Pojemność nie ma IMHO nic do rzeczy dla konstrukcji tego układu. Ot, więcej nanokulombów do zassania, co powinno potrwać proporcjonalnie dłużej. Sadzę, że ten układ całkiem nieźle aproksymuje źródło prądowe, bo dlaczego by nie miał? Poczytaj to:
tam masz analizę tego układu w wielu wariantach. Producent ten sam. :-)
Tutaj te mikroampery to zaleta, a nie wada, jeśli nie jest ich za mało. Po co Ci w nanosekundy włączać, a zwłaszcza wyłączać tranzystor sterujący cewką o indukcyjności rzędu henra? Fajerwerki to na Sylwestra... :-)
Czasy przełączania możesz zmniejszyć o połowę stosując sztuczkę z mostkiem Graetza. Wtedy to nawet nie musi być MOSFET, możesz sobie te mikroampery dowolnie wzmocnić Darlingtonem i... dostać straty porównywalne do triaka (choć zachowując możliwość nagłego wyłaczenia). :-P
Pozdrawiam, Piotr