pompa CO

Dec 27, 2025 Last reply: 5 months ago 125 Replies

W dniu 13.01.2026 o 21:34, Jarosław Sokołowski pisze:

Kto ma stanąć? Orlen, KGHM? I kto będzie decydował kto i kiedy staje? No chyba że będziesz umowy podpisywał i płacił chętnym za postojowe.

Pan Mirek napisał:

Kumitet Cyntralny.

A teraz poważnie. Kluczowym słowem jest umowa. W niektórych krajach Europy sieci energetyczne zdecydowały się na zaoferowanie abonentom indywidualnym umów brzmiących mniej więcej tak: "gwarantujemy 6 godzin dostawy w ciągu doby, ale to my decydujemy kiedy odbiorniki się włączą". Odbioraca może być pewny, że w buforze woda będzie zawsze ciepła, a on nie będzie marzł. Cena takiej "szarpanej sprzedaży" to około 20% ceny podstawowej. Rzecz jasna równolegle funkcjonuje druga umowa, z mniejszym przydziałem mocy, na cele oświetlenia i innych małych odbiorników w domu. Mnie się taka oferta podoba, cena atrakcyjna.

Z podobnych umów mógłby korzystać energochłonny przemysł. Stawka 66%, ale do dwóch tygodni blackoutu w roku. Gdy ceny energii są mocno kosztotwórcze, to taka fabryczka zyskuje mocną pozycję na rynku. Zarobi więcej niż straci na przestojach. Pracownicy dostaną trochę dodatkowego (płatnego) urlopu, więc wszyscy będą zadowoleni. Specjaliści od ryzyka wszystko wyliczą w Exelu żeby się zgadzało.

W dniu 13.01.2026 o 22:35, Jarosław Sokołowski pisze:

To nie zadziała. W słoneczne letnie dni będą chcieli włączyć a bufory będą pełne, w zimowe mrozy nie włączą wszystkim bo się system przeciąży.

Ale nie bierzesz pod uwagę nieprzewidywalności OZE. Nie wszystko się da przewidzieć, miało świecić, nagle się zachmurzyło, miało wiać nie wieje, a tam gdzie wieje akurat awaria sieci, falowniki się masowo wyłączają bo zakłócenie itp. Przykład masz z Hiszpanii. Moc do stabilizacji musi być dostępna natychmiast. Nie wyłączysz przecież zakładu nagle, a jak piszesz energochłonnego przemysłu to już w ogóle bo straty będą ogromne.

Pan Mirek napisał:

Ależ ja tego sam nie wymyśliłem, to realna oferta. Zatem działa. Jedno może niezbyt jasno przedstawiłem. Zdalnie włączają zasilanie, nie odbiornik. Nie ma obowiązku korzystania z taniego prądu. System się przeciąża gdy w zimie wszyscy włączają farelki o tej samej godzinie, na przykład po powrocie z pracy. Bo skoro prąd zawsze w tej samej cenie, to co ich obchodzi? O buforowaniu nawet nie myślą, bo to jakiś koszt, jakiś kłopot, jakaś inwestycja. A tu można równo rotacyjnie rozłożyć obciązenie w czasie. Stąd tak niska cena.

Dlatego stabilizacja gazowa jest konieczna, ale nie musi być równa maksymalnemu poborowi. Ma zapewniać czas na przejście w inny tryb pracy.

Teraz andegdotka, z życia wzięta. Znajomi kupili fabrykę. Kupili "z chłopami", czyli z całą załogą. Pod starymi rządami zakład by szybko padł, więc załoga, całkiem sympatyczna, była wdzięczna. Fabryka duża, z własną elektrociepłownią, służącą głównie wytwarzaniu pary technologicznej. Ale stary szwedzki turbogenerator

2 MW też był. Zgadałem się tam z dyrektorem tego paleniska, on mi wyjaśnił, jak to w praktyce było z tymi stopniami zasilania za komuny. Słyszłem te liczby w radiu, ale dokładnie nie wiedziałem o co chodzi. A on słuchać musiał. I jak padł numer równy lub większy niż przypisany do fabryki, łapał za hebel i wyłączał prąd. Bo tak trzeba. Nagle. Brak wykonania planu, brak premi dla załogi, czy inne straty -- to już nikogo wtedy nie interesowało.

