Re: Woda w benzynie - jak wykry??

Jul 12, 2010 Last reply: 16 years ago 4 Replies

On 12 Lip, 17:22, Jarosław Sokołowski snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> wrote:



> Nie. Z aparatu Soxhleta wychodzi paskudztwo, wyciągnięte wszystkie
> > garbniki, ten aparat służy właśnie do tego, żeby wyekstrahować
> > wszystko co się da.
>
> Skąd pewność, że mrożonego liptona nie robi się z jakichś paskudztw?
> Skoro "sok marchewkowy" można zrobić z betakarotenu czy czegoś takiego,
> to i tu może być podobnie. Skoncentrowane paskudztwo dla osiągnięcia
> herbacianości, a do tego aromaty identyczne z naturalnymi.

Nie słyszałem o aromacie herbacianym. Jeżeli zakład produkujący napoje herbaciane nie ma własnej linii do ekstrakcji, to kupuje koncentrat, bo nie opłaca się wozić wody, bardzo powszechna praktyka w przemyśle spożywczym (soki owocowe, jajka, mleko). Paskudność wywaru z aparatu Soxhleta polega na tym, że w normalnej herbacie szybkość dyfuzji składników z liścia do roztworu jest ograniczona przez stężenie tego składnika w roztworze (im większe stężenie tym dyfuzja wolniejsza, przestaje dyfundować gdy osiągnięta zostanie graniczna rozpuszczalność), a w wypadku ekstrakcji wielokrotnej, bo do takiej aparat Soxhleta służy, liście za każdym razem zalewane są świeżą porcją gorącej czystej wody, dzięki czemu opory dyfuzyjne są minimalne i można z liści wypłukać praktycznie wszystko co się chociaż trochę w wodzie rozpuszcza. Oczywiście istnieje pewna granica, bo z wnętrza komórek już nie koniecznie będzie się dało wydobyć różne substancje, chyba że wskutek działania ciśnienia osmotycznego pękną ściany komórkowe. Ekstrakcja w przemyśle to upierdliwy proces, aparat Soxhleta (i jakakolwiek inna wielokrotna ekstrakcja) jest dobrym rozwiązaniem do laboratorium, gdzie liczy się ilość wyekstrahowanych składników, a nie energia, czas i złożoność operacji przygotowania i czyszczenia. W przemyśle rzadko prowadzi się ekstrakcję ciecz-ciało stałe więcej niż 3 razy, a najczęściej raz lub dwa. bo w kolejnych etapach uzysk jest już niewielki i wartość ekstraktu może być niższa niż koszt prowadzenia operacji. Ekstrakcja ciecz-ciecz jest łatwiejsza, bo można ją prowadzić w sposób ciągły w przeciwprądzie, zresztą nawet ciecz-ciało stałe można, w ekstraktorze ze złożem ruchomym, ale proste i tanie to nie jest. Beta-karoten odpowiada tylko za kolor marchwi, "whiskey" można zrobić ze spirytusu, wody i bejcy. Nie wiedziałem soków marchewkowych produkowanych z czegoś innego niż marchew, nie wszystko da się tanio podrobić. Etylowanilina znakomicie udaje wanilię, a jej produkcja jest tania, podobnie cała masa związków odpowiedzialnych za różne "wyraźne" aromaty roślinne, np. migdały, cynamon, mięta itp., co bierze się z tego, że aromaty te pochodzą właśnie od konkretnych pojedynczych związków, natomiast smak marchwi, herbaty, kawy czy kakao to bardzo różnorodna mieszanina i to najczęściej związków których synteza jest niebanalna i po prostu nie opłaca się podrabiać natury. Tutaj przykładowa tabelka ze składnikami odpowiedzialnymi za aromat kawy:

formatting link



> > Herbata która miała zbyt długo kontakt z gorącą wodą jest niesmaczna,
> > ma cierpki, kwaskowaty smak.
>
> Chińczycy godzinami moczą liście herbaciane (zielone) w gorącej wodzie
> i nie narzekają. Ale co Chińczycy mogą wiedzieć o herbacie, oni tylko
> podróby Liptona potrafia robić.

A ja pisałem o czarnej i miałem na myśli coś bliższego wrzątkowi.


> Próbowałem kiedyś robić herbatę rozpuszczalną i popełniłem ten błąd,
> > gotując liście w wodzie.
>
> Zaraz zaraz, "herbata rozpuszczalna", to nie jest jakieś przemysłowe > paskudztwo?

To jest dokładnie to samo co pijesz po zaparzeniu zwykłej herbaty, tylko że pozbawione wody, którą potem sam dolewasz. Inną kwestią jest z czego takie herbaty się robi, a znakomitą większość robi się raczej z pyłu, czyli jednego z podlejszych gatunków, ale mimo wszystko wciąż jest to herbata.


> Potem zrobiłem jeszcze raz, ale parząc w normalny sposób, ta druga
> > była zdecydowanie lepsza, pierwsza przypominała w smaku bardziej
> > krople żołądkowe niż herbatę.
>
> To coś w ogóle trzeba parzyć, a nie rozpuszczać, tak jak nazwa wskazuje?

Parzy się normalną herbatę, odcedza fusy, a potem odparowuje z niej wodę, powstaje herbata rozpuszczalna. To się rozpuszcza, strasznie powoli jeżeli wysuszy się po mojemu, bo ma szklistą konsystencję (coś jak zastygnięty cukier), normalnie to raczej w suszarkach rozpryskowych itp.


Podsumowując - herbatę rozpuszczalną robi się z herbaty po prostu ją parząc, tylko w większej skali (i nie koniecznie raz, bo i dwa jak na załączonym wcześniej obrazku, ale więcej razy raczej nie, bo się nie opłaca), napar oddziela się od fusów i odparowuje wodę, kawę podobnie.

Bo marchew jest tania.

Moze herbata tez tania ?

Bo "herbatke malinowa" o zawartosci 0.25% malin juz widzialem, sok malinowy bez malin tez, albo "sok jabklowy o smaku pomaranczowym", bardzo dobry zreszta ...

J.

A tonę dżemu zrobioną z 5 kilo surowca widziałeś ?

Użytkownik J.F. napisał:

No cóż:

W XXIII wieku jedynie garstka ludzi jeszcze protestowała przeciwko żywności modyfikowanej genetycznie. Na tle większości wyróżniali się brakiem sierści i kopyt.

Rok 2025. Skład kału przeciętnego Europejczyka:

- woda,

- wypełniacz organiczny,

- barwnik naturalny,

- zagęszczacz (E415),

- konserwant (E202),

- aromat identyczny z naturalnym.

:-)

Nie da rady - chocbys nie wiadomo jak protestowal, to sie przedostanie. No chyba ze jesz tylko wlasnego chowu zwierzaki karmione pasza z wlasnej szklarni ..

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required