Systemy antykradzie?owe w marketach - jak to dzia?

Dec 11, 2014 77 Replies

Zły standard - jeśli już. Nigdy nie pracowałem w ochronie, ale montowałem setki kamer i zdecydowanie wolę przypadki, że ochroniarzowi zależy na wynikach swojej pracy, nie psuje mi specjalnie kamer, bo to jest jego narzędzie pracy, które pomaga mu osiągnąć dobre wyniki. Nie wiem jak jest nagradzany - być może nagrodą jest brak kary albo brak rozwiązania umowy o pracę ;) - w każdym razie zależy mu na wykryciu kradzieży, zależy mu też na dobrym wizerunku wśród uczciwych klientów. Nie wiem co jest przyczyną takich patologii o których piszesz, ale ja nawet nie chciałbym kupować w takim sklepie, bo moje pieniądze nie idą do uczciwie pracujących i mądrze zarządzających tylko idą (w części) na pokrycie strat z kradzieży (ja tracę a zyskują złodzieje), idą też do kieszeni niechlujnego prezesa i speca ds ochrony.

W dniu 2014-12-12 o 17:25, Jawi pisze:

Żeby nie byli takimi ordynusami jak ty.

Też zajmuję się instalacjami zabezpieczenia technicznego i wiem jak to jest miło, gdy ochrona jest żywo zainteresowana tym, że będzie jej łatwiej lub wygodniej zapanować nad całym obiektem. Zrozumiałem jednak też sytuację z ich punktu widzenia. Każdy dodatkowy system techniczny, to sygnał że klient planuje ograniczyć koszty pracownicze. Czy są zaangażowani w pracę czy nie, to i tak zawsze mogą dostać wypowiedzenie z dnia na dzień.

Umowa o pracę w ochronie - dobry żart Ci się udał. :) W większości to dwie umowy zlecenia.

Chętnie poznam taki sklep, który chce płacić więcej za skuteczniejszą ochronę. Każdy klient chce zapłacić jak najmniej za ochronę i jednocześnie oczekuje usługi na najwyższym poziomie.

Już bardzo zeszliśmy z tematu wątku.

Jawi pisze:

Pfpfpfpfpfpfpfpfpfpfp!

Laski dla seniorów...

Ech, gdyby ci ironia na głowę naszczała - też być chyba nie zauważył

J.F. pisze:

Jarku!. Pracowałem ze skośnookimi, pracowałem z beżowymi. Beżowi są genialni w matematyce - ale tylko jednostki. Większość to maksymalni ściemniacze, ewidentny wpływ mentalności niewolników. Będą do upadłego udawali że coś robią - i trzy razy ciężej się napracują żeby tego nie zrobić, niż gdyby po prostu zrobili co powinni...

Skośnoocy - rozróżnijmy Koreańczyków, Japończyków i Chińczyków. Kiedyś zetknąłem się z wynikami badań antropologicznych pokazujących różnice myślenia pomiędzy ludźmi z kultury europejskiej a Chińczykami. Wynikało z tych badań że kontynentalni Chińczycy są w ogóle niezdolni do tworzenia syntez, wyszukiwania elementów wspólnych w określonych problemach. Żeby nie było że to jakiś rasizm - badania rozszerzono na emigrantów chińskich w Stanach Zjednoczonych - i wyszło że bezpośredni emigranci są tak samo do syntezy niezdolni jak mieszkańcy Chin, ich dzieci już coś łapią, do poziomu zdolności syntezy problemu zbliżają się dopiero wnuki emigrantów - czyli problem nie jest genetyczny, a po prostu kulturowy.

Myślałem że to takie gdybania antropologów - aż przyszło mi współpracować bezpośrednio z Chińczykami przy analizie konstrukcji układów scalonych. I tu dygresja technologiczna:

Bloki cyfrowe w układzie scalonym robi się z komórek standardowych - bramka NAND, bramka NOR, przerzutnik taki czy owaki... W postaci podstawowej komórka ma szynę zasilającą plusa na górze, minusa na dole, główne wejścia z lewej a wyjścia z prawej.

