W dniu 2018-08-28 o 21:47, Queequeg pisze:
A stało puste to mieszkanie? Nie pamiętam czy pisałeś, że jest pierwszym najemcą po remoncie. Może w okresie rozliczeniowym jeszcze trwały prace wykończeniowe i nie zauważyli.
Robert
W dniu 2018-08-28 o 21:47, Queequeg pisze:
A stało puste to mieszkanie? Nie pamiętam czy pisałeś, że jest pierwszym najemcą po remoncie. Może w okresie rozliczeniowym jeszcze trwały prace wykończeniowe i nie zauważyli.
Robert
Zgadnijcie jakim kablem (w dawnych czasach niedoboru wszystkiego) były robione instalacje telefoniczne: ostatnie metry abonenta w bloku. Tak. Kablem elektrycznym DYT, na przyklad. Dlaczego? Bo tylko takim dysponował wykonawca.
Włodek
Dzięki, niezłe jaja masz tam w instalacji.
Albo kablem PKL zasilanie urządzeń w terenie otwartym. :-)
Robert
On 2018-08-28 23:28, Robert Wańkowski wrote: (ciap)
Albo przedłużacz
Włodek
OK. To teraz rozumiem. Ty uważałeś, że to normalny kabel energetyczny i dlatego tak to zapamiętałem, a dopiero konserwator twierdzi, że to stary telefoniczny.
No to wątpliwość przenosi się do Twojego punktu: " 9. W szachcie na parterze dzieje się *coś* (nie wiem co, bo szacht jest zamknięty na kłódkę) i te zielone, pojedyncze druty łączą się ze skrętką."
Konserwator rozumiem też nie ma dostępu do tego szachtu. Czyli kto - zakład energetyczny - oni namieszali - oni winni? P.G.
A nie bylo zwory miedzy N i PE na gniazdku ? Bo skoro i tak mamy jeden drut PE-N, to po co odsuwac uziemienie :-)
Masz jeszcze ten generator ? Powinien pomoc przy szukaniu.
Ewentualnie zwykly "wykrywacz kabli" - zobaczyc gdzie ten drugi bialy idzie.
Zakladam, ze do kolejnego gniazdka ... wszystkie w okolicy sprawne ?
Telefon w lazience ... dziwne troche :-)
J.
Nie :) PE jest niepodłączone.
Mam, mam. Szukałem, prześledziłem. Albo zamurowane w cholerę, albo przysłonięte deską od schowka pod sufitem (wyleciało mi z głowy jak to się nazywa), w każdym razie nie do zdjęcia bezinwazyjnie.
Ten mój generator robi za taki wykrywacz kabli :)
Ten drugi, tzn. ten właściwy (z prądem) czy ten telefoniczny?
Po odłączeniu tego telefonicznego wszystkie gniazdka są sprawne, wszystkie lampy też.
Różne ludzie mają pomysły :)
Ten drugi bialy z lazienki. Przeciez nikt go nie zamurowal po to, aby spalic centrale.
Zazwyczaj tak sie prowadzilo do kolejnego gniazdka.
Moze kiedys w lazience byly dwa, ale przy okazji remontu zlikwidowano niepotrzebne.
Ewentualnie ... do zarowki prowadzilo, ale teraz lampa w pawlaczu. Ale oswietlenie to raczej na innym obwodzie sie dawalo.
Na jakiej wysokosci to gniazdko ? Moze tam kiedys wylacznik swiatla byl, ale lampa zrobila sie niepotrzebna i ktos przerobil na gniazdko ?
J.
W dniu 2018-08-29 o 15:54, Queequeg pisze:
Dwie książki przeczytałem w życiu 3 razy: "Dzieci z Bullerbyn" i "Niezwykłe perypetie odkryć i wynalazków". W tej drugiej podobał mi się telefon w trumnie (chodziło o ukrywanie patentów). P.G.
Pan J.F. napisał:
Miałem już w latach siedemdziesiątych. Też niektórzy uważali, że dziwne. Ale to nieprawda -- z całego mieszkania człowiek podejdzie do aparatu, lecz gdy jest we wannie, wtedy kłopot. Lokalizacja ze wszech miar uzasadniona.
Jarek
Wed, 29 Aug 2018 20:26:39 +0200, w snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl>, Jarosław Sokołowski snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał(-a):
Jedna osoba się kompie, a telefon jest do drugiej/trzeciej. Praktyczne ;)
To tylko kwestia dobrej organizacji. Jak się kąpiemy - to wszyscy razem. Problem telefonu znika, a i na wodzie co nieco się zaoszczędzi. Jednocześnie rozwiązuje się także odwieczny (i jakże powszechny) problem pleców.
Mateusz
Pan Mateusz Viste napisał:
U nas w domu problem rozwiązywał drugi telefon w przedpokoju, podłączony do tej samej linii.
Jarek
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... Pan J.F. napisał:
Cos w tym jest, ale zeby tak chwili spokoju nie miec nawet w wannie ...
J.
W dniu 2018-08-29 o 21:50, J.F. pisze:
Słyszałem o przypadku, gdy w jakimś biurze zainstalowano telefon w kiblu. Dziennikarz, który o tym napisał, skomentował jeszcze, że powinien być tam wewnętrzny "zero zero". Bardzo mnie to ubawiło.
Pan J.F. napisał:
Żyło się wtedy dużo spokojniej niż dzisiaj. Ale telefony nie miały identyfikacji, historii połączeń itd. Lepiej odebrać, niż się potem zadręczać, kto dzwonił.
Jarek
Pan JaNus napisał:
Mnie się podobało, jak w pewnej firmie webmasterowi dali wewnętrzny 404.
W dniu 2018-08-29 o 20:48, Jarosław Sokołowski pisze:
Ja nigdy nie miałem telefonu w przedpokoju. I nie rozumiem takiej dziwnej lokalizacji. Gniazdka telefoniczne zainstalowałem we wszystkich pomieszczeniach: pokojach, kuchni, łazience, toalecie, nawet w piwnicy. Ale nie w przedpokoju. Przecież aparaty umieszczone powinny być pod ręką, a nie gdzieś daleko, gdzie trzeba biec po usłyszeniu sygnału. Tylko przy łóżku, kanapie, fotelu, "tronie"... ;)
Akarm napisał:
Młodym w ogóle trudno jest zrozumieć pewne rzeczy. Jak choćby to, że kiedyś telefony w ogóle nie miały gniazdek, albowiem były one własnością PPTiT, a przedsiębiorstwo to nie życzyło sobie, aby do ich sieci ktoś mógł co innego podłączać. Aparat był więc na stałe przypięty kablem do ściany. Przedpokój był zwykle dobrym "miejscem kompromisu", gdzie zlecało się monterowi instalację tego cudu techniki. Niezależnie od pory dnia i nocy, każdy z członków rodziny mógł bez zbytniego skrępowania i przeszkadzania innym rozmawiać o czym chciał. Szał instalowania gniazdek gdzie popadnie (takie odreagowanie minionej posuchy telekomunikacyjnej) przyszedł dużo później. Mnie ten etap ominął -- poza telefonem na biurku miałem tylko dwa bezprzewodowe o zasięgu ogólnoogrodowym. Ale to już w nowym miejsu zamieszkania.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required