Z cyklu: jak oni to zrobili

May 28, 2007 28 Replies

Czołem.



Wczoraj na kanale Planette pokazywano artyleryjskie pociski przeciwlotnicze z zapalnikiem radiolokacyjnym. Z detali które udało się podglądnąć - pocisk miał turbinkę ( chyba do zasilania elektroniki ). Jak taki zapalnik był zrobiony w 1944 roku, że wytrzymywał przeciążenia przy wystrzale, a lampowa elektronika (?) była aktywna po kilkunastu sekudach lotu ?


Proste - sygna³ CS na zapalniku pojawia³ siê dopiero po opuszczeniu lufy dzia³a przez pocisk.

Czy taki pocisk by³ objêty normami kraju producenta, czy odbiorcy?

snipped-for-privacy@o2.pl napisał(a):

Ta turbinka napędzała licznik mechaniczny, jak ten wiatraczek wykonał określoną ilość obrotów to bum...

Elektroniki to tam nie było.

Maksymilian Dutka napisał(a):

Takie coś było w V-1, mierzyło dystans.

Była - zapalnik radiolokacyjny.

Producenta. Z drugiej strony odbiorca by³ obarczony bardzo wysokim podatkiem z tytu³u importu nowoczesnych technologii :)

snipped-for-privacy@o2.pl napisał(a):

Trochę więcej szczegółów? - bo to ciekawa rzecz. Kiedyś miałem linki z dosyć dokłdnym opisem elektroniki z V2 i z torped akustycznych - ale niestety zaginęły i znaleźć nie potrzfię. Może ktoś ma?

mac

MAc napisał(a):

Jakbym wiedzał, to bym nie pytał. ZTCW alianci nie stosowali tego masowo.

>

snipped-for-privacy@o2.pl napisał(a):

Jakoś nie doczytałem - to było alianckie? - myślałem, że niemieckie.

Pewnego dnia MAc napisa³(a) w wiadomo¶ci [f3eh0r$k0n$ snipped-for-privacy@news.onet.pl]:

V2 by³o niemieckie. Alianci nie posiadali takiej technologii (KnowHow). Dopiero pod koniec wojny armia USA pozbiera³a rakiety V2 (oraz naukowców) i rozpoczê³a swój program rakietowo/kosmiczny.

MAc napisał(a):

Zapalniki radiolokacyjne - jak najbardziej alianckie.

Leon schrieb:

nie tylko armia USA. Rosjanie też swoje (i nieswoich) wzięli. Sputnik startował na rakiecie wzorowanej na V2.

Waldek

Pewnego dnia Waldemar napisa³(a) w wiadomo¶ci [ snipped-for-privacy@mid.uni-berlin.de]:

No tak - tylko ¿e USA mia³o wiadomo¶ci z "pierwszej rêki" a wschodni s±siedzi musieli sami dochodziæ to tej wiedzy (korzystaj±c z pojmanych techników). Co prawda to rosja szybciej odnios³a sukces (efekt polityki niszcz±cej narody a ukierunkowanej na jeden konkretny cel).

Leon napisał(a):

Tyle to wiem :-) Pomieszały się dwie sptawy - ja przy okazji wątku PeJota pytałem o sterowanie v2 (komputer Hoelzera) i evtl o torpedy.

ale ni czorta nie wiedziałem, że wątkowe pociski były alianckie. A know-how jeżeli chodzi o radiolokację to mieli zdecydowanie alianci a nie niemcy.

Wszyscy pozbierali. W tej dziedzinie Niemcy byli nie do pobicia. Nie na darmo z von Brauna zrobiono szefa NASA. Ale to już odchodzi od elektroniki.

MAc

PS Może by tak pozbierać linki do "elektroniki historycznej" - ale takiej ukierunkowanej na bardziej lub mniej wunder - waffe. A może niekoniecznie waffe.

na dobry początek:

formatting link

dr±zy³em kiedy¶ temat w odniesieniu do "zwyk³ych" bomb lotniczych. Tak, na upartego mo¿naby to nazwaæ licznikiem: turbina by³a sprzê¿ona ze ¶rub±, która wykrêcaj±c siê odblokowywa³a zapalnik.

J.

Leon schrieb:

amerykańcy pojmali jednych, rosjanie innych. Faktem jest, że amerykanie dorwali szefa, a rosjanie pionki.

Waldek

Cześć! O ile dobrze pamiętam pewną mądrą książkę, to pociski były amerykańskie. Trafiły do Wlk. Brytanii do baterii p-lot, broniących Londynu przed V1. Artyleria stała na brzegu kanału, bo pociski gdy nie trafiły, to nie eksplodowały po zadanym czasie (jak zwykłe p-lot), tylko wpadały do wody. Układ był zrobiony jako hybryda grubowarstwowa. Nie pamiętam, czy była jakaś lampa w głowicy. Maciek

U¿ytkownik "Maksymilian Dutka" snipped-for-privacy@usunpoczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:f3ef07$q6l$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...

By³a! To by³ lataj±cy radar. W zapalniku pocisku. By³a seria artyku³ów w NTW.

Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.

U¿ytkownik "Krzysztof Tabaczynski" snipped-for-privacy@wp.pl napisa³ w wiadomo¶ci news:ee8f$465b1adc$57cfefc1$ snipped-for-privacy@news.chello.pl...

Pewnie co¶ podobnego do tego co u¿yto w pierwszych bombach atomowych aby zdetonowa³y na okre¶lonej wysoko¶ci. Z tego co pamiêtam to dzia³a³o to w ten sposób, ¿e generator zmienia³ swoj± czêstotliwo¶æ ( pi³a lub trójk±t ) nastêpnie sz³o to do anteny a po odbiciu od ziemi wraca³o do odbiornika. Ró¿nica czêstotliwo¶ci nadajnika i tego co zosta³o odebrane dawa³a wysoko¶æ po odpowiednim przeskalowaniu.

Pozdrawiam

Jarek Grolik

U¿ytkownik "Jaros³aw Grolik" <grolikNO snipped-for-privacy@chemia.uj.edu.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:f3fefd$1d2$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...

To by³o du¿o prostrze. Zapalnik by³ nieczynny tak d³ugo, dopuki poziom sygna³u odbitego od celu wzrasta³. Dopiero jak poziom sygna³u zaczyna³ maleæ, to zapalnik odpala³.

Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.

Szef sie sam nie wyda³ hamerykancom? Jakby nie patrzec w USA troszke lepiej zyl i milsza atmosfera :)

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required