzebne czynności.

Przeciwnie. W taki czas staram się dużo przebywać na świeżym powietrzu. Choćby na tym leżaku w cieniu, tuż obok dysz fi 0,1 mm generujących mgłę z wody o ciśnieniu dość wysokim. Gdy co jakiś czas wchodzę do domu, na przykład w celu złożenia efektów pracy, doznaję miłego uderzenia chłodu.

Jarek

Kto tu mówi o zrywaniu - pytanie, czy leżąc pod gruszą w 35 C będziesz w stanie myśleć o problemach topologicznych przestrzeni 7-wymiarowej .. a 40C ? 50 C?

Matematyków troche wśród Hindusów i Arabów było, więc się da ... niektórzy potrafią.

a w temperaturze 15C ?

A widzisz - to jednak chłodek jest miły :-)

J.

Pan J.F napisał:

Prawdopodobnie chętniej niż o bardziej przyziemnych sprawach, jak o konieczności udania się do sklepu celem uzupełnienia zapasów. Jest twierdzenie Borsuka-Ulama (z dziedziny topoligii), które mówi o tym, że w każdej chwili na powierzchni Ziemi istnieją dwa takie punkty antypodyczne, w których temperatura i ciśnienie są takie same.

Nie przeczę, że też. Ludzi jednak pociągają wakacje w ciepłych krajach. W lecie.

W dniu 05.08.2026 o 12:32, Jarosław Sokołowski pisze:

No to mamy winnego :)

formatting link

Pan PeJot napisał:

Artykuł jest z 20 kwietnia i dotyczy Małopolski. Pierwszy akapit wyjaśnia w zasadzie wszystko, reszta tekstu jest w tym samym tonie:

Wędkarze z Małopolski alarmują, że Wisła wysycha, a w niektórych miejscach widać dno. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie: to fake newsy.

Ja mieszkam w Warszawie, nie w Krakowie, a wodę mam nie z Wisły, tylko ze studni. Tak więc fake newsy nie kończą się na tym, co od wędkarzy dotarło do krakowskiego RZGW.

Wracając do ceramicznych dysz, to przez jedną taką w ciągu godziny przedostaje się niecały litr wody. Bioroąc pod uwagę, że nic z tego nie dociera do ziemi, wszystko paruje w locie, z otoczenia odbierana jest energia cieplna przeszło pół kWh. Dysz jest oczywiście więcej. Każda przystosowana do wetknięcia w trójnik od przewodu pneumatyki przemysłowej (tu: hydrauliki ogrodowej). Czyli ogólnie fajna sprawa.

Jarek

No ale czytam dalej jak sobie dogadzasz sprejami wodnymi czy innym typem mokrych atomizatorów. Plus wentylator rozumiem, czy wyłączanie podmuchy wiatru?

Bez wentylatora i podmuchów wiatru to u mnie na zewnątrz trochę trudno wytrzymać, nawet po zachodzie. Nad ranem jest już dobrze.

Czyli zasadniczo nie wiadomo czy świni lepiej, czy też prężnie rozwijającej się gospodarce socjalistycznej? Hodowce pominałem bo w ofiarnej służbie narodu.

Wydaje się, że jest dominujący i sa to właśnie koszty. Słyszałem o rodzinach ekspackich, które miały AC na okragło, i ich rachunki miesięczne za prąd były rzędu (ekwiwalent) 2-3k zł. Przeciętna krajowa to coś 400-500zł za trzypokojowe mieszkanie. Ekspatom na wypasionych pakietach ekspackich taka kwota nie robi. Autochtonom, i mniej zamoznych nietubylcom, juz owszem. A, że tak na prawdę mozna się własnie doskonale obyć na codzień bez klimy samym wentylatorem (40-70W) to wybór jest oczywisty. Owszem, zdarzają się dni gdzie w nocy wentylator nie wystarczy.

My uzywamy głównie klimatyzacji w niedzielę do południa (salon nasłoneczniony), gdzie normalnie o tej porze po prostu nie ma nas w domu, oraz post-/około libacyjnie.

Taka ciekawostka - dość często widać z zewnątrz budynku gdzie regularnie używa się klimatyzacji. To na zbliżonej zasadzie jak w krajach z dobrodziejstwem sniegu widać zapędy uprawy niektórych roślin na poddaszach budynków. W przypadku klimatyzacji efekt nie jest tak natychmistowy, ale po jakimś czasie pewne ściany bardziej grzybieją czy też glonieją. Efekt bywa tak wyraźny, jakby ktos w budownictwie z wielkiej płyty przybrudził tylko jedną z płyt w środku ściany bloku.

A ja tez wiem przez podłogę, jesli sąsiad się dochładza i w którym pomieszczeniu się dochładza.

