Witam,
Każdemu kto bawi się w termotransfer polecam podrasowany laminator. Ociągałem się z tym niepotrzebnie, trzeba było dużo wcześniej za to się zabrać, jak tylko temat na pme się pojawił.
W porównaniu do żelazka... właściwie nie ma co porównywać. 100% prawidłowych płytek, ostatnio zszedłem ze ścieżkami do 10mils i nie jest to kres możliwości tej techniki. Ścieżki 10 mils są równiutkie i śliczne. Teraz trzeba się tylko troszczyć o dobry druk aby nie było na nim białych plamek z uszkodzonego bębna.
Używam przerobionego laminatora Fellowes format A6. Płytki z darmowego eagla mieszczą się jak trzeba. Można kupić u idiotów. Tani jest umiarkowanie, ale konstrukcja solidna. Wałek górny na sprężynie, czujnik temperatury, procek z regulatorem PID. Konieczne przeróbki:
- usunięcie lub wymiana bimetalicznego bezpiecznika termicznego. W TME można sobie kupić takie. U mnie temperatura robocza mierzona termoparą przyciśniętą do grzejnika to 220°C.
- dołączenie szeregowo do termistora mierzącego temperaturę oporka regulowanego (może być helipot) coś koło 22k, dla oszukania odczytu temperatury. Może być możliwa ingerencja bardziej wyszukana, termistor robi za R w 555 więc można by zmienić C. Tu do końca eksperymentów nie przeprowadziłem, ponieważ przy którejś z manipulacji uszkodziłem sobie termistor i teraz ja robię za regulator PID odczytując temperaturę z termopary i multimetru. BTW, jeśli ktoś wie, gdzie można kupić termistor pracujacy w takich temperaturach, z R25 około 50k to niech da znać
- być może, że konieczne jest ułożyskowanie dolnego wałka w metalu. Oryginalnie jest w tworzywie. Ja na wszelki tak zrobiłem, wyciąłem sobie blaszki z dziurką na oś, które robią za łożysko. A w plastiku wywierciłem większy otwór. Myślę, że lepszym pomysłem byłoby wsadzenie w te otwory tulejek np. mosiężnych czy brązowych, ale nie miałem pod ręką niczego przydatnego.
Wszystko chodzi pięknie, nic się nie topi, nie śmierdzi (no, może na początku), z zamkniętą obudową.
TP.