Soldermaska laserem

Aug 07, 2026 Last reply: 5 dni temu 137 Replies

Jak polejesz perhydrolem, takim 30-40% palucha to niekoniecznie się pieni, ale efekt jest podobny jak przy utlenianiu włosów. Nie do końca intuincyjny aspekt takiego eksperymentu polega na tym, że choć odbarwienie skóry wygląda jakby sobie ją ktoś pomazał kremowym mazidłem, to jest na tyle głębokie, że schodzi to z rąk długo no i jest siłą rzeczy niezmywalny niczym. Na szczęście przy incydentalnym pobrudzeniu nie wchodzi aż tak głęboko, żeby coś mocniej narozrabiać.

Ja to podchodzę dość sceptycznie do takich metod, bo to jednocześnie i wybiela i potencjalnie dokłada się do żółknięcia. W zalezności od bazowych polimerów. Praktycznie zawsze wiąże się to też ze zniszczeniem powierzchni materiałów, nawet jeśli nie jest to jakoś mocno ewidentne po takim wybielaniu.

Azotowy i siarkowy to dość różne w działaniu indywidua i trochę trudno porównywać w kontekscie stężeń. Poza tym, wieksze stęzenie, szczególnie jeśli jest tak duże jak 98-99% niekoniecznie musi być czynnikiem sprzyjającym trawieniu czy roztwarzaniu. Produkty reakcji trzeba gdzieś odprowadzić. Jeśli reakcja zachodzi szybko, wydzielają się jakieś gazy, a objętość produktów/gęstość jest inna niż trawionego metalu, no to zwykle jakoś to idzie. Gorzej jeśli nie zachodzi żaden z tych warunków. Wtedy może się to skończyć pasywacją / mechaniczną bariera na granicy faz i proces nam wyhamowauje.

Mosiądz z siarkowym reaguje jednak dużo spokojniej. Azotowy jest wredny. Regauje gwałtownie, wydziela brunatne i duszące tlenki azotu. Tak jak napisał Paweł, wystarczy sekunda+ i piekło gotowe.

Pan Marcin Debowski napisał:

Włosów nie tleniłem nigdy, nie mam porównania. Ale kontakt paluchów z perhydrolem -- to mi się zdarzało. Wybiela do białości. Z pomazaniem ani mazianiem nigdy tego nie kojarzyłem. Po prostu białe staje się całe jestestwo skóry palca. Nie da się tego zmyć, nie da się też zedrzeć ni zetrzeć, nawet pumeksem. Ustępuje dopiero wtedy, gdy człekowi znudzi się stała obserwacja, czyli nie wiadomo kiedy.

Dlaczego dokłada? Żółkniecie robi się od światła -- to dobrze widać przy obserwacji starych klamotów w rodzaju telefonów. Pożółkłe są z tej strony, z której było jasno. Sam nie wiem, czy chodzi o światło widzialne, czy o UV. Jeśli ktoś wybieli na przykład starego Commodore, będzie go potem trzymał w szafie i jeździł z nim tylko na zloty dziadersów, to może mu nazad nie zdąży zżółknąć.

Jarek

Pan Marcin Debowski napisał:

Co ja tam mogę o chemii wiedzieć? Niewiele. Ale zawsze fascynowała mnie synergia tkwiąca w wodzie królewskiej. Tak kwas azotowy, jak i solny są za chude w uszach, żeby sobie dać radę ze złotem. Choćby miały i 120 procent! Ale wespół w zespół -- i już po złocie. Czy też platynie i innych takich.

Paweł nie pisał o piekle, tylko o tempie trawienia tego głodomora. Sekunda wystarcza do zrobienia na błysk, przeciąganie dalej powoduje już tylko straty w sprzęcie. Ja to potwierdzam.

