Ogromne jak ogromne - jak elektrownia spaliła milion ton węgla, tak nadal pali. no dobra - nie milion, ale 950 tys ...
Kosztowne, ale nas zatruwa. No i przez pewien czas trzymała chinską konkurencję z daleka.
Poza tym można przestać śrubować, skoro mają jeździć tylko elektryki ...
J.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
J.F
Generalnie taki jest cel ... UE.
Cel nie jest głupi, bo węgla i innych paliw kopalnych jest coraz mniej. Ludzkość musi się przestawić na OZE.
Tylko czy to nie będzie tak, że zanim cel osiągniemy, to przemysł w Europie zniknie. A wraz z przemysłem zniknie dobrobyt.
Ale tych paliw Europie jest bardziej mniej, niż w reszcie swiata. Europa się musi szybciej przestawić.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan PeJot napisał:
[...]
Jak zatem osiągnięto efekt, czyli wyższą sprawność? Falownik? Pompowanie oldskulową pompą kosztuje mnie jakieś 70 zł miesięcznie. Popatrzyłem teraz na parametry pierwszej lepszej pompy tej wielkości, ale już z falownikiem. Widać, że mógłbym zaoszczędzić jakieś 50 zł. Pompa kosztuje poniżej 350 zł, czyli zwraca się po jednym sezonie. Oczywiście niczego nie będę zmieniać, bo mi się nie chcę. Ale cieszę się, że już nie można tego robić tak, jak jest teraz u mnie (Rozporządzenie Komisji nr 641/2009 z dnia 22 lipca 2009 r. w sprawie wykonania dyrektywy 2005/32/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w odniesieniu do wymogów dotyczących ekoprojektu dla pomp cyrkulacyjnych bezdławnicowych wolnostojących i pomp cyrkulacyjnych bezdławnicowych zintegrowanych z produktami).
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Też mi kiedyś kilka padło. Teraz policzyłem wszystkie żarówy w domu. Jest ich 35. Psują się rzadziej niż jedna na rok. Kiedyś każdego roku wymieniałem kilka, w młodszej epoce wolframu ciągnionego.
Kiedyś wolframowa żarówka kosztowała złotówkę, dzisiaj LED jest za kilka złotych. Uwzględniając inflację i siłę nabywczą to może być nawet taniej niż kiedyś. Tania produkcja rządzi się swoimi prawami. W partii stu diwajsów po złotówce pięć może się zepsuć przed czasem. I to nie jest problem w przypadku żarówki do domu. Gdyby chcieć je tak kontrolować po produkcji, żeby stopa wadliwych wynosiła nie 5%, a 0,01%, to by sztuka kosztowała dychę. Jak ktoś chce świecić na stacji orbitalenej, będzie chętny na taki towar. Rynek masowy nie.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
50 tysięcy ton węgla to darmo jest? Kiedyś lekceważono oszczędności związane ze zmianami w technice oświetleniowej. Przy liczeniu żarówek w domu oszacowałem też, że gdybym chciał wrócić do wolframu, to bym musiał dopłacić elektrowni kilka tysięcy rocznie. Za to gazownia byłaby stratna, bo bym spalał o wiele mniej. Wolę dać gazowni, bo to i tańsze, i zdrowsze.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Strasznie niektórzy marudzili, gdy zwijał się przemysł włókienniczy w Łodzi. Zawsze pytałem takiego marudę, czy chciałby, aby jego żona i córka stały cały dzień przy krośnie lub przędzarce. Czy może widzi dla nich inną ścieżke kariery? Wtedy przestawał się odzywać.
Nie ma w Europie miejsca dla przemysłu bazującego na niewywalifikowanej i taniej sile roboczej. Bo nie ma chętnych do takiej pracy. Nie ma też miejsca dla przemysłu marnującego drogą energię. On się przed Azją nie obroni.
To należy traktować jako wskaźnik, a nie wyłączną przyczyne upadku. Ktoś, kto nie widzi potrzeby takich zmian, w ogóle nie dostrzeże innych zmian w świecie. Taki fabrykant nie uchowa się w XXI wieku.
Więc im się tego kupowania zabrania. Słusznie, bo inaczej ceny nawozów przestałyby być ich zmartwieniem -- bo to sprawa dyrektora kołchozu.
Tak, gaz ziemny nie jest niezastąpiony. I w przemyśle chemicznym, i przy ogrzewaniu domów. Ale zmiana wymaga czasu. Krajowego gazu do grzania nawm wystarczy. Dla Puław nie. Jednak próbować należy równolegle wszędzie. Sprawa jest otwarta, gdzie wcześniej się uda.
