ektrowni?

Sep 03, 2024 Last reply: 1 rok temu 76 Replies

W dniu 5.09.2024 o 17:50, Uzytkownik pisze:

Nareszcie ktoś, kto ma pojecie o temacie :) Było zabawnie ale już zaczynało mnie to nudzić :)))

Pozostałym odradzam zabawę prądem, bo to grozi śmiercią lub kalectwem :)

Tester z neonówką również mam, więc sprawdzę. Na razie nie chce mi się wszystkiego rozłączać.

Nie mam akurat 15W tradycyjnej żarówki, ale mam taką LED-ową 6W pod napięcie 230V (JCDR MR16 GX 5,3) -

formatting link
wystarczy taka do sprawdzenia?

K.

Taki test nic Ci nie da.

Nie. Musi być wolframowa. Nie musi być 15 W.

P.P.

W dniu 08.09.2024 o 18:20, Krystek pisze:

Nie baw się prądem, bo sobie lub komuś innemu zrobisz krzywdę. Zaproś jakiegoś elektryka, aby ogarną tę instalację.

Jak czytam Twoje pomysły jakie zrobiłeś (to zerowanie we wtyczce) to aż mi się "włos na głowie jeży". Ten pomysł z zerowaniem we wtyczce nie jest głupi. On jest totalnie debilny.

Pomiar impedancji pętli zwarcia, który pokazuje, że w kuchni jest znacznie większa impedancja jak w tej Twojej gniazdkowtyczce, może świadczyć o tym, że w budynku jest starego typu sieć zasilająca w układzie z uziemieniem (czyli obecne TT). Jeżeli faktycznie jest tam taka sieć to absolutnie nie wolno jest robić jakichkolwiek zerowań w tym mieszkaniu. Chyba, że chcesz kogoś lub siebie zabić lub też puścić mieszkanie z dymem. Samo zerowanie wykonane w instalacji z uziemieniem powoduje, że pomiędzy obudowami urządzeń mogą się utrzymywać niebezpieczne dla zdrowia i życia potencjały. Ponadto w razie awarii przewodu neutralnego gdzieś w budynku lub w sieci zasilającej lub też pojawienie się tzw. prądów błądzących w ziemi, tym Twoim połączeniem zerującym może popłynąć taka wartość prądu, że ta wtyczka zaświeci się jak żarówka i stanie w ogniu.

Poza tym robienie zerowania we wtyczce świadczy tylko o totalnej głupocie. Zdajesz sobie sprawę z tego, że ktoś z domowników może tę wtyczkę wsadzić odwrotnie i wtedy napięcie fazowe 230V pojawi się na obudowach urządzeń podłączonych do tego gniazda? Pomijam też fakt, że dzięki takiemu zerowaniu możesz mieć zwiększone zużycie prądu jak połączysz urządzenia wspólną masą np. telewizor i jakiś aktywny rozdzielacz czy wzmacniacz antenowy, które są podłączone jedno do gniazda z uziemieniem, a drugie do gniazda z zerowaniem.

Do tego jeszcze kupujesz gówno zamiast wskaźnika napięcia.

Nie znasz się na prądzie to odpuść sobie i poszukaj elektryka. W tym przypadku pogotowie energetyczne nie ma tu nic do rzeczy. Jeżeli ich wezwiesz, przyjadą i stwierdzą, ze instalacja jest tak spierniczona i zagraża porażeniem to Ci po prostu odłączą zasilanie i pojadą. Instalacja w mieszkaniu to sprawa tylko i wyłącznie właściciela mieszkania.

W dniu 08.09.2024 o 22:20, Uzytkownik pisze:

ogarnął :)

IMO mało prawdopodobne, żeby tam było TT.

Co do tego (i reszty) to niestety zgoda. Z siecią energetyczną margines bezpieczeństwa jest bardzo mały, trzeba wiedzieć co się robi, zanim się zacznie robić.

Ktoś gdzieś opisywał (nie pamiętam kto i nie pamiętam gdzie, jakiś film na YouTube), że instalacja gdzieś była tak spierniczona, że cały budynek zasilał się przez jeden uziom. Odłączył uziom, bo coś robił, poszły iskry, prąd w sąsiednim budynku odcięło. Gdzieś upaliło N i nikt o tym nie wiedział przez lata.

Z takich dziwnych historii pamiętam jeszcze psa, który zawsze szczekał, zanim dzwonił telefon. Za każdym razem. Paranormalny jakiś. Co się okazało:

- pies był przypięty do łańcucha

- łańcuch był przypięty do słupka uziemiającego linię telefoniczną (to nie było w Polsce ani w czasach, które pamiętam)

- uziemienie było spierniczone

- prąd dzwonienia zamykał się do ziemi przez psa, ale rezystancja psa i ziemi była za wysoka, żeby zadzwonił telefon

- prąd nie był wystarczający do zadzwonienia telefonu, ale wystarczył, żeby porazić psa

- pies zaczynał szczekać i w końcu sikał z bólu

- osikana przez psa ziemia miała większą przewodność

- prąd dzwonienia, płynąc przez wilgotną ziemię, wzrastał

- kolejne dzwonki już dawały radę zadzwonić telefonem

Podobna dziwna historia była z mailami, które nie dochodziły na odległość większą, niż kilka kilometrów, ale to już na grupę o sieciach, a nie o elektronice (winne było ustawienie timeoutu w sendmailu, ktoś ustawił zero bo myślał, że wyłączy timeout, a to ustawiło jakiś minimalny timeout rzędu milisekund).