I teraz - rzędy komórek mogą iść w poziomie lub w pionie. To nam daje już dwa warianty położenia wzoru komórki. Wejścia główne mogą być z lewej (lub z dołu) abo z prawej (lub z góry). To już cztery warianty. A jak jeszcze dopuścimy (a jest to konieczne ze względu na zwiększenie upakowania komórek - nikt krzemu na darmo nie marnuje) przekręcanie w jedną i drugą stronę orientacji szyn zasilania - to mamy osiem wariantów położenia komórek standardowych. My wszystkie osiem wariantów rozpoznawaliśmy jako jedna komórkę biblioteczną. Kanadyjscy inżynierowie rozpoznawali jako jedną komórkę biblioteczną. Amerykańscy (czy amerykańscy - boć oni byli z Teksasu, jedyny stan który ma zagwarantowane w konstytucji prawo do recesji...) też rozpoznawali jako jedną komórkę biblioteczną. A Kitajce radośnie walili mi w bibliotece osiem komórek w ośmiu orientacjach - dobrze ze dawało się to w miarę automatycznie poscalać.

Różnica Japonia - kultura amerykańska (bo to najbardziej rzucało się w oczy). Jak się ogląda layout układu scalonego projektowanego przez Japończyków to na myśl przychodzi japoński ogród z łukowatymi mostkami i drzewkami Bonsai. Porządek, dyscyplina, zero zbędnych elementów (jak poszedłeś w ślepa uliczkę - to się wycofaj i posprzątaj po sobie).

Jak się ogląda układ projektowany przez Amerykanów - to człowiekowi się nasuwają tylko dwa pytania - gdzie oni taki dobry towar dostali i czy telefon do dilera dadzą. Totalny, psychodeliczny odlot. Zdarzało mi się znaleźć duży analogowy blok na poziomie dyfuzji i metalu pierwszego - mozolnie powyłączany z jakiejkolwiek aktywności na wyższych poziomach metalizacji. Ktoś coś próbował, nie wyszło - to zabił i truchło zostawił. Zdarzało mi się znaleźć na poziomie dyfuzji wzór bardzo sensownego bloku analogowego - który totalnie odarto z metalizacji i dwadzieścia procent elementów wdyfundowanych wykorzystano do stworzenia zupełnie innego układu (plącząc metalizację na ośmiu poziomach...)

Koreańczycy są bardziej podobni do Chińczyków jak do Japończyków - książkę naukową czytają z przedmową, spisem treści i indeksem - nie różnicując wartości informacyjnej. Dlatego Chińczycy i Koreańczycy pozostaną robolami, odtwórcami technologii - a rozwój są w stanie napędzać ludzie z kultury europejskiej (Sokrates, Arystoteles, Archimedes, Euklides, Tales, Heron...) i wściekle elastyczni myślowo Japończycy (każdą ideę sobie przyswoją - więc i arystotelejską logikę formalną także).

Dnia Sun, 14 Dec 2014 19:12:36 +0100, Dariusz K. Ładziak napisał(a):

Ja tam nie wiem, ale czasem moze byc prosciej zdefiniowac cos 8x, niz bawic sie w odbicia i rotacje ...

Darku, ale moze tak jest po prostu ... taniej ? Cos tam projektujesz, nie wyszlo - skreslasz z dokumentacji, ale masek nowych sie nie oplaca robic. Mamy dobre podloza z nadmiarem elementow - to czemu nie wykorzystac.

A moze ... masz koncepcje niesprawdzona ? Wrzuc do projektu klienta, jemu sie wylaczy, a sprawdzimy za darmo. Krzem nie jest drogi, zechce klient zaplacic za optymalizacje, to zoptymalizujemy ..

No nie wiem - ja tam slyszalem ze "Japonczyk prochu nie wymysli". A dalej - Samsung, LG - jakos sobie radza i coraz nowsze technologie wprowadzaja. Tajwan, Singapur - tez sporo zrobily. A teraz Huawei, ZTE, Xiaomi ...

