Pod warunkiem, że świecić tych ledów nie będziesz, gdy zaświecisz to H7/H1, to może wytrzymają. Sprawdź sobie organoleptycznie jak grzeje podczerwienią takie 55W halogen z odległości 5cm (ale wprost, nie przez szkło klosza) - nie jest lekko...
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
P
PiteR
Czy mu dekiel natychmiast odskoczy? :)
Odległość od żarówki z 5cm. Mogę zdjąć kapturki z tyłu reflektora dla lepszego wietrzenia.
A może dać LED razem z H1? W sumie prawie nie włączam długich. Ledy byłyby na aluminiowym radiatorze.
M
Maciek
Użytkownik PiteR napisał:
Nie poprawiaj istniejących reflektorów pojazdu. W razie wypadku biegły to wykryje i będziesz miał kłopoty. Po modyfikacjach Twoje reflektory utracą homologację. No chyba że zlecisz ich ponowne homologowanie i będziesz miał na to papiery, bo napisy wytłoczone na kloszu będą już nieważne. Jak chcesz wstawiać dzienne, to obok a nie w istniejący reflektor. Maciek
P
PiteR
BartekK pisze tak:
No nie, nie zamierzam ich świecić razem. Dam zabezpieczenie.
Sprawdzałem kiedyś H4 przy 14v na stole. Nie napawało mnie optymizmem :/
P
PiteR
Maciek pisze tak:
U niedobrze. To nawet przekaźników nie mogę schować w reflektory? :/ Chciało mi się pociągnąć tylko jeden gruby przewod + odwiedzający reflektory.
Ale wywalić złącza i wymienić przewody na grubsze mogę prawda? :)
M
Mirek
Podłączy wrak pod USB swojego "komputerka biegłego" i na ekranie ukaże się: "Trwa wyszukiwanie problemów..." ;)
Sorry NMSP.
M
Mirek
To bez sensu bo ci się zasyfi kurzem albo owadami.
M
Maciek
Zapewne nie wiesz jak się to odbywa ale zapewniam Cię, że w razie wypadku, wątpliwości co do winy kierowcy, stanu technicznego pojazdu, trzepanie jest bardzo dokładne. Wystarczy że biegły powie w sądzie "przeróbka mogła mieć wpływ na widoczność pojazdu/ odległość widzenia kierowcy" i jest przechlapane. Czasami trzepanie wraku przypomina badanie katastrofy lotniczej. Do tego są jeszcze ubezpieczyciele ze swoimi ludźmi, szukajacy dziury w całym, żeby tylko nie wypłacić odszkodowania. Maciek
M
Maciek
Użytkownik PiteR napisał:
Co znaczy schować przekaźniki w reflektorze? Kompletnego zespołu nie naruszaj. Jakoś do tej pory nikt nie miał problemów, żeby zamocować przekaźnik obok reflektora i dać krótki przewód do reflektora. Przewody możesz zmienić na grubsze. Do braku złącz nikt się nie przyczepi. Pod jednym warunkiem - że to będzie naprawdę dobrze zrobione, dobra izolacja, nic się nie będzie ocierało o inne elementy pojazdu, solidne mocowanie itp. Inaczej ryzykujesz pożar, bo sam wiesz, że prądy są tam całkiem spore. No i jak zwykle - jak spaprzesz robotę, to ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania za spalony samochód, jeżeli Twoja robota mogła mieć z tym choćby mgliste powiązanie. Maciek
M
Mirek
Nie wiem, ale analizując wypadki, które pamiętam w mojej okolicy to zawsze winę wskazali na tego biedniejszego, mniej wpływowego albo... martwego. Zwykle "wyszukali" jakąś bardziej wiarygodną przyczynę niż przerobione światełka.
Wracając do tematu, to pomijając oczywiście głupotę jazdy na światłach w dzień - skoro już musimy - też bym nie pchał LED-ów w reflektory. Sam mam w miejscu na przeciwmgielne, ale jak ktoś się uprze i zrobi to sensownie to czemu nie.
B
BartekK
To jeszcze najmniejszy problem, gorzej że wtedy dużo bardziej reflektory są narażone na zaparowywanie przy zmianach temperatury, a zaparowane od wewnątrz - to już całkiem nie świecą...
P
PiteR
Mirek pisze tak:
To jest mega głupota. 100W w kosmos rozpylać. Zasilanie laptopa. Nie mogę tego znieść. Jak byłem za granicą to aż odetchnąłem.
