3600W - co kupić

Nov 23, 2022 Last reply: 3 years ago 107 Replies

heby pisze:

Tak. Jeśli ktoś zawiera pierwszą w życiu umowę ubezpieczenia, doświadczenia nie ma. Z kilkoma następnymi może być niewiele lepiej.

To faktycznie niczego nie wnosi. Przeciez nie rozmawiamy o tym czy ubezpieczniea są, czy nie, drogie.

Rozmawiamy o tym, że *ktoś*, pomny przejść z ubezpieczalnią, chce przedłużacz który nie będzie stanowił problemu natury czepialskiej dla paru prawniczych kretynów. Stąd pytanie o to, czy są certyfikowane, markowe przedłużacze. Markowośc byc może można zastapić etykietką dmuchanego kółka, ale mimo wszystko jakiś powinien być.

Zrobiła się dysputa o tym czy warto się ubezpieczać.

Nie wiem. To bez znaczenia, nie mam na to wpływu.

Gdybym zadał pytanie: czy są solidne przedłużacze i nie podawał za dużo szczegółow to zakończyło by się to dysputą nad opryskami buraków w grudniu.

Lubię usenet, ale to czy ktoś chce czy nie, się ubezpieczać, w dużej mierze zalezy od doświadczeń wcześniejszych, na które nie mam wpływu. Mam wpływ jednak co zasugerować do kupienia. Ale okazało się, że to trudniejsze niż przypuszczałem. Zapytałem na grupie i słusznie zarobiłem w łeb, bo kto się ośmiela pytać o takie rzeczy jak można to poskładać z kłębka drutu i dwóch gwoździ.

Jak bym robił dla siebie, to bym gniazdko dodatkowe w ścianie zrobił a nie przedłuzacz.

Czyli implikujesz, że ktoś zawiera pierwszą w życiu umowę ubezpieczenia?

heby napisał:

Może się i zrobiła, tego nie wiem (używam KF, wszystkiego nie czytam). W tej części którą widzę, dysputa dotyczy "likwidacji szkody". Tego konkretnie, że ktoś będzie się czepiał braku atestu z siedmioma pieczątkami dla przedłużacza. Z tego co wiem, to takich atestów po prostu nie ma. Co wcale nie znaczy, że jakis tłuk z PZU nie będzie ich wymagał.

"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz" [J. 21,18]

Zaprawdę, rozumiem sytuację kogoś, kto zmuszonym jest czynić rozkazy innych, bo wolnym człowiekiem jest tylko z nazwy. Ze starości (mentalnej) naśmiewać się nie będę.

heby napisał:

Nie tyle implikuję, co uważam za pewnik. Każdy kiedyś zawierał, ja też. Ale to ja po latach mogę podsumować niezapłacone składki AC (i podobne) oraz porównać je z poniesionymi "szkodami" (literalnie zero). Porównanie to dało asumpt dla towarzystw ubezpieczeniowych do stworzenia oferty pod nazwą "stawka retro" w odniesieniu do ubezpieczeń obowiązkowych ustawiowo (na przykład w przypadku leasingu) zawieranych przez dużych klientów. Czyli płacisz tyle, ile spowodowałeś szkód w okresie ubezpieczeniowym (plus marża). W praktyce jest to o wiele mniej, niż stawka oferowana klientom indywidulanym. Uprzedzając zapędy do dalszej polemiki: na tym rynku znam się całkiem nieżle.

Jarek

Czyli rozmawiasz z własnymi myślami, wnioskami i teazmi, a nastepnie przechodzisz do etapu łapania za słowa i tutaj jest ten punkt, w którym wygrywasz?

To wiele wyjaśnia, nie tylko z tego wątku.

Nie pij dzisiaj więcej, co prawda mecz wygrany, ale wojna trwa.

heby pisze:

Nie łapię ani nie wygrywam. Stwierdzam tylko jako pewnik, że w każdym życiu wszystko ma swój "pierwszy raz". A ponadto, wchodząc już w bardziej zawiłe rewiry analizy ryzyka, że istnieje prawdopodobieństwo 'a priori' i 'a posteriori'. Inaczej się do nich podchodzi.