Stopnie zasilania oczywiście nie były wymyślane w Kumitecie Cyntralnym. Podwyższano je wtedy, gdy w tym całym dziadostwie zaczynało brakować nawet węgla dla elektrowni. A fabryczka miała zachomikowany swój węgielek na składziku... Odpalało się turbogenerator i produkowało dalej na chwałę Ludowej Ojczyzny. Ale jest w tym jedno "ale". Ten mały generator miał sprawność taką, że w porównaniu z dużymi turbozespołami energetyki zawodowej, dla uzyskania maegawatogodziny zżerał przeszło dwa razy więcej węgla. Więc w rezultacie brakowało go jeszcze bardziej. Między innymi z takich powodów cały system w końcu padł i działać przestał.

Jarek

Ale to oni gwarantują 6h dostaw, a nie klient 6h odbioru. Chociaż ... jeśli oni decydują, to może i klient nie może odmówić.

A ten bufor kto stawia? Bo jeśli oni deklarują, że tam ciepła woda będzie (pod pewnymi warunkami zapewne) to może klientowi to wystarczy. Termos na 2000 litrów, i ciepła woda jest ...

No własnie - z przemysłem trochę inaczej. Ten energochłonny jak jakiś proces zapusci, to pewnie chciałby dokończyc. Dwa tygodnie wolne mogą mu odpowiadać, ale przerywanie o dowolnej godzinie nie.

A na te 2 tygodnie ... mała elektrownia lokalna? Wielki magazyn energii ... taki na jeden dzien.

Tylko to może zależeć od ilości energii i ilości pracowników. Tudzież zadowolenia klientów, którzy nie dostaną zamówienia.

Tylko doniesienia mówiły, że sporo miejsc prąd miało. Miały jakies cwańsze falowniki, co się widać odcinały od sieci, i zasilały dom/firmę.

A mając nadwyzkę energii ... mogłbyby zasilać też okolicę.

Tylko trzeba jakies lepsze sterowanie siecią.

Trudno powiedzieć. Jak zakład np topi stal w piecu łukowym ... to może można wyłączyc. Walcownia stanie, potem ruszy - a że automatyczna, to ludzi niewielu trzeba. Choć pewnie by chcieli trochę czasu na dokończenie pewnych rzeczy - np rozwalcowanie gorącego kawałka, bo inaczej trzeba go będzie ciąc i grzać na nowo, a może i walcarkę uszkodzi.

No ale magazyny są, generatory awaryjne ...

J.

Pan J.F napisał:

Ten bufor to był przykład, nawiązanie do poprzednich dyskusji. W praktyce jest to właśnie termos na 2000 litrów zasilający (przy użyciu pomp CO) ogrzewanie domu. Ale może być cokolwiek, choćby akumulacja ciepła w płycie fundamentowej. Elektrownia tylko deklaruje, że dostarczy prąd gdy będzie miała go w nadwyżce. Resztę ogarnia klient i cieszy się, że ma tak tanio.

Ludzkość nauczyła się wiele rzeczy prognozować, jak choćby pogodę na 1-2 dni, od której uzależnione jest działanie wielu żródeł energii. Kiedyś dla wszystkich było jasne, że jak nie wieje, to wiatrak nie miele mąki. Jeśli ktoś chce piec piernik, powinien wcześniej pomyśleć o zapasach. Albo brać się za żarna i kręcić nimi samemu. Dzisiaj ludzie jakby zgłupieli i prostych rzeczy nie rozumieją. Albo udają.

Przerażenie mnie ogarnia, gdy czasem czytam o "wielkich magazynach energii". Ma być góra akumulatorów realizowanych w najnowocześniejszej technologi, mają być falowniki dające piękny sinus. Żeby tylko nikt żadnej zmiany w sieci nie zauważył. Tymczasem znaczna część prądu idzie wprost w oporowe grzałki, a w najlepszym razie w silniki pomp ciepła. I zdziwienie, że prąd drogi. Energię cieplną da się lokalnie magazynować rzędy wielkości taniej.

Tak samo przeraża mnie głupota, lub mówiąc wprost: chamstwo, ludzi, którzy marudzą, jak to ich energetyka "okrada". Bo jak oni ciężką krwawicą w lecie narobią prądu ze słońca, to zimą mogą odebrać "tylko" 80% tego. Pozostałe 20% ich zdaniem jest ukardzione. Skandal!

Tymczasem sami energetycy hodują sobie większych "złodziei" budując elektronie szczytowo-pompowe. Potem cieszą się jak im taka elektrownia "ukradnie" 50% energii -- bo w przybliżeniu taka jest sprawność tych magazynów energii. Inne jak do tej pory słabo spinają się ekonomicznie.