J
Jarosław Sokołowski
Pan PeJot napisał:
Może w Europie inaczej niż kijem się nie da? Przynajmniej w niektórych krajach. Przemysłowa emisja CO2 w Chinach rośnie. Ale przemysł rośnie znacznie szybciej. Tam też, gdzie się da, podnosi się efektywność procesów przemysłowych i korzysta z odnawialnych źródeł energii. Chińczycy nie są głupim narodem, sami wiedzą, że tak najlepiej, innej drogi nie ma.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Nie zanosi się na to. W Europie jest miejsce na przemysł, i on jest. A że wygląda inaczej niż na starej stuzłotówce z dymiącymi kominami? Niektórym trudno to pojąć.
Ostatnio widać to bardzo dobrze. Z uciechą zastąpiliśmy ruski gaz amerykańskim. No i co? Wkrótce się okazało, że tam też sobie wybrali nieobliczalnego świra do rządzenia.
P
PeJot
W dniu 11.01.2026 o 21:39, Jarosław Sokołowski pisze:
Jak się zaczyna sezon grzewczy, los monteros przynoszą mi do pomierzenia kondensatory wymontowane z pomp obiegowych w węzłach CO. Mam pod ręką miernik co mierzy także pojemność. Połowa pojemności w kilkuletnim kondensatorze np. z pompy obiegowej to nic specjalnego. No ale taka pompa działa praktycznie non stop, rok z ogonkiem to 10000 godzin pracy.
P
PeJot
W dniu 12.01.2026 o 12:05, Jarosław Sokołowski pisze:
Falownik raczej służy do precyzyjnego dobrania prędkości i jej sterowania w zależności od obciążenia ( MZ ), chociaż przy okazji można by pogonić taką pompę wyżej niż przy 50 Hz. W silniku łatwo ograniczyć straty w miedzi. Można użyć niskostratnych blach, unikając *spawania* pakietu stojana ( dosyć powszechna technologia ). Ale wypadałoby także popracować nad samą pompą, np. nad kształtem i profilem łopatek. Słyszałem kiedyś o agregacie ssącym do odkurzacza z podniesioną sprawnością. To był jakiś projekt studencki, więc liczył się efekt, a nie koszty. Owszem, sprawność udało się podnieść, ale w turbinie zastosowano fikuśne profile łopatek, policzone przez speców od aerodynamiki. Projekt po przebadaniu poszedł na półkę, bo żadna fabryka nie była w stanie masowo takiej turbiny wyprodukować. No, może dzisiaj by to wyglądało inaczej.
J
Jarosław Sokołowski
Pan PeJot napisał:
Zdaniem konstruktorów pomp i pompek służy również do innycvh rzeczy. W pompach głębinowych (tych szczupłych i wysokich, co się moczą w studniach o średnicy 9 cm) falownik jest po to, by pompa miekko startowała i nie szarpała rurą kilkunastometrowej długości. Ponadto zastępuje on kondensator. Precyzja w doborze prędkości kręcenia nie jest wymagana.
Przede wszystkim niżej. To jest źródłem oszczędności, bo pompy CO przeważnie mają zbyt dużą wydajność, a nie zbyt małą. W mojej jest trzybiegowy przełącznik -- też bym mógł się przestawić na niższe zużycie prądu. Ale po pierwsze nie chce mi się otwierać obudowy kotła. A po drugie zmniejszanie obrotów bez zmniejszania częstotliwości nie wydaje mi się "ładną" metodą.
To ja już lubię tych studentów! Ale przecież nie to jest głownym problemem w odkurzaczach. Jakiś czas temu projektowaniem zajęły się działy markrtingu, które wmówiły ludziom, ze odkurzacz tym lepszy, im więcej prądu ciągnie z gniazdka. W końcu doszło do tego, że moc agregatu podana na tabliczce znamionową powinna wystarczyć do pionowego startu, tak jak to robią na przykład myśliwce Harrier albo F-35B. Oczywiście tylko w teorii, bo większość energii od razu na starcie zamieniała się w ciepło (jakieś uzwojenia z żelaza, czy cóś). Tylo w odkurzaczach, taki szwindel jest możliwy, bo gdzie jak gdzie, ale tam chłodzenia nie brakuje. W sokowirówce by to nie przeszło, spaliła by się przy pierwszej marchewce. W końcu musiała się za to dziadostwo zabrać Komisja Europejska i pogonić dyrektywą. Kto wie, może teraz jakaś fabryka odkurzy również ten studencki projekt?
Jarek
J
Jarosław Sokołowski
Pan PeJot napisał:
Czy w związku z utrafą faradów przestają się obracać? Bo ta moja wciąż kręciła się jak fryga.