Jarek

Przed chwilą twierdziłeś, że *TEN* przypadek to pierwszy raz, bo ktoś nie ma poparcia w doświadczeniach.

Teraz łapiesz za słowa starając się wyjść z niekomfortowej sytuacji, że to nie chodziło o ten przypadek, tylko że przecież oś liczbowa zaczyna się od 1 więc każdy miał jakiś pierwszy.

Bardzo często dyskutujesz tą metodą na grupach: wkładasz komuś do głowy myśli które nie padły, negujesz łapaniem za słowa i dostajesz dyplom Dzielnego Dyskutanta do Pani Nauczycielki.

Przypadek nie jest pierwszy. Ktoś ma doświadczenia takie a nie inne i potrzebę taką a nie inną. Dmucha na ciepłe i szuka rozwiazań które ułatwią mu życie jak coś się stanie. Albo nie ułatwią. Nie wiadomo. Ale sumienie można tym uspokoić.

Podpowiem Ci: banki wymagają ubezpieczenia przy kredytowaniu. Bezwzględnie. Prywatne opinie o ubezpieczycielach możesz oczywiśćie opowiadać szwargowi, jest wolność słowa. I można też nie brać kredytów. To też by była całkiem rozsądna rada, gdyby nie była kompletnie głupia, więc nie idź w tę stronę w dalszej dyspucie.

heby pisze:

*TEN*, czyli który? Zacząłem od uwagi, że "pieczątka na przedłużacz" spłonęła. Ironicznej, ale całkiem na miejscu. Bo zazwyczaj jedynym kwitem na przedłużacz jest paragon, którego nikt *normalny* nie trzyma, tylko wyrzuca zaraz po wyjściu ze sklepu.

Ależ Kolego Drogi, w tym stwierdzeniu to ja byłem *piewszy*, proszę mi tej palmy nie odbierać. Reakcją na te wymagania były ubezpieczenia 'retro', dopiero co wspomniane. Ale my nie o tym przecież. Chodzi o to, czy banki wymagają "kwitu na przedłużcz".

Jarek

Wait for it...

A zakończyłeś na bredzeniu o tym, że jak ktoś pierwszy raz robi ubezpieczenie...

Innymi słowy nawet nie wiesz o czym mowa, ale wnioski gotowe. Strzałka czasu Ci się nie odwróciła?

Oraz jego wygląd, tabliczna znamionowa, transakcja z karty i inne elementy pozwalajace potwierdzić zeznania właściciela w miejscu gdzie wystapił pożar, że to nie *JEGO* wina, jak trzeba będzie się sądzić z producentem. Znalezienie przedłużacza samoróbki, zrobionego przez hobbystę bez uprawnień, to jeden z wielu powodów, dla których mozna spokojnie wskazać palcem na winnego, nawet bez analizy grubości miedzi w przewodach, jak naiwnie myśli Zenek. A sądy nie są od szukania sprawiedliwości i winy, a do wymierzania, odrzucania, odraczania i umarzania.

Banki wymagają skutecznego ubezpieczenia. Jesli ubezpieczenie okazuje się być nieskuteczne z przyczyny niedbalstwa ubezpieczonego, takiego jak podpięcie grzejnika pod przedłużacz od choinki za pomocą 2 gwoździ i plastra, cieżar znalezienia innego zastawu pod kredyt może być bardzo bolesny. Czy dwa gwoździe różnią się od 2.5mm2 dla sądu, można zaryzykować, ale bez większej nadziei.