Pierwsze jest w komórce E42, a drugie w J23 arkusza Exela.

Znowu myślenie jak w poprzedniej epoce. Za komuny najważniejszym działem fabryki był dział zaopatrzenia. Ludzie tam uwijali się, jak by tu zdobyć potrzebne do produkcji surowce i komponenty. Dzisiaj wszystko zależy od działu zbytu i marketingu. Bo zawsze wyprodukować łatwiej niż sprzedać. Klient sobie poradzi. Przy okazji: w okresie słusznie minionym nie mieli też Exela. Gospodarka niby była planowa, ale dane do planowania wysysano z palca.

Jarek

Tylko z artykułu wynikało, że to elektrownia gwarantuje ciepłą wodę. Więc ciekaw jestem, kto ten zbiornik postawi, i czy będzie go zasilał kiedy chce, czy kiedy chce, ale nie mniej niż ...

bo alternatywne rozwiązanie - klient przechodzi na ceny giełdowe, i to on się martwi, kiedy włączyć, a kiedy wyłaczyc. A inżynierowie robią sterownik z AI, żeby mu załączał automatycznie :-)

Tylko mąkę można magazynować, a jak sie np zacznie grzac w małym piecu hutnicznym, to fabryce może zależeć, żeby dokończyć, a potem jeszcze rozwalcować póki gorące.

No ale była mowa o fabryce i produkcji, dzien nieplanowanego urlopu może przejdzie, 2 tygodnie niekoniecznie.

A duże magazyny energii są już faktem (nielicznym na razie ... plus el. sz-p),

A to tak dobrze wychodzi (już chyba tylko niektórym), czy dochodzą kolejne opłaty?

Eee ... a) chyba większa sprawność, b) aczkolwiek na wiki przy którejs był dopisek "nie pracuje sz-p, bo się nie opłaca",

c) przeciez ludzkośc nauczyła sie prognozować, to niech sobie energetycy zaplanują wyłączenie, i cieszą z 20% zysku :-)

Tesla w Australii zbudowała jednak akumulatorowy.

Plus cała masa domowych magazynów ...

Jest, ale efekt taki, że jednym opłaca się ryzyko, a innym nie ..

No sobie właśnie radzi. Magazyny ma mniejsze, bo z zakupem nie ma problemów, ale potem oczekuje terminowej i szybkiej dostawy.

Nie wiem, jak to planowano, ale fakt, że jakoś kiepsko. Komputery się pojawiły, a problemy jeszcze większe :-)

No i że to centralne planowanie każdą duperele obejmowało, to dziwne. Podkładka M6 np. A może nie każdą ?

Ale przecież to samo było w kapitaliźmie, tylko na innych poziomach.

Jedna fabryka musiała zaplanować, co robić, inne - co kupić, i zamówić z wyprzedzeniem.

J.

Pan J.F napisał:

Z jakiego artykułu?!

No, Twojego. A skąd czerpałeś informacje ...

"... umów brzmiących mniej więcej tak: "gwarantujemy 6 godzin dostawy w ciągu doby, ale to my decydujemy kiedy odbiorniki się włączą". Odbioraca możebyć pewny, że w buforze woda będzie zawsze ciepła, a on nie będzie marzł."

J.

Mi różnie padają LEDówki. Żarówki też kiedyś długo świeciły, pod koniec już nie, jakoś tak padały szybko.

Pan J.F napisał:

Staropolszczyzny się niektórym zachciało! Wprawdzie RFC-850 z czerwca

1983 roku odnosi się do "artykłów" (Usenet article), ale dzisiaj jest on uznany za przestarzały i w grudniu 1987 zastąpiony przez RFC-1036. Od tego czasu należy pisać wyłącznie o "wiadomościach" (Usenet message). W nagłówkach też mam "Message-ID:", a nie jak drzewiej "Article-I.D.:".

Z oferty przedstawionej mi przez operatora -- jej streszczenie jest w *moim* cudzysłowie. Reszta to komentarz. Też mój i nawiązujący do poprzedniej części dyskusji oraz do tematu ("Subject:" w nagłówkach, po staropolsku by było "Title:"). Sam lubię przeczytać w Usenecie, gdy ktoś pisze coś ciekawego od siebie, a nie tylko kopiuje informacje z bieżących serwisów, czy wręcz przekleja same linki. Dlatego staram się odwdzięczać tym samym.

