Telewizor (Thomson 24HD3206) używany przez moich rodziców jakiś czas temu przestał odbierać kanały telewizji naziemnej. Ponieważ zbiegło się to mniej-więcej w czasie z przejściem na DVB-T2 rodzice uznali, że właśnie tutaj leży przyczyna. Nie dawało mi to jednak spokoju, bo:
- TVP przynajmniej jeszcze przez jakiś czas nadawało w starym systemie.
- Jestem prawie pewien, że jakiś czas wcześniej widziałem jak ten telewizor odbierał kanał testowy. Specyfikacje z internetu wspominają zresztą o obsłudzie DVB-T2.
W pierwszej kolejności założyłem, że coś może być nie tak z instalacją antenową. Po podłączeniu odbiornika do sprawdzonej anteny (z która inny telewizor działa poprawnie) okazało się jednak, że nadal nie jest on w stanie znaleźć żadnego kanału. Na tym etapie jednak coś rzuciło mi się w oczy: wskaźniki poziomu i jakości sygnału pokazują 0% - czyli tak, jakby antena była zupełnie odpięta i nie był wykrywany nawet szum pasma.
Nie wiem czy ma to jakiś związek, ale okazało się, że jakiś czas przed awarią telewizor doświadczał jeszcze jednej przypadłości - raz na jakiś czas przy próbie włączenia wpadał w pętlę restartów jeśli antena była podłączona. Należało go wtedy odpiąć od anteny, włączyć i dopiero wtedy podpiąć antenę.
Macie jakiś pomysł na możliwą przyczynę? Istnieje szansa na naprawę w warunkach domowego warsztatu, czy teraz już na zawsze będzie mógł co najwyżej służyć za ekran do Chromecasta?