Naczytalem sie tych Waszych postow, a mikrofalowka nadal stoi jak stala. Natomiast mam juz nowe przemyslenia.
Dla tych, ktorzy uwazaja, ze nalezy wykonac kontrole zamykania sie drzwiczek w mikforalowce, stwierdzam ze to ma sens.. ale..
Zamontowanie zamka polega na przykreceniu 2 srubek, by zamontowac kawalek plastiku w metalowej obudowie. Na ten plastik wciska sie na zatrzaski 3 przelaczniki. Po wcisnieciu w zatrzaski sa nieruchome. Wlasciwie nie ma mozliwosci wlozyc ich zle. Powyzej wymienione czynnosci beda proste nawet dla raczej poczatkujacego naprawiacza.
Ale - mozna zastrzegac, ze moze w tym przypadku wymaga to niezwykle starannego i silnego zamontowania?
Zalozmy ze tak. Zalozmy ze wszelka nierownosc w montazu tragicznie wplywa na zdrowie obslugujacych mikrofalowke ludzi - bo powoduje wydostawanie sie promieniowania na zewnatrz mikrofalowki...
Moja rodzina sklada sie z 4 osob. Mama mikrofalowki malo uzywa. Ja srednio raz na 2 dni. Tata srednio 2 razy dziennie, a brat tez srednio raz dziennie. Rodzina stosuje sie do normalnych zasad uzytkowania. Mikrofalowke mam juz jakis czas. Mysle ze mozemy zalozyc ze istnieje wiele innych rodzin obslugujacych te mikrofalowke tak albo i bardziej intensywnie. Mysle, ze tego typu eksploatacja musiala byc przewidziana w procesie produkcyjnym.
Bo... jesli nie i jesli drogna nieszczelnosc zamka jest katastrofalna w skutkach, to prawie wszyscy posiadacze takiej mikrofalowki powinni w ciagu w lat od jej nabycia udac sie do okulisty.
Mianowicie - pamietam ze juz niecaly rok po nabyciu mikrofalowki, poluzowal sie jej zamek, tak ze chyba moj ojciec dokrecil 2 srubki (ktore sa na zewnatrz urzadzenia) by go docisnac spowrotem. Zauwazylismy to dopiero po jakims czasie, bo takto mikforalowka nie sprawiala problemow, mimo ze srubki musialy sie "systematycznie" odkrecac. Oprocz tego ze sie odkrecaly, sam zamek musial sie stopniowo rozpadac. Teraz mam swiadomosc, ze przez przynajmniej 2 lata uzytkowalem mikrofalowke, ktora miala uszkodzone gwinty przy tych srubkach. Nikt tego na codzien nie zauwazy. Normalny uzytkownik widzi ze mikrofalowka dziala. Nie bedzie wkladal glowy do komory by zajrzec przez male dziurki czy czasem nic w srodku nie peklo. Dopiero jak przestaje dzialac, okazuje sie ze zamek jest juz totalnie pokruszony - a przeciez nikt nia tu nagle nie zaczal trzaskac. Zuzylo sie. I przez wiekszosc czasu bylo tak, jakby caly zamek prawie wisial tam w powietrzu. Luzy na kilka milimetrow. Z zewnatrz tego nie widac. Zamykajac mikrofale tez nie widac.
Mysle wiec, ze jesli to tak sie dzieje, to standardowe dokrecenie zamka do obudowy musi byc wystarczajace, bo inaczej urzadzenie byloby zdecydowanie zbyt niebezpieczne, bo za malo wytrzymale na zwykla eksploatacje.
Co bardziej ostroznych zachecam do przyjrzenia sie ich wlasnym mikrofalowkom.
Pozdrawiam.