M
Mirek
To już nie chodzi o te 100W - z resztą na szczęście można (trzeba) dać LED-y. Jeździłeś kiedyś na rowerze? Myślę, że jeżdżąc rowerem najszybciej można się przekonać do czego prowadzi jazda na światłach w dzień.
P
PiteR
Mirek pisze tak:
Mnie chodzi jak mam laptopa non stop podłaczonego.
Nom jeżdziłem 20 lat temu :)
Rower znika? Bo samochód bez świateł znika.
M
Mirek
Rower znika, pieszy znika, motocykl z jednym światłem znika... Ale najbardziej znika właśnie rower zwłaszcza z ubranym na szaro rowerzystą. Sam staram się ubierać w jaskrawe kolory, ale też za przymusową kamizelką dla pieszych czy rowerzystów nie jestem.
M
Mario
Nic nie znika. Zarówno pieszy, jak rowerzysta czy leżąca na jezdni kłoda są przeszkodami, które kierowca jest w stanie obserwować podczas jazdy i uniknąć zderzenia. Oczywiście gdy zachowuje prawidłową prędkość. Bo nie poruszają się z dużą prędkością. Natomiast tenże kierowca jest bezradny gdy pojawi się nagle obiekt który poruszał się z dużą prędkością i nie był zbyt widoczny.
Bo słabo widoczny rowerzysta czy pieszy nie jest zagrożeniem dla innych tylko dla siebie. Jak mu zależy na podniesieniu bezpieczeństwa to niech założy coś odblaskowego. Słabo widoczny pojazd ważący tonę pędzący z prędkością 60 - 80 km/h jest zagrożeniem dla innych. I dlatego _musi_ być widoczny. Gdy światła w dzień nie były obowiązkowe grałem co dzień rano w ruletkę starając się uniknąć wypadku przy wjeździe z podporządkowanej. Często z rana było mglisto i rozpędzone auto na głównej (porośniętej po bokach drzewami) było widać w ostatnim momencie. Tak samo gdy oślepiało wschodzące słońce. Niestety znaczna część kierowców to debile i nie rozumieją co to znaczy niewystarczająca widoczność. Wydaje im się, że jak widzą przed sobą drogę, a po bokach budynki to jest widoczność. Nie można polegać na inteligencji kierowców więc odebrano im prawo decyzji czy już należy włączyć światła czy jest może wystarczająca widoczność. Cieszmy się, że przed samochodem nie musi biec człowiek z chorągiewką :) Pewnie mnie teraz niektórzy rozszarpią.
P
PiteR
Mario pisze tak:
proszę Was nie odpowiadajcie. To NTG :)
M
Maciek
Użytkownik Mirek napisał:
Jeżeli nie znajdzie bardziej wiarygodnej przyczyny, to wybierze to co jest. Otylia J. nie poszła do więzienia, tylko dostała wyrok w zawiasach, ponieważ biegły stwierdził, że rozpoczynajac manewr wyprzedzania nie mogła mieć świadomości że z naprzeciwka jedzie inny samochód. Co z tego że bez upewnienia się, czy z naprzeciwka nic nie jedzie nie powinna rozpoczynać manewru. Jak się chce kogoś udupić albo uwolnić, to się szuka różnych dziwnych kruczków. Lepiej samemu nie dawać powodu. Maciek
J
J.F.
Dnia Thu, 17 Jul 2014 09:48:31 +0200, Maciek napisał(a):
Nie, skoro tak, to by ja nalezalo uniewinnic.
Po prostu - wyrok w zawiasach byl typowy dla takich wypadkow, gdy sprawca jest trzezwy. Jeszcze tu, gdy ofiara byla z rodziny. Za to dla pijanych sady nie maja litosci.
J.
B
Bambaryla
//...
Alez nic podobnego... Ktos wreszcie musial to glosno powiedziec.
W zegludze juz od ponad wieku, kazdy poruszajacy/stojacy lub wykonujacy rozmaite inne czynnosci obiekt, musi 'nosic' okreslony rodzaj swiatla/znaku i to zaleznie od wielu okolicznosci, np: pogodowych.
formatting link
Ponad to, swiatla/znaki musza posiadac okreslona wielkosc, umozliwiajaca dostrzezenie ich z okreslonej odleglosci przez innych uczestnikow zegludi Czekam z niecierpliwoscia czasow, gdy poznikaja te pojebane ledy do jazdy dziennej i gdy obowiazkowe bedzie uzywanie w samochodach swiatel, ktore posiadaja okreslona minimalna powierzchnie swiecaca - ( np: 2 [dm^2] ), widoczna w kierunku jazdy.
ps: wzrok jak, dotad mam zajebisty...
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.