A potem pdf do scalakow napisza po chinsku i Europa z elektroniki odpadnie :-)

J.

Pan Dariusz K Ładziak napisał:

W pozostałych stanach recesja niekonstytucyjna, a jednak się zdarza.

Jarek (a gdyby tak do naszej wpisać zakaz...)

J.F. pisze:

lient płaci za wiedzę. Ma zrozumieć jak układ działa. Synteza, usunięciezbędnych szczegółów to była moja robota - ma byćkonkret a nie duperele typu "tu obrócili w lewo a tu w prawo" bo to robił głupi automat i każdy fachowiec wie że głupi automat czasem komórki kładzie w lewo a czasem w prawo - i nie ma to żadnego znaczenia praktycznego.

Krzem kosztuje. Myślenie też kosztuje - i tym psimchujom za myślenie zapłacono - a oni go unikali jak najgorszej zarazy. Do trzydziestu procent krzemu na fajans - ty wiesz co księgowy by powiedział na zmarnowanie trzydziestu procent surowca?

Odtwórstwo. Pokaż mi coś twórczego w tym - bo Japończycy potrafili ciut wcześniej opatentować mój osobisty pomysł...

To Terry zwoła starą ekipę (w tym mnie) i napiszemy tego PDF-a po angielsku, ze szczegółami których Kitajce świadome nie są...

Dnia Mon, 15 Dec 2014 21:40:08 +0100, Dariusz K. Ładziak napisał(a):

a nie ma jakos tak ze ilosc wyprowadzen i tak okresla minimalna ilosc krzemu ?

Poza tym jak patrze na ceny kart pamieci ... oj, tani ten krzem. Nokia dobrze robi, ze wraca do kaloszy :-)

Jakos tak sie porobilo, ze juz nie jest tak ze Sony robi najlepsze telewizory, a LG czy Samsung je nasladuje po paru latach. AMOLED w telefonach tez Samsung wprowadza - nie wiem - wlasnej produkcji ?

Ale to ... odtworstwo :-)

Poza tym zanim zdazycie to zrobic, to oni zdaza to przestac produkowac, a zaczna nowa wersje :-)

J.

Fri, 12 Dec 2014 00:20:11 +0100 "yabba" <g.kwiatkowski@aster_wytnij_city.net> napisał:

Normalnego? Jakbym usłyszał "pan pokaże torbę/plecak" to bym powiedział ochroniarzowi że nie ma prawa przeprowadzać przeszukań i jeżeli chce wiedzieć co mam w torbie/plecaku to niech wzywa policję. Potem bym pewnie też dokonał zwrotu zakupionego towaru.

oni o tym wiedz? tote? nigdy nie us?yszysz "pan poka?e plecak" tylko "pan ?askawie poka?e co w nim ma". powie pewnie te? "jak pan nie poka?e to wzywamy policj?" ale ?eby by?o ciekawiej, policjanta obowi?zuje to samo - "pan ?askawie poka?e". bez panskiej ?aski policjant sam mo?e owszem co? przeszuka? ale jest to ju? obwarowane ró?nymi warunkami i upierdilwo?ciami - np na komisariacie i/lub przy tzw uzasadninym podejrzeniu ?e co?tam, przy czym ciekawe czy sam policjant wie, czy podejrzenie pana ochroniarza wyra?one w obecno?ci pana policjanta owocuje podejrzeniem tak?e u policjanta? niestety, zanim cz?owiek co? ukradnie (w szczytnym celu - aby pozna? styk przepisów z praktyk?) i pochwali si? wiedz? na usenecie, zmieni? si? ju? przepisy a praktyka tym bardziej.