Jarek

W dniu 14.01.2026 o 11:49, Jarosław Sokołowski pisze:

No ale to najpierw trzeba mieć taką 'płytę fundamentową', która to jakoś zechce przyjąć. 100-letnie domy stoją na wsiach, a i w miastach, bo ludzi nie stać na budowanie nowych.

Ale co tu porównywać prognozowanie zużycia mąki z prognozowaniem zużycia energii elektrycznej jak możliwości magazynowania są zupełnie inne. Można zmagazynować mąkę na całą zimę a prądu nie ma jak. W efekcie prognoza taka wychodzi, że przez całą zimę fabryka będzie stała to może starczy na to by po ciemku nie siedzieć a może nie starczy i i tak będziesz siedział. Oczywiście póki mowa o PV bo jeszcze są wiatraki z tego, co natura udostępnia. Wiatraki co jakiś czas kręcą się, ale nie na tyle regularnie by dało się prąd zmagazynować. Prędzej gdzieś od równika ten prąd dostarczać miałoby chyba sens. Albo przemieszczać się.

Na 2 tygodnie? Jak? Kupując węgiel czy tam coś innego?

No ... energia produkowana latem oddawana jest innym odbiorcom, na zimę nie jest magazynowana. Jak z ZUSem. I tak to chyba kiedyś było a dzisiaj jest 'po aktualnych cenach' i 'przesyłowe należy się' to chyba w ogóle ekonomicznego sensu nie ma a tylko dla zabezpieczenia dostawy. Elektrownia i tak by musiała to zapewnić to sobie jeszcze biznes robi z tego, że latem 'jest czym obracać'.

W dniu 14.01.2026 o 17:44, Jarosław Sokołowski pisze:

Bo to może inny punkt widzenia oddaje, że najpierw speckę pisał 'użytkownik' a potem 'technolog'. My użytkownicy to 'artykuł' ciągle jest 'na miejscu'.

io pisze:

Dom, z którego piszę te słowa, stoi w mieście Warszawa. Sto lat ukończy dopiero w przyszłym roku. Ale opisywana oferta dotyczyła innego domu. Tamten ma ponad 450 lat. Natomiast diagnoza dotycząca przyczyn takiego stanu jest ze wszech miar słuszna. Dodam jeszcze tylko, że z tej nędzy musimy jeść spleśniały ser i popijać starym winem. Jarek

W dniu 12.01.2026 o 20:37, Jarosław Sokołowski pisze:

Kiloampery najwyraźniej o tym nie wiedzą.

W dniu 14.01.2026 o 18:46, Jarosław Sokołowski pisze:

Powiedz tylko gdzie a będzie wola moja.

W dniu 13.01.2026 o 22:35, Jarosław Sokołowski pisze:

Łącznie z datą, kiedy będzie można zamknąć interes, bo chińczycy, którzy w/w mechanizmu nie zastosują, przejmą cały rynek.

Pan PeJot napisał:

Ale który biznes? Produkcję prądu? Zaczną w Europie sprzedawać swój, już nie 34%, a nawet 43% albo 62% taniej? Bo przecież niższe koszty produkcji pomagają w konkurencji z Chinami, nie przeszkadzają. Ponadto śmiało mogę założyć, ze podobne mechanizmy stosują u siebie. Po pierwsze, jak zaczynają świętować chiński Nowy Rok, to schodzi im się na to ze dwa tygodnie. Wtedy wszystko stoi. Nawet cieć świętuje, a powinien pilnować, by ktoś im rynku nie przejął. A po drugie, skoro po wysłaniu blika na 4,04 zł potrafią mi przysłać coś ze zniżką 90%, to nie wierzę, że w wewnętrznyn handlu energią nie mają systemu zniżek i indywidualnych taryf z liczymi obniżkami.

Pan PeJot napisał:

A to nieuki! Tylko po co właściwie kiloamperom ta wiedza? Nie żebym się bardzo na tym znał, ale kiedyś przyglądałem się takim zaciskom przy srogiej grubości kablach z aluminium. Wydaje mi się, że było tam coś, co w założeniu konstruktora mogło być elementem sprężynującym. Może los monteros za bardzo przeginają pałę i za mocno przykręcają śrubę, skutkem czego nie ma już co sprężynować?

W dniu 14.01.2026 o 19:37, Jarosław Sokołowski pisze:

Może. A może te durne kiloampery^2 opanowały sztukę podgrzewania złącza.

>

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required