Jak polejesz perhydrolem, takim 30-40% palucha to niekoniecznie się pieni, ale efekt jest podobny jak przy utlenianiu włosów. Nie do końca intuincyjny aspekt takiego eksperymentu polega na tym, że choć odbarwienie skóry wygląda jakby sobie ją ktoś pomazał kremowym mazidłem, to jest na tyle głębokie, że schodzi to z rąk długo no i jest siłą rzeczy niezmywalny niczym. Na szczęście przy incydentalnym pobrudzeniu nie wchodzi aż tak głęboko, żeby coś mocniej narozrabiać.
Ja to podchodzę dość sceptycznie do takich metod, bo to jednocześnie i wybiela i potencjalnie dokłada się do żółknięcia. W zalezności od bazowych polimerów. Praktycznie zawsze wiąże się to też ze zniszczeniem powierzchni materiałów, nawet jeśli nie jest to jakoś mocno ewidentne po takim wybielaniu.