> W wersji "dla opornych": przy kradzieży poszkodowany jest
> > *właściciel*,
> > Przy piractwie poszkodowany jest producent,
> Ktory jest *wlascicielem* oprogramowania.
Nie. Jest właścicielem praw autorskich do oprogramowania.
Utrata zyskow to koszt. Jesli masz puste mieszkanie to tracisz na jego
> niewynajmowaniu.
Analogia średnia, bo mieszkania nie mogę wynająć dowolną ilość razy jednocześnie. Ale nawet przyjmując tę analogię: nie mogę Cię zasądzić o koszty mieszkania, bo go ode mnie nie wynajmujesz, a mógłbyś.
Jesli tak to po co piracic tego photoshopa? Dlaczego od poczatku nie
> uzywac czegos darmowego lub tanszego i miec spokojna glowe.
Nie to było przedmiotem dyskusji. Podobnie argumentując, mógłbyś bronić np. utożsamiania kradzieży z morderstwem - jak nie chcesz dożywocia, to czego było kraść ten batonik przy kasie? Czyny karalne daltego są rozróżniane, żeby móc przysolić karę proporcjonalną i adekwatną do szkody występku. Jak ukradnę komuś samochód za $3000, to on nie ma samochodu, nowy samochód musi zostać dla niego wyprodukowany. Dlatego też kradzież odróżniana jest od piractwa, bo jak zainstaluję program za $3000 bez licencji, to żaden z legalnych jego użytkowników nie jest upośledzony, producentowi nie uciekł żaden legalny deal. Zastanów się przez chwilę: jak ja piratuję photoshopa, dlaczego Adobe ma prawo się przypieprzyć, a nie np. Corel? Realnie, to jak bym nie spiratował, kupiłbym najwyżej photopainta, więc deal to ucikeł corelowi, a nie adobe?
Bo to JEST kradziez.
nie jest. To jest piractwo. Podobnie jak gwałt to nie mord, a porwanie to nie uwiedzenie.
Marek.