W dniu 2010-02-26 20:47, Jerzy Pastusiak pisze:
> Ja widzę w Jacku Karpińskim przede wszystkim tragiczną postać. Pomimo
> talentu nie udało mu się odnaleźć w komunizmie, sukcesu nie odniósł
> również w realiach wolnorynkowych. Co wcale nie deprymuje go jako inżyniera.
O zmarłych źle się nie mówi, ale po przeczytaniu wywiadu rzeki w wątku powyżej, odniosłem wrażenie, że p. Karpiński miał paskudny charakter. Wszyscy dookoła, nie wyłączając prof. to banda gamoni i ubeków. Tylko ja jestem genialny. Ale co chwilę bywa w salonach kacyków i ubeków, przyjaźni się z Bratkowskim który ma wejścia w KC. Więc czego mu zabrakło. Najwyraźniej charakteru człowieka, który nie obraża wszystkich dookoła, jak sam mówi"matołów". A co to za inżynier, co pozostaje po nim parę niedorobionych konstrukcji w muzeum techniki. Nie odmawiam mu zapewne ciekawych i innowacyjnych pomysłów, ale charakterek go zgubił. Nie można poniewierać wszystkimi bo to banda matołów. Oddajmy sprawiedliwość prawdzie. Efekt, zero konstrukcji, zero produkcji. Greg