Pan PeJot napisał:
Bo to jest układ z jednym wejściem, a przynajmniej nie odbiega od niego zbyt daleko. Mamy temperaturę zewnętrzną i do niej trzeba się dostosować. Istotną informacją pochodzącą z zewnętrznego czujnika jest nie tyle bezwzględna wartość temperatury, ale jej *zmiany*. Inaczej mówiąc -- pierwsza pochodna. Mając te dane i znając stałą czasową związaną z pojemnością cieplną budynku, można wnioskować *kiedy* zmieniać moc grzania. I to zmienić radykalnie, bo w okresach przejściowych różnice między dniem a nocą mogą być bardzo duże. To są "decyzje strategiczne", a te "taktyczne" można już opierać o wewnętrzny czujnik temperatury.
Oczywiście w dalszej kolejności można ten model bardziej urealniać i różnicować. Na przykład jeśli ściana jest ogrzewana przez słońce, to istotny jest pomiar temperatury tuż pod powierzchnia tynku. Przy temperaturze dajmy na to zero stopni, ściana może rozgrzać się nawet do kilkunastu stopni. Z sąsiadami problem jest najmniejszy -- tam za ścianą nie ma gwałtownych zmian temperatury, tęsknote po sąsiedzie (sąsiadce?) skompensuje dodatkowa stała moc, do tego wystarczą dane z wewnętrznego termometru.