Znajomy kiedyś kupił taką latarkę. Dzielnie nia potrząsał przed każdą potrzebą zaświecenia i cieszył się ekologią. Dość szybko jednak przestała działać. Nie po potrząsaniu, tylko w ogóle. Choćby nie wiem ile machać, to nie zaświeciła. Rozebrał więc ją na części żeby obejrzeć jak to wszystko jest zrobione. W środku były pastylkowe bateryjki do zasilania diody. A cewka i latający w środku magnes ładowały nie akumulator, lecz kondensator. Napięcie na nim otwierało klucz tranzystorowy zamykający obwód z baterią i diodą. Jak się kondensator rozładował, to dioda gasła. Bardzo to pomysłowe.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
I
invalid unparseable
ACMM-033 napisało:
Mówiono na to "pozycja na leniwego Japończyka". Że niby położyć się trzeba (gdzie trzeba) i czekać na trzęsienie ziemi.
A
ACMM-033
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
Pachnie waloną chińszczyzną. A dają się ludzie dymać... Kolega kupił będąc w Kanadzie, dwa penisy 1GB po 3 ichniejsze dolary sztuka. Zgrał zdjęcia (i już tu powinien zauważyć pewien niuans, za chwilę o nim) i woła "ratuj, bo się nie otwierają". Wziąłem na warsztat, odpalam ten odpowiednik testdiska do ratowania fotek, gówno. Formalnie, struktura filesystemu jest OK, ale fotki gdzieś wcięło. Wziąłem do domu oba pędraki, drugi zapakowany w blisterek, trochu się zapierał przy otwieraniu, ale uległ. To biorę program Victoria, odpalam test zapisu z zaptaszonym wykrywaniem niezgodności (DDD enable) i za wyjątkiem kilku pierwszych bloków, na całej powierzchni wyrzuca mi "Distortion". Się okazało, że w sumie hmm... niecały megabajt nadawał się do użycia, a reszta, mimo "powodzenia" zapisu, była do dupy, albowiem niezależnie od tego, co się zapisało, w sektorze zostawały się same zera. Dodatkowo, odczyt, a i zapis, były niesamowicie powolne, o kilka oczek niżej, niż deklaracja na opakowaniu i to powinno było zwrócić uwagę - trwało bardzo długo. Jednak formalnie błędów, ani odczytu, ani zapisu, nie zgłaszało. Wygląd dość nowoczesny, nadruk nawet równy, mechanicznie wygląda nieźle, ale w środku, rozebrałem jeden, to w miejsce pamięci i kontrolera jakieś protezy, obsmarkane masą podobną w wygladzie i dotyku do tego, co jest w tanich zegarkach LCD, co robi za główny scalak. Oba były uszkodzone NIEMAL w tym samym miejscu, czyli drobne różnice były, ale rezultat taki sam, tak samo skaszanione foty.
Czyli... Obaj zostali zrobieni, pardon le mot, w chuja...
Cóż... kupione w spożywczaku, chyba odpowiednik naszego Lidla, nieważne. Ale na opakowaniu... mejd in czajna...
I
invalid unparseable
ACMM-033 napisało:
[...ruja i porubstwo -- opisanie stanu....]
To są jednak różne rzeczy. Sprzedawanie pamięci o niesłychanej pojemności, które w rzeczywistości mają większość komórek zlinkowanych do /dev/null, to zjawisko stare i dobrze znane. Należy do tej samej kategorii, co kable rozruchowe za pińć złotych, o obciążalności 200 A, które mają trzy włoski miedzi w plastiku. Albo akumulatorki AA o deklarowanej pojemności wyższej niż rozruchowy do traktora. To dla tych, co lubią "tanio i dobrze" (więc zamiast jednej, muszą kupić dwie rzeczy).
"Ekologiczne latarki" konstruuje się z myślą o innych klientach. Takich, co gotowi zapłacić nawet więcej, byle tylko było ekologicznie. I opisana latarka znakomicie sprawdza się dydaktycznie -- pokazuje jak to wszystko w praktyce wygląda. Tyle że w poważniejszych "urządzeniach ekologicznych" dodatkowe źródło energii nie jest tak łatwe do odkrycia jak te pastylki wewnątrz latarki. Przeważnie jest to jakaś śmierdząca fabryka daleko w Bangladeszu czy gdzieś. Może też zrobieni, ale narzędzie całkiem inne.
Jarek
A
ACMM-033
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... (latarka)
No, wiadomo. Ale tak czy siak, wyrolowani zostali. Tylko na różną nutę, że tak to określić.
I wrzucone do legalnego sklepu... Pewnie oszuści liczyli, że nabywca skapuje się wtedy, gdy "wozwraszczenie" tego będzie jużś nieopłacalne. Choć mnie by było i tych 3 dolców szkoda, bo choćby piwo za to wypić, lub kupić jeden sprawny penis. Zresztą, 1GB to dziś nie tak dużo, a i tak okazało się zanadto wielkie. Oczywiście,l znam zjawisko, jednakże zachadzając do legalnego sklepu chciałbym liczyć na to, że nabędę towar nadający się do użytku. No, raz się zdarzyło, że nie przyuważyłem, iż nabywane chińskie pierożki okazały się przeterminowane o dwa dni, co oznajmiły pięknym pleśniakiem przy rozpakowaniu, jak sobie w robocie chciałem przyrządzić w mikrofali drugie śniadanie. Ale nie było problemu, wymienili na świeże, chyba nieco inny smak, ale nie komplikowałem nadto i zjadłem ze smakiem, oraz 1/3 buteleczki sosu Jalapenho.
Pińć... to nawet nie piędź, czy insza pięść, to ledwie mały paluszek, co sobie w nosie pogrzebać można najwyżej.
I obie okazują się być zjebane, w rezultacie kasa wydana, a produktu nie ma, albo leży na stole niesprawny, bo padł, albo w ogóle parametrów nie 3ma.
Żeby rzeczywiście były eko, to jeszcze bym to przecierpiał. A tak, to jedynie walenie własnego konia, czy inny romans z Renią Grabowską, będzie rzeczywiście może eko.
Zaraz... a to nie w Bangladeszu skolapsowała przeciążona pracą maszyn konstrukcja budynku tamtejszej fabryki tekstylnej? Co to w mediach trąbili...? Poszli w taniznę, co się tragicznie zemściło... I w sumie gówno z tego wyszło, nie żadne eko.
Przyznaję, nabyłem kiedyś do starego Eryksona (R320s) bateryję, niby 1700, a rozmiar 500-cuś-tam. Ale było do przebolenia, bo przynajmniej kilka dni (2-3) trzymało i nie było zaskoczenia, że telefon rano zdjęty z ładowarki, w południe wyłaczy się z komunikatem "bateria rozładowana"; a koszt niewielki. Aż w Promaco nabyłem nową za 35 zyla 1600, ale się nie nacieszyłem, bo niedługi czas potem telefoniak stracił na zawsze końcówkę mocy i nie opłacało się tego reanimować. Mam gdzieś na części, jakby ktoś chciał się pobawić, oddam za darmo. Jak chętny uratuje (brak gniazda anteny zewnętrznej, podejrzewałem zwarcie, poległo przy szukaniu uszkodzenia), to będzie jego. Wszelkie dane wyczyszczone. Odbiór w Warszawie, najlepiej osobisty. (hehe, o ile nie wzięła tego w międzyczasie amba fatima...)
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.