Nawet jeśli to wyimaginowane niebezpieczeństwo, to *ktoś* to tak odbiera. To że Ty odbierasz inaczej, nikogo nie obchodzi i nie przekona. Starasz się usilnie wykazać, że tylko głupki kupują ubezpieczenia. Ja bym powiedział, że każdy robi jak uważa, ludzie mają rózne opinie na różne tematy i tylko głupki uważają, że ich opinia jest najlepsza, bo opiera się na ich prywatnym doświadczeniu, które zwyczajowo jest gówno warte w sensie statystycznym.

heby napisał:

Odwróciła -- podążając w czasie w kierunku przeszłości, trafiłem na wiadomość inicjującą wątek. Było *techniczne* pytanie o przedłużacz. Czyli całkiem zgodne z charakterem grupy.

Było też o trzech przedłużaczach, legitnych zapewne, może z kwitami od karty i innymi potwierdzaczami zeznań, ale za to o jakości takiej, że aż prosi się o pożar. Oraz o jednym, co rokuje dobrze, ale nikt już nie pamięta co on za jeden. Nie powinno nikogo dziwić, że rady dawane w tym gronie będą się opierały o kryteria inżynierskie -- stąd propozycje zrób-to-sam, wedle tych kryteriów najrozsądniejsze (ja też bym wybrał coś bezpiecnego realnie, a nie na papierze; ale ja przecież się nie znam).

Fajnie, tylko że o tych bankach jest dopiero teraz. Gdyby problem został przedstawiony w całości, w dodatku na odpowiedniej grupie, to dyskusja mogłaby się potoczyć całkiem inaczej.

W dniu 23.11.2022 o 20:02, heby pisze:

Przecież to są typowe elementy których prąd znamionowy nie będzie przekroczony. Jak chcesz mieć dupochron to daj do sprawdzenia komuś z uprawnieniami. (Chyba że produkcja przedłużaczy jest nielegalna, nie wiem, nie znam się.)

W dniu 23.11.2022 o 17:39, PeJot pisze:

0.9x2.5^2

nie wiem czy akurat 0.9 czy nie, ale w kablach normalnego producenta są na to normy i jakaś certyfikacja, co do zasady 16A kablom 3x2,5 przecież nie straszne w żadnych warunkach domowych

co do markowych wtyczek i gniazd też nigdy nie miałem takiego które byłoby ciepłe w dotyku po jakimkolwiek obciążeniu do którego realnie dochodzi

tym niemniej - jak ktoś chce ciągnąć 2kW w trybie 24/7 to nie robi się tego domowym przedłużaczem i na to żadna ilość pieczątek i papierów nie pomoże

Nie masz te zahamowań aby dyskusje sprowadzać do "vel rura w dupie" w większości wypadków pyskówek, co stanowi interesujácy obraz psychiatryczny Twojego stanu umysłu i być może seksualności.

Prawie nigdy.

Gdy zostaniesz przyłapany na kłamstwie/niepojmowaniu tematu/bredni skupiasz się na jakiejś anegdotce z życia, zwyczajowo nie powiązanej z czymkolwiek i stawiającej Cie na odpowiedniej wysokości względem plebsu z którym rozmawiasz, nie odnosząc się do zarzutów, tylko klepiąc jakiś żałosny monolog nie na temat.

Najzwyczajniej, pompujesz Ego, nic więcej nie potrafisz, czasy kiedy ktoś uważał ludzi wrzuczjących nitkę do spłuczki za sprytnych dawno mineły. Zauważyłeś zapewne, że poprzeczka bycia sprytnym mocno podskoczyła i trzeba nadrabiać obelgami pluciem jadem, skoro wiedzą nijak nie da rady.

Czy masz uprawnienia do pracy z instalacjami NN? To będzie pytanie. Nie o prąd znamionowy.

On 27/11/2022 00:35, Jarosław Sokołowski wrote: >> Innymi słowy nawet nie wiesz o czym mowa, ale wnioski gotowe. >> Strzałka czasu Ci się nie odwróciła? > Odwróciła -- podążając w czasie w kierunku przeszłości, trafiłem na > wiadomość inicjującą wątek. Było *techniczne* pytanie o przedłużacz. > Czyli całkiem zgodne z charakterem grupy.