To trzeba obciążyć, choćby trochę. Neonówka obciąża minimalnie.

Zrób eksperyment. Podłącz laptopa do gniazdka bez uziemienia, dotknij portu USB neonówką. Świeci?

Potem dotknij portu USB ręką. Kopie? Nie kopie, a neonówka świeci...

Nie. LEDowa potrafiła mi błyskać w wyłączonym żyrandolu, bo się kondensator w niej ładował przez neonówkę w wyłączniku. Komuś innemu błyskała, bo się ładował przez pojemność kabla. Jedna żarówka LED świeciła mi na stałe, bardzo słabo ale jednak, gdy wyłącznik był w zerze (a lampa na stałe na fazie).

Potrzebujesz żarówki tradycyjnej, wolframowej, która obciąży trochę ten badany obwód.

Jak nie będziesz uziemiony, to i fazę możesz dotknąć i nie kopnie.

J.

Jeszcze parę takich postów i będziemy mieli zarzut "o nieumyślne".

P.P.

W dniu 9.09.2024 o 12:50, Arnold Ziffel pisze:

Pamiętam jak się zdziwiłem u kolegi w domu, zapalił światło w pokoju, grało radio i uruchamialiśmy iluminofonię, dawno to było, no i to światło tak kiepsko świeciło nic nie było widać na płytce, kumpel mówi mi czekaj zaraz będzie jaśniej i włącza taki promiennik duży do gniazdka i faktycznie zaraz światło zaczęło lepiej świecić :) Taki panie instalacje są po domach, a chałupa wielka piętrowa a ktoś tak na kablach przyoszczędził :( Potem sie dziwią ludzie że się domy palą, ten akurat nie, czyli aż tak całkiem nie było spierniczone :)

Miał ściemniacz zanim to było modne :)

Wiele dziwnych rzeczy już widziałem. Tak na szybko...

- ściana kopała, bo się komuś gwóźdź wbił w przewód i tak już został

- bolec kopał, bo było zrobione mostkowanie, ale z fazą (może kiedyś było z zerem, ale gdzieś ktoś kiedyś fazę z zerem zamienił?)

- lampa (230 V) powieszona na skrętce ethernetowej (dwa skręcone przewody wyciągnięte z pancerza) w restauracji

- lampa (230 V) podłączona przewodem antenowym (nie pamiętam czy płaskim czy koncentrykiem)

- mój faworyt, czyli linia telefoniczna podłączona do sieci energetycznej, był tu o tym cały długi wątek zanim doszedłem, gdzie mi prąd ucieka

Pożar w swoim życiu widziałem, w kolejności:

- gniazdka (przewody aluminiowe, alu popłynęło)

- puszki (nie wiem co było winne, podejrzewam że skręcone połączenie)

- rozdzielnicy (też alu popłynęło i się złącze poluzowało)

Gniazdko w 1991 r., to jeszcze mogło, ale rozdzielnica w 2021 r.

No, raz mi w gniazdku iskrzyło, bo były dwa przewody (miedziane) zlutowane razem i się lut rozlutował, ale nie było ognia tylko iskry, więc się chyba nie liczy.

Akumulator, który stał w samochodzie (na busie na pace), też dostał zwarcia, gdy poleciał na niego rower, ale tylko się linka od hamulca stopiła. To trzeba mieć pecha. Albo szczęście, że pożaru nie było.

Dwa razy zdarzyło mi się dotknąć. Trzepnęło porządnie, ale żyję, więc można powiedzieć, że trzepnęło nieskutecznie, ale nie polecam takich doznań. Poza tym jakby kopnęło na amen, to nie pisałbym już tego posta, ot kolejna osoba zniknęłaby z Usenetu bez śladu, jak setki, więc mamy dodatkowo survivor bias.

Raz siedziałem na mokrej ziemi w krótkich spodenkach, czyli trawa dotykała bezpośrednio skóry, a prąd poszedł przez rękę (ciąłem przewód i byłem pewien, że odłączyłem najpierw prąd), czyli już mogło się skończyć tragicznie. Drugi raz stałem w adidasach na suchej, betonowej posadzce. Pierwszy raz kopnął dużo mocniej, ale drugiego też nie polecam.

