Dobrze, wyraziłem się nieprecyzyjnie, ale też raczej nie układ wiązań sprzeżonych powoduje barwność, a są one do tego konieczne. Pojawia się układzie sprzężonym rodnik, zwykle kosztem wiązania podwójnego, można więc powiedzieć, że je rozwala.
Dobrze, wyraziłem się nieprecyzyjnie, ale też raczej nie układ wiązań sprzeżonych powoduje barwność, a są one do tego konieczne. Pojawia się układzie sprzężonym rodnik, zwykle kosztem wiązania podwójnego, można więc powiedzieć, że je rozwala.
Ocet.
A czasem jakies ścinki laminatu w bomisie.
J.
A jakby małą ilość dać? To może lepiej udrożni? Czy raczej rozsadzi rury, a nie udrożni, nawet w małej ilości?
Pan J.F napisał:
Długo w nim trzeba było trzymać płytkę do wytrawienia?
Mała ilość nie zadziała Tylko, co to znaczy "mała ilość"?
Paweł
W dniu 13.08.2026 o 12:58, alojzy nieborak pisze:
I można zrobić zupkę, która selektywnie rozpuszcza złoto nie ruszając miedzi czy cyny. Stosuje się to do odzyskiwania złota z PCB.
Paweł
Z perhydrolem ... kto wie :-)
Ale pytanie dotyczyło zabezpieczenia przed trawieniem, do pisaka :-) Ocet nie zabezpieczy, octan celulozy ... celuloza bardzo cenna w PRL :-)
J.
W pewnym sensie kwas azotowy, solny czy siarkowy były łatwo dostępne. Tzn. trzeba było wiedzieć gdzie jest sklep i udać się na zadupie gdzie ten sklep się znajdował. Perhydrol też chyba był w miarę łatwo dostępny.
Jako zabezpiecznie łatwo dostępna była farba olejna, tej azotowy nie ruszał. Nanosić można było patyczkiem, np. ze zużtej zapałki. Były też farbki (chyba kauczukowe), ale te azotowy podżerał (ponoć działały jak się miało coś łagodniejszego).
Pan Waldek Hebisch napisał:
Z tym "zadupiem" to bym się tak nie rozpędzał. Bo w Warszawie sklep z kwasem siarkowym znajdował się przy ulicy Nowy Świat, róg Foksal. Bardziej nobliwą miejscówkę trudno sobie wybrazić. Dzisiaj można tam się napić whisky.
Kupowałem w zwykłej drogerii (trzeba było uważać, zakrętki od butelek przeciekały).
I to był postęp. Bo za sanacji zapałkę dzielono na czworo, wtedy patyczek okazywał się zbyt cienki. W ogóle, jak kto bogatszy, mógł nawet pozwolić sobie na nową niezużytą zapałkę.
W dniu 14.08.2026 o 08:53, Jarosław Sokołowski pisze:
We Wrocławiu był w Rynku, teraz jest tam Empik. Potem wyrzucili na Buforową, zadupie które kiedyś było dzielnicą willową. Ale przeszli tamtędy "wyzwoliciele" podczas bitwy o Festung Breslau. Teraz luksusowe osiedle Jagodno.
Paweł
W dniu 14.08.2026 o 11:44, Paweł Pawłowicz pisze:
W rynku we Wro nie ma już Empiku od kilku dobrych lat. Jagodno jest luksusowe zwłaszacz rano i wieczorem - jak trzeba tamtędy przejechać :D
W dniu 2026-08-13 o 17:37, Paweł Pawłowicz pisze:
Być może do niszowych zastosowań wymyślili jakiś roztwór. Z selektywnych mam jeszcze w butelce azotan żelaza z kw. azotowym i to to selektywnie zdejmuje Sn/SnPb z padów przy minimalnym podtrawieniu miedzi. Do recyklingu metali z elektroniki kojarzę tylko końcową część procesu gdzie z ton odpadów uzyskali jeden duży klocek metalu odlewany już jako anoda i później rafinowali elektrolitycznie. Metale szlachetne odzyskiwali już ze szlamu po tym jak odzyskali miedź.
Pan Paweł Pawłowicz napisał:
W Warszawie była jeszcze jedna "Chemia", taki szklany pawilon na Brackiej obok Nowogrodzkiej. Ale to bardziej z tworzywami sztucznymi. Tam można było czasem załapać się na laminat. W bardzo praktycznych arkuszach, tak ze trzy metry kwadratowe.
Miejsce bardzo nobliwe, nawet budynek KC stamtąd widać. Ówczesnego KC, bo do obecnego trzeba iść Nowogrodzką prawie na jej drugi koniec. Spory kawał drogi. Pawilonu nie ma, jest budynek zajmujący cały kiedyś pusty plac. Elewacja z ciemnego granitu, przypomina grobowiec rodzinny. W środku jakieś Diory i inne takie.
Pewnie tak.
Nie wiesz jakie pomysły mają nastolatkowie? :)
Ale były wyłączniki przy wszystkich stołach, i przykaz – jak widzicie, że kogoś prąd trzepie, nawet przy innym stole, to wciskacie i wybija prąd na wszystkich stołach.
Ja ostatnio kabel od kablówki podłączałem w rękawiczkach, bo kopał. Nawet miałem to diagnozować dalej (chociażby zmierzyć napięcie i prąd od oplotu kabla do uziomu), ale dałem sobie spokój.
Ale że oni (Play) tego nie uziemili?
Ale to trzeba mieć talent, żeby fazę do bolca podłączyć. I teraz co, faza z bolca idzie sobie przez komputer i podgrzewa kabel ethernetowy?
Nie wiem, dlatego pytam :)
Pan Arnold Ziffel napisał:
W dwuprzewodowych instalacjach tak bywa. Na początku mogło być dobrze, ale ktoś po drodze między tablicą a gniazdkami przerabiał i zamienił przewody. Też wpadłem w tak zastawioną pułapkę, też z ethernetem BNC.
Kabel ethernetowy nie jest galwanicznie połączony z masą. Na karcie sieciowej mogą być jakieś kondensatory, to wszystko. Ale łatwo może się zdarzyć, że "sam się" doziemi gdzieś po drodze przez przetartą izolację. W każdym razie kopie niezawodnie -- trójnik magistrali jest blisko obudowy blaszaka, nie da się uniknąć dotknięcia jednego i drugiego na raz.
W dniu 12.08.2026 o 22:42, Paweł Pawłowicz pisze:
Czemu właściwie jedno podtrawia a drugie nie?
W dniu 13.08.2026 o 13:53, Jarosław Sokołowski pisze:
Igła lekarska.
Jesteś pewien, że tam było osiedle willowe? Bo wydaje mi się, że kamień na kamieniu tam po nim nie został, a to dość dziwne.
Natomiast ten wieżowiec od chemii jeszcze stoi, choć chemikaliów tam od dość dawna nie ma.
podstawowe kwasy za komuny były ... być może z przerwami.
J.
No i to jest problem. Że dotyka się ktoś, kto się dotykać nie powinien. „Bo to tylko dwa kabelki, to co się może stać”.
Ale oplot, jeśli to kabel ekranowany, już może być połączony.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required