Peltier, chłodzenie

May 12, 2015 64 Replies

W dniu 2015-05-13 o 11:04, J.F. pisze:

Chyba taka mała lodówka absorpcyjna ma sprawność podobną jak peltier. Więc można z ogniw zasilać peltiera :)

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup Pan J.F. napisał:

Np chcialby zeby mu dmuchalo 10 C, a tu choroba woda ze studni ma 11 C..

Co prawda pewnie masz racje - dmucha 17C, chcialby 15C, woda ma 11C, wystarczy powiekszyc wymiennik.

Ale mi chodzi o to, zeby nie pompowac calego potrzebnego ciepla.

Bo klimatyzator o mocy powiedzmy 300W chlodzacy pomieszczenie, ze skraplaczem chlodzonym woda ze studni ... to nie wiem czy bedzie oszczedniejszy ...

no, jesli woda jest tania, to ona duzo ciepla zabiera przy parowaniu, to tez mozna wykorzystac ..

Tylko w przypadku duzego budynku to nie jestem pewien czy basen/ziemia pod nim starczy na lato ...

J.

Pan Mario napisał:

Tam już jest wymuszony przepływ powietrza. Wystarczający.

Ale jak się ma agregat i całą resztę, to jaki jest sens chłodzenie tylko wody wylotowej, skoro mając na skraplaczu 10 stopni uzyska się bardzo wysoki współczynnik efektywności i można po prostu zrobić normalną klimę pobierającą stosunkowo małą moc z sieci.

Ależ Ty lubisz komplikować...

Pan J.F. napisał:

Klimatyzator ewaporacyjny, to idea znana. Nawet sprzedawali u nas takie w sklepach. Wieszanie mokrych zasłon w oknach też się sprawdza w suchym klimacie. A wylewanie wody do ogrodu (byle nie takiej zimnej, wprost ze studni, bo to roślinom szkodzi), to też klimatyzacja ogrodu -- parowanie sprawia, że mikroklimat robi się miły.

Nie ma starczyc na lato, tylko na dzień. Jeden. Chłodzenie odbywa się w nocy, gdy prąd tańszy, a stopień sasilania korzystniejszy.

Jarek

W dniu 12.05.2015 o 13:14, Gof pisze:

A nie możesz od razu pompować tej wody ze studni? Sprawność by wzrosła i te 10 deg C powinno wystarczyć. Oczywiście problemem będzie kamień, ale może ta woda nie jest bardzo twarda, może warto sprawdzić.

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości Pan J.F. napisał:

Tylko ten malutki sklepowo-domowy ma te wade, ze dmucha wilgotnym powietrzem. A odprowadzenie pary z basenu osobnym kanalem tej wady nie ma..

Rozumiem, ale jakby tak mogl starczyc na cale lato, to by mniej pradu szlo.

J.

Pan J.F. napisał:

Taki, to miał mój dziadek. Pod koniec zimy jechali nad staw, piłami rżnęli bloki lodu, ładowali do piwnicy, gdzie przesypywali lód sieczką. Lodu starczało do początków zimy następnej.

W dniu środa, 13 maja 2015 15:57:10 UTC+2 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

Drobna różnica w zastosowaniu. Lodu z rzek i stawów używano do produkcji lodów i schładzania lemoniady na jarmarkach. Łatwo policzyć ile ton lodu potrzeba żeby zapewnić 2kW zimna na godzinę przez kilkadziesiąt dni.

Dnia Wed, 13 May 2015 08:33:14 -0700 (PDT), Zachariasz Dorożyński

Otoz to

Powiedzmy przez 12h dziennie i 90 dni ... nie tak znow duzo, 23 tony. Taki niewielki basenik - 5x5x1m. Albo dwa duze szamba w ogrodku.

Byloby calkiem realne, gdyby nie problemy zamarzajacej wody.

Co ciekawe - basen 8x glebszy, nadal calkiem realny pod domkiem, gromadzi te energie bez mrozenia - w zmianie temperatury wody o 10C ..

J.

Pan J.F. napisał:

Świętej pamięci dziadunio nie handlował lemoniadą po jarmarkach, miał niewielką, lecz o dobrej opinii fabryczkę wędlin. Starczało.