W normalnych warunkach, czyli stojąc w butach na podłodze, to nie trzepnie porządnie. Chyba, ze buty jakies antystatyczne, i mają podeszwy z przewodzącej gumy. Ale podłoga też słabo przewodzi, IMHO - nawet beton, więc może stojąc gołymi stopami w wilgotnej łazience.

Raczej po prostu coś uziemionego dotknąłes.

Tak z praktyki - była raz w pokoju faza na bolcu. Trzepnęło mnie, jak podłączałem ethernet koncentrykiem, z dalszych pokojów.

Komputery blaszaki miały więc fazę na obudowie. I nikt z pracowników tego nie zauwazył, nie wiem jak długo - mogło to latami trwać. Widać nie dotykali kaloryferów równoczesnie.

Można reanimować :-)

Drugi mnie dziwi.

Swego czasu, na wsi, bawilismy się kolo elektrycznego pastucha. dotykamy ostrożnie druta ... nie kopie. Uszkodzony znaczy się. Ale bateria swieża, lampka się świeci ... aaa, my w trampkach.

J.

W lampie biurkowej, gdy jeszcze były w mieszkaniu zamontowane świetlówki z zapłonem elektronicznym, zanim ostatecznie zostały zastąpione LED-ami, podczas burzy, gdy pioruny waliły w okolicy taka dyskoteka robiła się w lampie -

formatting link

W pracowni elektrotechnicznej domu kultury dzieciaki przychodzące na zajęcia bawiły się zasilaczem i drucikami. Druciki między przewody "plus" i "minus" i puszczali przez nie duży prąd. Druciki zaczynały świecić się na czerwono, a potem palić. Dzięki temu można sobie wyobrazić jak mogą palić się przewody podczas awarii elektrycznej i skąd biorą się pożary związane z prądem.

K.

Ale to są bardzo regularne błyski, więc chyba nie burza. Bez burzy ich nie było ?

Bo mam taką lampę, "kreślarską", kabel przechodzi w ramionach, i IMO jest sprzężenie pojemnościowe między kablem a ramionami/obudową.

Jak źle wsadzę wtyczkę, to lampa "mrowi" jak jest wyłączona. Wyłacznik odcina zero przed lampą, i obie żyły w schowanym kablu są "na fazie". Jak odwrotnie - to mrowi jak jest włączona, bo pół kabla na fazie.

J.

W dniu 9.09.2024 o 16:12, J.F pisze:

Gdzieś kondensator jest i się ładuje a lampa go rozładowuje.

W dniu 9.09.2024 o 15:30, J.F pisze:

Tez mnie 230V popieściło parę razy ale to jest wszystko nic w porównaniu do 320V DC chwycone dwoma rękami, tak mnie dupnęło aż mi w oczach się ściemniło. Od tego czasu dwa razy sprawdzam co robię i gdzie ręce wkładam. A stało się to jak naprawiałem taki mały zasilacz na szynę

230/24VDC, mam go rozebrany na biurku podłączony do sieci, zasilacz nie startuje, więc go mierzę, a że siedziałem na dobrze izolowanym krześle drewnianym i podłoga z paneli to trzymam go lewą ręką za radiatora którym jest '-' zasilacza i coś tam mierzę sondą, w tym momencie wchodzi do pokoju kolega i coś mnie zagaduje, w tym momencie tracę czujność i chcę odwrócić zasilacz na drugą stronę i chwytam prawą ręką za drugi radiator na którym był '+' (tak 'genialnie' zrobiony zasilacz) :( ufff długo to czułem i nie wiem czy mi serce coś to nie uszkodziło bo potem wykryto u mnie arytmię i migotanie przedsionków. Teraz muszę brać leki, bo inaczej mam straszne kołatanie, szczególnie jak się położę spać, zasnąć nie można.

Nie pamiętam, ale nie przypominam sobie, żeby błyskała, gdy nie było wyładowań w okolicy.

To lampa „kreślarska” starego typu, z podstawą - dokładnie taka, jak w tej ofercie -

formatting link

Teraz już nie sprawdzę, bo od dawna spakowana i zwieziona do piwnicy. Trzeba było miejsce zrobić na biurku, bo podstawa jednak trochę zabierała i zastąpiła ją lampa kreślarska IKEA TERTIAL -

formatting link

Ta nowa ma chyba prawilny wyłącznik i nic błyska. Izolowana też jest dobrze, bo nie kopie z obudowy. Zresztą, w starej - po zamontowaniu „żarówek” LED też nie błyskało, ale może i jakieś napięcie było tak, jak piszesz :)

Ale nie na tyle, by było jak tutaj -

formatting link

K.

Slyszalem o przypadku miedzyfazowego 380V AC, gdzie skurcz mięśni rekę złamał.

Zrobiony w miarę prawidłowo - jak jedne tranzytory na "+", a drugie na "-".

trudno ocenić, czy to od tego ...

J.

Tak, ale to oznacza w miarę stały i znikomy prąd. A nie pioruny przypadkowo uderzające ...

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required