Ma dla głosu, ale nie tak wielkie. Trochę stłumiona góra, cały temat, może być dziwne wrażenie, że rozmówca mówi przez kubeł. Ale modem, gdzie zależzności fazowe maja znaczenie, po prostu, może odmówić.
W rzeczy samej. Chyba trzy-czy-czterokrotnie zbijał prędkość o połowę, jak nie dało, to rozpinał, jak złapało, to szło.
Nie inaczej. Zresztą, nie jest to niezbędne do utrzymania linii.
Możliwości było kilka... np. tzw. zestaw (były różne odmiany) sekretarsko-dyrektorski. Jako ciekawostkę podam, że uprzywilejowany jest aparat sekretarski. Jak dyro gada i sekretarce się popitoli i się włączy, dyro traci rozmowę dotąd, aż sekretarka się nie rozłączy. Aby tego uniknąć, jak dyrektor rozmawia, u sekretarki świeci się żaróweczka sygnalizująca. Mogła być to tzw. linia towarzyska, gdzie wyborem odpowiedniej cześci wyposażenia abonenckiego (traktując tymczasowo dwa, jako jedno) zarządzało się, uziemiając dedykowaną jego wyborowi żyłę linii. Wreszcie najprostsze - u sąsiadki zrównoleglony aparat, ale obwód jej dzwonka zamyka się przez przycisk u was i prosi się rozmówcę o ponowne zadzwonienie, odmiana - przyciskiem załączało się niezależny od telefonów dzwonek, dając tym sygnał "odbierz" i sąsiadka podnosiła. Można by było tak sygnalizować "chodź choć na kawę", odpowiednią sekwencją zadzwonienia. Ostatnią możliwością jest TN1+1, w centrum miasta też stosowano. Odmianą TN1+1 jest TN3N, stosowana kiedyś OIDP w *.uk, być może trochę i u nas. Ja bym jeszcze widział tu zmodyfikowany do CB aparat MB na korbkę... ale to już trochę osobliwe.