No i nawet znaleźli się tacy, co zdecydowali się na realizację pomysłu. Wiecej, czytałem też opracowania i analizy dotyczące wykorzystania lodu do... ogrzewania domu. Lód gromadzony jest w najzimniejszej porze roku, a wiosną, gdy jeszcze trzeba grzać, różnica temperatur między otoczeniem a "zgromadzonym chłodem" wykorzystywana jest do napędzania silnika cieplnego, który wytwarza energię do ogrzewania domu. Przy pewnym typie klimatu ma to sens.

Dnia Thu, 14 May 2015 02:38:55 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Kwestia ile tego lodu potrzebowal. 100 kg dziennie, 10kg w upalne dni, czy tyle aby jedno pomieszczenie schlodzic.

Cale USA tak podobno dzialalo ... i wynalazca lodowki musial wyjechac do Australii, bo w USA nie bylo problemu z zimnym piwem :-)

Moze miec, ale sprawnosc niewielka.

Byl jakis zegar nakrecany dobowymi zmianami temperatury czy cisnienia atmosferycznego ...

J.

"Jarosław Sokołowski"

Sokołów... znam. :-)

Robert

Pan J.F. napisał:

Mało mnie martwi, że wiatr napędza mi malutki wiatraczek, podczas gdy reszta tego wiatru tylko bezproduktywnie kołysze drzewami i świszcze w kominie. W przypadku energii pozyskiwanej za darmo z otoczenia, sprawność procesu ma niewielkie znaczenie. Jeśli jest z tego pożytek, to wszystko w porządku.

Bardziej powszechne są te naręczne, które nakręcają się przy każdym ruchu. To dopiero jest "niewielka sprawność" -- cały dzień wymachyję rękami, że aż mi się zakwasy robią, a tu tylko taka mała sprężynka naciągnięta!

W dniu 2015-05-15 o 00:22, Jarosław Sokołowski pisze:

No właśnie, trzeba wymachiwać. Gdy będziesz cały dzień siedział z założonymi rękami to się zegarek nie nakręci :)

Pan Mario napisał:

Wystarczy, że ja się nakręciłem (na nocną robotę).

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Albo latarki, którymi "wali się konia", chodzi tam jakiś magnes w cewce, czy jaka inna cholera i zgodnie z prawami fizyki wytwarza jakąś tam energię, która ładuje akumulatorek. Czyli, zanim zejdziemy do piwnicy, 3 minuty "walenia konia" latarką i mamy światło :) No właśnie, poświęcona na to energia... jakby ją i z czym tu zbilansować, nawiązując do zegarka z wahnikiem...?

Użytkownik "Mario" snipped-for-privacy@w.pl napisał w wiadomości news:mj3cjm$h40$ snipped-for-privacy@dont-email.me...

Gdyby nie to, że stała się ogromna tragedia, to bym powiedział, że do Nepalu by takie zegarki wysłać... przejebane tam mają... ale ad rem... chodzi mi o rejony, gdzie się ziemia trzęsie, tak nie trzeba by nosić zegarka na ręce, by teoretycznie, nakręcił się. W GOPie, gdzie ZTCW, nadal zdarzają się tąpnięcia i szkody górnicze, chociaż by była jakaś z nich korzyść - ów nakręcony zegarek. Ostatecznie, podróż pociągiem, kimam w kuszetce, a zegarek mimo to się nakręca... O ile go ktoś wcześniej nie podpieprzy...

W dniu 2015-05-16 o 13:25, ACMM-033 pisze:

Miałem taki zegarek lata temu. Wystarczyło kilka razy machnąć, aby zegarek "naładował się" na cały dzień. Teraz są lżejsze wahadła lub większa przekładnia?

Tyle, że mój to był CCCP, i wyglądał groźnie ;) Kastet był niepotrzebny ;))

W dniu 2015-05-16 o 13:20, ACMM-033 pisze:

Albo inne porównanie: ile paliwa spalić, by taką energię uzyskać. A przysłowiowa blondynka zje liść sałaty i dwie bułeczki, a gada toto cały dzień ;)

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required