Jarek

Żółknięcie wynika najcześciej z utleniania* pod wpływem UV. Utlenianie przebiega tak, że degraduje się nam powierzchniowo lub i głębiej bazowy polimer. Tworzą się rodniki, które sobie tam rekombinują lub dalej reaguja z czym mają mozliwość w okolicy. Tworzą się rózne mniej lub bardziej interesujące związki z których część pochłania światło w niebieskim zakresie. Te związki mozna dalej zdegradować utleniając je jesli są na powierzchni, do związków rozpuszczalnych w roztworze utelniającym, lub związków nie posiadających chromoforów. Ale efektem takiego utlenienia jest też wieksza hydrofilowość powierzchni, i de facto większa jej reaktywnośc (fizyczna, chemiczna). Wybielanie to jest też proces, który trawi nam powierzchnie, zwieksza jej szorstkość/chropowatość. No i wybielanie dostarcza tlen, który najczęściej jest samym powodem żółknięcia.

Na pewno trzymanie w szafie pomoże, ale spodziewałbym się, że po wybielaniu będzie żółknął i brudził się szybciej niż bez.

*) Część może i degraduje się bez obecności tlenu - zalezy co upoluje taki rodnik. W przypadku tworzyw z grupami aromatycznymi, zasadniczo wystarczy, że rozwali się układ wiązań sprzężonych i już robi się kolorowo.

Zdaje się obowiązująca obecnie teoria dotyczaca tego konkretnego układu, mówi, że kwas azotowy jest co prawda wystarczający żeby utlenić złoto (w sensie utworzenia Au3+) ale już niewystarcza do nastepnego etapu, aby to Au3+ z czymś związać, co jest konieczne jesli złoto ma przejśc do roztworu. Tym czymś za to jest jon chlorkowy.

Nie krytykuj Pawła za brak dramatyzwoania opisów procesów chemicznych. Kazdy, kto miał watpliwośc polania się kwasem azotowym wie, że nawet jeśli nie piekło, to na pewno szczypało. Pomijam juz zżółkniete paluchy.

Pan Marcin Debowski napisał:

Gdzieżbym śmiał krytykowac Pawła! Ja tego drania (tu nie chodzi o Pawła) pamiętam stąd, że cichcem zrobił ze mnie Chińczyka, nawet mnie przy tym nie zaszczypało.

Jarek

No ale z czegoś ta taniość musi wynikać.

podobnie np chloran potasu używany w celach pirotechnicznych, czy saletra potasowa w prochu czarnym.

Zdaje się, że w dawnych czasach o NaOH nie było łatwo, a KOH czy K2CO3 w miarę łatwo - popiół po spaleniu drewna. Ciekawe, że sodu jest tam jakaś znikoma ilość. Komórki nie pobierają z gleby, czy ulatnia się przy spalaniu?

J.

Zerknij na stronę wikipedii nadmanganianu potasu, tam jest wszystko w jednym miejscu wyjaśnione.

1) otrzymywanie jest prostsze 2) związek bardziej trwały 3) i mniej higroskopijny

angielska?

formatting link

ciekawe - wynika, że odkryto ponownie w formie sodowej właśnie.

Otrzymywanie ... jakby podobne, tylko krystalizacja potasowego łatwiejsza. trwałość ... skąd ta nietrwałość sodowego? Czyżby z powodu tego, że to wodny roztwór był ?

higroskopijność ... czy nie dotyczy też azotanów, i jest istotna w prochu? Ale coś pamiętam, że w mieszance z cukrem potas jest istotny jako katalizator, i saletra sodowa z cukrem sie kiepsko pali.

Amonowa też kiepsko reaguje z różnymi paliwami .. tylko z aluminium wybucha.

J.

W dniu 13.08.2026 o 01:44, Jarosław Sokołowski pisze:

Niekoniecznie chodzi o bielenie włosów. Farba do włosów składa się z dwóch składników, jednym z nich jest nadtlenek wodoru (lub coś w tym stylu, na przykład wodoronadtlenek mocznika). Barwnik powstaje bezpośrednio na włosach w sposób podobny do tworzenia barwników w barwnej fotografii kolorowej (analogowej oczywiście) w czasie wywoływania.

Paweł

W dniu 13.08.2026 o 02:59, Marcin Debowski pisze: [...]

To jest odwrotnie, układ wiązań sprzężonych powoduje barwność.

Paweł

W dniu 12.08.2026 o 22:54, Jarosław Sokołowski pisze:

Malowane pędzelkiem. Przez kierowniczą siłę narodu.