Powody dla ludzie uzywają klimatyzacji są MZ duzo bardziej subiektywne niż obiektywnie-racjonalne. W samochodzie uzywamy klimy regularnie, ale jakbym miał podac racjonalny powód (że bo musimy bo inaczej tragedia) to byłby z tym kłopot. W lokalnych kinach klima jest ustawiona zawsze tak nisko, że chodzi się tam w długich spodniach, dresach, lub kurtkach wiosenno-jesiennych - od zawsze dla mnie zagadka, mimo wypracowania kilku roboczych hipotez. Ogólnie wychodzi na to, że uzycie, przynajmniej prywatne, wynika z kosztów i osobniczych uwarunkowań. Coś w po lini, że miło od czasu do czasu zjeść sobie tiramisu, lub pójść do wykwintnej restauraucji, ale tak na codzień to trochę za drogo aby sobie pozwolić mieć to w standardzie.

W dniu 2026-08-05 o 19:07, PeJot pisze:

Rolników mało. Kiedy w PL miałeś 30% osób pracujących na roli, ci dbali o retencję czy jak to to się zwie. W rowach stały mikro zapory i rolnicy tym se trymowali poziom wody w rowie. Dziś co prawda nie na wsi ale w miastach wg. pismaków za takie regulacje są kary. Dziś w modzie jest susza i czerwień na planszach pogody. W PL zapomnij o jakiejś racjonalności.

Pan Marcin Debowski napisał:

Nawet wiatr nie jest konieczny. Mgła w suchym gorącym powietrzu odparowuje błyskawicznie. Jakie są z tym związane przemiany energii, też można przeczytać dalej. Zawsze też da się polecieć z grubej rury, czyli siknąć z węża sprzętem do podlewania. Tu trudniej precyzyjnie obliczyć moc chłodzącą, bo odparowuje tylko część wody. Ale są to srogie kilowaty.

Dogadzanie wodne to tylko dodatek. Kluczowe są drzewa i cień. Jakoś się w Polsce słabo przyjęlo, by mieć takie coś wokół domu. Bo drzewo "obniża wartość działki". Chodzi zdaje się o to, że drzewo nie tak łatwo wyciąć, by zabetonować kolejny kawałek terenu. Ja mam na temat tej wartości zdanie odmienne.

Taki urok klimatu równikowego. Ale faktycznie, przy wilgotności względnej bliskiej stu procent, jedynie ruch powietrza może zmienić coś w odczuciach.

Żeby kontynuować świńskie tematy, mogę dodać, że spotkałem kiedyś hodowców, co to dostali indywidualne zlecenie na świnię z samego KC. W jaki sposób je uzyskali, nawet nie pytałem, bo temat delikatny. W każdym razie dostali też przydział na rodzynki, figi i daktyle, żeby świnia mogła się tym pożywić. Wtedy mięso ma lepsze. Świnia się tym wszystkim z gospodarzami dzieliła, gdyż aż taką świnią nie była, żeby nie. Trudno nie zauważyć, że hodwocom ofiarnie służącym narodowi (w osobie najwybitniejszych jego przedstawicieli) też było od tego lepiej. Korzyści trudno wycenić, gdyż ten rodzaj paszy nie był powszechnie dostępny w handlu uspołecznonym.

No i według szacunków, tyle co przecietnie, mogło by być przy chłodzeniu na okrągło. Gdyby tylko poprawić jakość budownictwa. Ciekawe, kiedy to nastąpi, bo chyba powinno.

Klima w samochodzie jest używana z tego prostego powodu, że jest. A jej użycie nie wpływa w widoczny sposób na finanse. To wystarczy, chyba nie ma co drążyć dalej.

Człowiek w domu klimy nie używa, bo oszczędza. Właściciel kina nie chce żeby mu taki jeden z drugim zarzucił, że zapłacił za bilet, a mu się tu podstawowuch rzeczy żałuje. Taka teoria mi przyszła do głowy.

Ale teren otwarty - nie napłynie zaraz gorące powietrze?

Zaraz tam zabetonować - a nie masz trawnika?

Cien można zrobić parasolem czy inną zasłoną.

A drzewa ... nie wiem, jak z tą wartością, ale problemów jest IMHO sporo:

-zajmują trochę miejsca ... na dużej działce to nie problem,

-kto je musi zasadzic trochę lat wcześniej ... i to w dobrym miejscu

-po latach stan sie pogarsza ... przycinać trzeba, gałęzie spadają na samochód :-)

-w koncu koszt wyciecia ponośic,

-a kierunek cienia się zmienia.

No i jeszcze samochód to szklarnia. Temperatura w środku łatwo może zrobić się zabójcza ... no, okna przeciez są.

Ale chodzi chyba o temperaturę.

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required