W dniu 2014-12-22 05:30, __Maciek pisze:

czasem sami załączają bramki - jak nie mają pewności co do klienta, a nie wychwycili tego na kamerach. Nie w każdym sklepie, raczej rzadko jest to spotykane (częściej zakłócenia i bramki same się wzbudzają, jak dobrze kojarzę to żeby to eliminować to m.in. zmieniali fazę z której jest zasilana bramka)

Może trafić na normalnego

tak, normalnego. Jak ci się to nie podoba to nie wchodź z plecakiem do sklepu. Zaufać to możesz żonie że nic nie wyniesie jak wejdzie z plecakiem, jak klient wchodzi z plecakiem/torbą to od wejścia jest podejrzany. Sorry, taki mamy klimat. Elektronika nie jest tania. W spożywczym potrafią kraść emeryci, czy też matki z dziećmi pakować coś do wózków i 'zapominają' zapłacić.

Jakbym usłyszał "pan pokaże torbę/plecak" to bym

a jakbyś usłyszał "czy może mi pan pokazać torbę?" myślę że strata klienta takiego jak ty to żadna strata, bo potencjalnie coś kombinujesz. No i pytanie czy sklep umożliwi ci zwrot towaru...

Mon, 22 Dec 2014 18:34:46 +0100 dddddddd snipped-for-privacy@email.com napisał:

Nie no, ja pierdolę, po prostu kurwa powaliłeś mnie teraz na ziemię. Nie mam dalszych pytań. Widzę że mentalność trepa z PRL ma się ciągle dobrze. Sugeruję leczenie, najlepiej na nogi. EOT z mojej strony, bo nie lubię się kopać z koniem. :-(

adamschodowy pisze:

Konkretnie - policjant może przeszukać jedynie zatrzymanego. A to wiąże się z wypełnieniem mnóstwa kwitów, których zatrzymany ma prawo nie podpisać nigdzie indziej jak w oficjalnej siedzibie jednostki organizacyjnej Policji Państwowej... Czyli trzeba dokonać zatrzymania, jak się zatrzymany uprze - przewieźć na komisariat/komendę, spisać protokół zatrzymania, dać do podpisu - i dopiero dokonać przeszukania. Jak przeszukanie nie potwierdzi zarzutów - to trzeba byłego zatrzymanego odwieźć co najmniej na miejsce - bo inaczej się ze skargą do sądu uda i rachunek za taksówkę zmniejszy fundusz na paliwo do radiowozów...

Od cholery roboty i zagrożeń - zawsze lepiej na początek grzecznie poprosić, jak jest czysty to pokaże bez formalności, wystarczy podziękować i wszyscy czas zaoszczędzą.

dddddddd pisze:

Czasem kiepskie tagi umieszczone w głupich miejscach uaktywniają się mimo dezaktywacji - kiedyś tak mi piszczały nowo zakupione portki, najtańszy tag wetknięty pod pasek na plecach został zdezaktywowany przy kasie ale jak złapał trochę potu to znów zaczął odpowiadać...

W dniu 2014-12-22 21:35, __Maciek pisze:

niestety tak, mentalność z PRL ma się dobrze... Akurat mam sporą styczność z kradzieżami (dzielę dwie branże - montaż systemów zabezpieczeń i od niedawna prowadzenie sklepu). Okradną cię tam gdzie się najmniej spodziewasz. Zdarzało się montować (w markecie z elektroniką) ukryte kamery nad sufitem w kiblu (!) (widziały tylko przestrzeń nad sufitem) - bo ochrona chciała wiedzieć kto z pracowników wynosi towar (a właśnie w kiblu nad sufit wrzucał opakowania). Normalnym jest że jeśli wchodzisz z plecakiem na plecach a w sklepie go zdejmujesz to jest to podejrzane. Jak masz torbę w ręce również. Ja jak wchodzę do sklepu to mam nawyk pokazywania ochronie co mam w kieszeniach (często chodziłem do marketów budowlanych z narzędziami w kieszeni) - nie jest to dla mnie poniżające. Z pakunkami raczej do sklepów nie wchodzę

Dnia Tue, 23 Dec 2014 01:08:07 +0100, Dariusz K. Ładziak napisał(a):

Znajomej bluza polarowa "odezwała się" na bramce kilka lat po zakupie. Tag był wszyty w okolicy dolnego ściągacza, ciuch w międzyczasie wiele razy prany.

Nie pogubisz, będziesz mniej więcej widział, przy którym znaku zawijać.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required