Mam kilka pytan do osob ktore stosowaly juz wyswietlacze VFD w swoich urzadzeniach i nie mam na mysli gotowych modulow z kontrolerem, tylko "goly" wyswietlacz. Konkretnie chodzi o popularne radzieckie VFDki typu IWL 1-8/13.
Otoz podstawowym problemem jest to, ze segmenty ktore powinny byc calkowicie zgaszone, swieca :-( Oczywiscie swieca znacznie ciemniej niz te ktore powiny swiecic, ale jednak psuje to kontrast calego wyswietlania i ciezko jest cokolwiek odczytac. Cale szczescie pomaga umieszczenie wyswietlacza za ciemna platsikowa szybka (za ktora zreszta docelowo bedzie pracowal), ale i tak cala sytuacja mi sie nie podoba. Wiem ze nalezaloby podawac na nieaktywne siatki ujemne napiecie hamujace, ale jest juz na to troche za pozno bo zrobilem i zmontowalem plytke i nie chcialbym jej robic od nowa, albo dokladac czegos "w powietrzu". Sytuacje ratuje zwiekszenie wypelnienia przebiegow sterujacych siatki, ale pojawia sie wowczas nowy problem - obniza sie czestotliwosc odswiezania, a juz przy ok. 600Hz wyraznie widac pulsowanie, bo zdudnia sie to z czestotliwoscia 50Hz, ktora ma napiecie przykladane do zarnika (a jednoczesnie katody). I teraz pytanie - jakie rozwiazanie byscie polecali ? Czy dorobic generator napiecia o wiekszej czestotliwosci do zasilania zarnika i wowczas smialo zwiekszyc wypelnienie ? Zarzenie stalopradowe odpada, bo wowczas po jednej stronie wyswietlacza jest jasniej niz po drugiej. Czy wybrac wariant rozpaczliwy i bawic sie w dokladanie driverow dajacych napiecia hamujace ? Jak Wy to robicie w swoich ukladach ?