Paweł

W dniu 2026-08-13 o 03:09, Marcin Debowski pisze:

Au przejdzie do roztworu tiomocznika, cyjanków, kwasu selenowego. Tak że reaguje nie tylko z najpopularniejszą woda królewską. Gdzieniegdzie stosują jeszcze rtęć.

Pan Paweł Pawłowicz napisał:

Na samym początku lat osiemdziesiątych bardzo rozpowszechniły się produkty firmy Letraset. Suche kalkomanie -- pod wpływem nacisku, choćby długopisem, farba z niosącej ją folii przenosiła się na powierzchnię docelową. Zaczęło się od literek w różnych krojach pism. Wielka pomoc dla plastyków -- nie trzeba było korzystać ze składu zecerskiego. Później pojawiły się folie ze wszystkimi możliwymi do wyobrażenia wzorami, wzorkami i symbolami. Kontury padów pogrupowanych tak jak wyprowadzenia układów scalonych też były. Do tego proste i bardziej kręte ścieżki. Zasadzniczo chodziło o zrobienie projektu na papierze i przeniesienie tego metodami fotograficznymi na PCB. Ale można też było zaryzykować wyklejanie letrasetami wprost na miedzi. Przy delikatnym trawieniu była szansa, że nic się nie odklei i wyjdzie całkiem równa płytka. Podobne to do termotransferu, dzisiaj bardziej znanego. Jeszcze flamastry niezmywalne (spiritusowe chyba) mogły zastąpić pędzelek kierowniczej siły.

Jarek

Pan Paweł Pawłowicz napisał:

No to malować włosów farbą też nie malowałem. Ale z grubsza rozumiem jak to działa. Znowu binarna technologia.

Na folii. Bo metody fotograficzne wtedy ... raczej nie dla amatorów.

Mialem ja takie naklejki "ze znajomego zakładu", i były dwóch rodzajów.

-na folie, np wąskie tasmy przezroczyste, niebieskie i czerwone (na dwie strony), kółka czarne .. ale miały taką przezroczystą "otoczkę" dookoła. Fotografii nie przeszkadzało, w trawieniu już tak.

-grubsze, jakby papierowe - właśnie do naklejania na płytkę i bezpośredniego trawienia.

Przemysł tych drugich mało używał, bo jak miał na myśli większą serię, to się nie opłacało płytki wyklejać.

No ale one jakoś trudno dostępne były ... kierownicza siła nie potrzebowała.

J.

„Jedna z nauczycielek chciała zaprezentować potencjalnym kandydatom i ich rodzicom widowiskowy eksperyment z użyciem nadtlenku wodoru. Wówczas doszło do potężnej eksplozji. Na miejscu była policja, straż pożarna oraz pogotowie.”

Mnie by przekonała.

Ja się zastanawiam, jakim cudem u nas w technikum prąd nikogo nie zabił. W pierwszej klasie (czyli 15-16 lat, jeśli dobrze pamiętam) mieliśmy pracownię, a na pracowni ćwiczenia bezpośrednio z 230 V. Nie wiem czy były RCD ale to nie były te czasy, więc pewnie nie.

Ale mamusia mogłaby zadziałać negatywnie :-)

RCD pewnie nie było. Ale ... w typowej sali nie bardzo miałoby was jak porazić doziemnie.

podłogi/stropy metalowe, na tym parkiety lub linoleum, buty z gumową/plastikową podeszwą, stoły drewniane krzesła drewniane. Trzeba by się drugiego druta dotknąc, aby zamknąć obwód. Co akurat może sie w laboratorium zdarzyć, ale RCD nie zabezpieczy.

Za to parę lat póżniej, juz na uczelni, podłączam kabel BNC do komputera ... i jak mnie nie kopnie. Okazało się, że bolec w gniazdku był na fazie, a ethernet prowadził z daleka. Przez lata nikt nie zauważył, że komputer "kopie" ... no bo trzeba by drugą ręką kaloryfer złapać ...

J.

Pan J.F napisał:

Na Politechnice Warszawskiej fotografowali papier. I zmiejszali przy tym czterokrotnie. Studenci też mogli korzystać.

To już były podróby. Oryginały od Letraseta były cienkie i nie miały otoczki.

A co było łatwo dostępne?

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required