Tak się zastanawiam:
Stary budynek jednopiętrowy, niezbyt dobrze ocieplony, zwykły piecyk gazowy CO z otwartą komorą. Piec sterowany przez dodatkowy sterownik na zasadzie bimetalu - włącza lub wyłącza palnik. Sterownik jest w jednym z pomieszczeń i z niego bierze temperaturę.
Czy ma znaczenie, jaką temperaturę wody do CO ma ustawiony piec?
Teraz strzelam:
1/ przy ok. 45°C piec grzeje prawie cały czas aby w domu utrzymać temperaturę - powiedzmy, że 90% grzania, 10% odpoczynku
2/ przy piecu ustawionym na 55°C cykl przerywany około 40% grzania 60% przerwy
3/ przy ustawieniu na piecu 70°C potrafi już wyłączyć awaryjnie palnik z powodu przegrzania nagrzewnicy
Pozycję 3 pomijam. Ale wydaje mi się, że im większy płomień w piecu (czyli ustawiona wyższa temperatura), to tym większe straty spowodowane wylotem gorących spalin bez oddania ciepła do nagrzewnicy. Ponadto wtedy być może mniej energii traci się na ponowne podgrzewanie czynnika w instalacji. Czyli najefektywniej (= najtaniej) byłoby grzać w jak najdłuższych cyklach pracy.
Czy są jakieś informacje na ten temat?