lutowanie, zły początek

May 08, 2006 9 Replies

Witam. Lutowałem swoją pierwszą płytkę używając kalafonii takiej jak w puszce do pasty do butów i cyny takiej w szpulce. Wyczytałem wcześniej, że im więcej kalafonii tym lepiej się lutuje. No i niestety ale jak lutowałem bez namaczania grota w kalafonii to było ok, a jak namoczyłem to przy pierwszym przytknięciu takiego grota zaczęły mi się odrywać ścieżki od płytki. Wyglądało to tak że najpierw ścieżka robiła się jakaś zaśniedziała a po chwili sekundzie już odpadła. Kilka ścieżek do okola też zaśniedziało. Co ja zrobiłem źle? Kiedy mam użyć tej kalafonii i po co?



Dzięki za pomoc Pozdrawiam Grundolf


Kalafonia nie jest najlepszym srodkiem do usuwania zanieczyszczen z laminatu. Do tego lepszy jest topnik zawarty w cynie, tej ktora go ma zaprasowany. Kalafonia w niewielkiej ilosci zabezpieczy laminat przed utlenianiem. Wypada pamiętac, ze wytrzymałosc kleju w laminacie jest ograniczona i przegrzanie lutownicą spowoduje zniszczenie laminatu. Załatwia to lutownica ze stabilizacją temperatury, a w ostatecznosci dioda szeregowo wstawiona do lutownicy albo autotransformator ustawiony na około 120 V. Wydajnej pracy.

grundolf napisał(a):

No ale bez przesady z tą ilością

Może po prostu za gorąca lutownica Czym lutujesz ?

Czy to aby na pewno była kalafonia ? Może z dodatkiem jakiegoś paskudztwa do lutowania rynien :) salmiak etc

Generalnie, jeżeli używasz tinolu (cyny ze szpulki) to on już w sobie zawiera kalafonię. Temperatura ma być taka żeby kalafonia się nie zwęglała ani nie parowała w sekundzie (może to twoje śniedzenie ścieżek wokoło) bo to nie ma sensu. Ma tylko zwilżyć ścieżki i zapobiegać utlenianiu się cyny na grocie roztaczając wokół aromat sosnowego lasu na górskim zboczu. Romek

Bez nadmiernej przesady

Dziwne - może to nie jest kalafonia ? Lutownicę masz stanowczo za gorącą !

Roman

Hm. Może i przesadziełem. Ścieżki mam cieniutkie, a wyczytałem gdzieś że jak się lutuje np: smd to trzeba dużo kalafonii żeby nie popalić nóżek. Więc nie rozumiem, bo kalafonia zadziałała u mnie całkiem odwrotnie.

Lutownica Xytronic 369 ustawiona na troszeczkę ponad 300 stopni.

Nie jestem pewien teraz nie mam tego przed oczami, ale kupowałem w sklepie elektronicznym i poprosiłem o kalafonię. Byćmoże gość dał mi jakiś inny topnik ale wygląda jak kalafonia.

No tak ale właśnie bałem się o te cienkie ścieżki więc dołożyłem tej z "puszki od pasty po butach".

Pozdrawiam Grundolf

grundolf napisał(a):

^^^^^^^^^^ No i tu jest twój problem. Stanowczo za gorąca. W takiej temperaturze kalafonia błyskawicznie paruje i robi ci biały nalot dookoła. Romek

dioda w szereg z trafem na pierwotnym? przeciez wywola to przeplyw duzego stalego pradu przez trafo i go nasyci.. przez co faktycznie moc na grocie spadnie, lecz trafo mzoe sie spalic..

a niby na ile ma byc?

230? ja standardowo uzywam takiej temp lub wyzszej i nic sie nie przypala.. musisz ograniczyc do minimum czas kontaktu z lutowiem i elementem

A są inne lutownice niż transformatorowe?? Są... . Tam już nie ma tego efektu :)... .

Pozdrawiam Konop

Lutowania trzeba się nauczyć. Lutownica z nastawianiem temperatury to mercedes. Może lepiej zacząć od syrenki?

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required