Ta moja, o której pisałem, pracowała od roku 1990 do 2013. Tylko w sezonie grzewczym, co szacuję na jakieś 5000 godzin, ale w sumie jest to jednak więcej niż sto tysięcy godzin.
Jarek
P
PeJot
W dniu 12.01.2026 o 14:51, Jarosław Sokołowski pisze:
Bywa, że kondensator zgubi połowę faradów i pompa nie rusza, a bywa tak, że zgubi 3/4 pojemności a pompa działa. U mnie w kotle, tym sławnym na cały usenet, po ~25 latach pracy kondensator miał 0.6uF zamiast 2.5uF, a pompa działała, choć może to było jedną z przyczyn niedomagania CO.
P
PeJot
W dniu 12.01.2026 o 14:46, Jarosław Sokołowski pisze:
W ogóle chodzi o regulację bezstopniową, szczególnie jeśli pompa jest smart i potrafi dobrać parametry, albo jest sterowana przez jakiś BMS.
No niestety, taka jest przeciętna kultura techniczna w narodzie.
Jeśli już to amelinium, to jest stosowane dosyć powszechnie w stojanach tych silników.
No właśnie nie bardzo, UE przykręciła zdaje się moc odkurzaczy do 750 W.
J
Jarosław Sokołowski
Pan PeJot napisał:
To już "w szczególe". Bo ja też jestem "smart" i potrafiłbym sam dobrać obroty pompy w swojej instalacji. Raz, a dobrze -- one nie muszą się zmieniać w czasie.
Amelinium to można nawet w sokowirówce, nie jest złe. O żelazie słyszałem w kontekscie odkurzaczy. Tylko.
Możliwy *technicznie*. Dlatego musieli przykręcić. Dyrektywa sokowirówkowa nie była potrzebna.
J
Jarosław Sokołowski
Pan PeJot napisał:
O, właśnie, byłbym zapomniał! Jak on się ma? Grzeje lepiej? Czy poza tą przyczyną były jakieś inne? Może nadal są?
Jarek
J
J.F
U mnie kiedys w pralce silnik przestał sie obracać. Ale to IMHO zwykła awaria kondensatora była, przebicie czy cos.
Ale spadek pojemnosci w foliowym kondensatorze ... coś ciekawego, jak oni to zrobili?
A te kondensatory wymontowane to najróżniejsze pojemności mają, czy np typowo jakies określone procenty oryginału?
Może np w srodku są 4 kondensatory/sekcje równolegle, jak przebije jedną, to bezpiecznik/drucik się przepala, i zostaje 75% pojemności.
Mnie sie wydaje, że kondesatory nieelektrolityczne, to prawie wieczne są, ale ja przestarzały jestem :-)
J.
J
J.F
Aluminium w liniach napowietrznych nie jest złe, a może nawet lepsze. W kablach ... chyba gorsze, jak miesca w kanale nie ma.
W silnikach, transformatorach - mam wrażenie, że gorsze, bo trzeba więcej miejsca na uzwojenia, i chyba coś z tego powodu cierpi.
Tylko IMHO - tu nie chodziło o szwindel, tylko "wyscig zbrojen". "My robimy odkurzacz 500W, my 700, my 1000, my 1500, a my robimy najlepszy - 2500W". I tu nie chodzi o straty w silniku, tylko moc mechaniczną silnika. I "moc ssącą". Tylko że do "domowego użytku" wystarcza te 700W, a reszta ... tylko podgrzewa powietrze, i to wcale nie przez uzwojenia, tylko przez mieszanie.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Nawet jeśli jeden z drugim jest prawie wieczny w swym bycie indywidualnym, to jako gatunek są na wymarciu. Lepszy i tańszy bywa falownik. Dla uczczenia ich pamięci trzeba będzie wypić bulelkę na rynku w Lejdzie.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
W transformatorach energetycznych też już aluminium. Jest z nimi prawie jak ze spawarkami. Zaprzyjaźnionej fabryce zaproponowano wymianę na nowe dwóch transformatorów średniego napięcia. Koszt w dużej części pokrywa złom miedziany. Potem są stałe oszczędności co miesiąc -- te nowe mają mniejszy prąd jałowy, za który trzeba płacić, nawet przy zerowym zużyciu własnym.
To właśnie jest szwindel. Nabywca nawet nie pomyśli, o jaką moc chodzi.
Ależ gdzie tam! Chodzi o moc pobieraną. Nowe zgodne z dyrektywą
700W potrafią ssać jak te 2500W.
Nawet bez reszty to wystarczy do uniesienia drona, a co dopiero kurzu z podłogi.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.