Przed chwilą napisałeś, że nie masz całej dyskusji, bo się wrzuciła w KF. Jest tam was dwóch?

Ponadto wait for it...

Jeśli mowa o moich to nie doczytałeś. O kiepskich chińczykach była mowa. Możesz sobie take kupić w byle hipermarkecie. Napisane jest na nich "importer XXX". Taka marka.

Zgadza się. Dlatego *NIE* zostanie użyty. Oraz dlatego że wygląda jak wyjęty z obory.

No widzisz, a ja pytam o bezpieczne realnie i z papierami w razie czego. Dziwne, nie? Że też ludzie są na tyle bezczelni, że chcą porządne rzeczy kupić, zamiast sobie wystrugać...

Jeszcze nie było o rozmairach butów użytkowników. Uważasz, że to istotne dla dalszej dysputy o jakości kawałka kabla z gniazdkiem? Nie było, bo po co komu taka informacja. Jeśli ktoś chce ubezpieczenie i pyta o przedłuzacz, to uważam za niestosowne pytać go o banki albo rozmiar buta. Ty uważasz nie tylko za stosowane, ale wręcz wyjaśnienie delikwentowi że jest idiotą, że ma ubezpieczenie, kredyt i w ogóle się urodził. Przy takim napompowaniu własnego ego dziwne, że sięgasz klawiatury.

Nawet informacja, że to problem ubezpieczenia, nie powinno być mowy w tym wątku. To nieistotne dla pytania "co jest markowego, co wytrzyma xW".

Ba, zauważam, że im więcej detali, twym większa wściekłość i czepialstwo

*marginesu* na grupie.

Rozmiary butów na oko 38 i 43. Blizna na lewym policzku. Nie karani. Umywalka 70-ka, dach dwuspadowy. Nie wiem co jeszcze potrzebujesz do oceny profesjonalnej.

Nie wiem jaka jest odpowiednia do oceny przedłuzaczy. Ta wydawała mi się rozsądna. Byż może alt.pl.jarek jest skarbnicą wiedzy, jak kiedyś alt.pl.jacek.

W dodatku wyżej napisałeś, że jednak w odpowiedniej. Dwóch was tam jest?

Nie. Ona zawsze potoczy się dokładnie tak. Z dwóch nadętych powodów: Zenka i Jarka. Na szczeście to tylko dwa, nieistotne powody, przy całej reszcie ludzi mających najzwyczajniej ludzki odruch pomocy.

Widzisz, obserwuje Cie od dawna. Ilość postów merytorycznych jest znikoma, podobnie jak u Zenka. Zajmujeszsię głowniem waleniem ludzi w łeb, po czym wsciągasz ich w debilne dysputy, z łapaniem za słowa, pompując ego. Upadłeś równie nisko, co Zenek?

I jeszcze zmieniasz grupę w reply to. Co za prymitywe metody.

Zgadza się, i do tego nie układa się go na palnych materiałach.

Przedłużacza z kablem 3x2,5, z porządnymi końcówkami, białego to ja nie widziałem.

A coś więcej? Jaki ubezpieczyciel? Jak do tego doszło? Zgadzasz się z tą ekspertyzą?

W dniu 27.11.2022 o 10:04, m4rkiz pisze:

Tak miało być.

Normy też uwzględniają dolne tolerancje. O ile w przypadku DY łatwo pomierzyć przekrój suwmiarką, o tyle w przypadku LY trzeba użyć mikrometra, a to mniej popularne narzędzie.

Ale, ale: o co chodzi z oznakowaniem gniazd 10/16 A, np:

formatting link

2 kW to niecałe 10 A i to nie jest jakieś wyzwanie. Tyle ma żelazko, czajnik, mikrofala, zmywarka czy piekarnik. Problemem jest że na rynku pojawiły się czajniki czy farelki 3.5 kW, a na dokładkę napięcie w sieci podbite przez PV.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required