To się wyjaśniło skąd się wzięło powiedzenie "górwo prawda".
To się wyjaśniło skąd się wzięło powiedzenie "górwo prawda".
W dniu 2013-10-31 17:10, kk pisze:
je¿eli pytasz co dalej? to ju¿ ci mówiê:
w 2040 koniec zasobów typu ropa, miot³a wierzbowa w rêce i karabin w d³oniach (bo 15 miliardów ludzi bij±cych siê o przetrwanie)
w 1950r by³o nas 2.5 miliarda teraz 7.5 miliarda, przy takim przyro¶cie to wprowadzenie toalet jak u hindusów -podcieranie siê palcem na wolnym powietrzu- to kwestia czasu
Nie wiem gdzie czytasz takie rewelacje ale jeśli próbowano wprowadzać to nie z przymusu tylko dla oszczędności i szybko się wycofano bo nie widać takich śmierdzących sedesów: w USA kible nie śmierdzą... Nawet te publiczne na dworcach i lotniskach... Niestety w Polsce nie rozwiązaliśmy jeszcze tego problemu, więc nie naśmiewałbym się z USA.
Powtarza jakieś zasłyszane, nie do końca sprawdzone, historie.
Pre-1994 residential and pre-1997 commercial flush toilets use 3.4 US gallons (13 L) of water per flush (gpf or lpf). In 1992, the United States Congress passed the Energy Policy Act of 1992, which mandated that beginning in 1994 common flush toilets use only 1.6 US gallons (6.1 L).[19] In response to the Act, manufacturers produced low-flow toilets, which many consumers did not like because they often required more than one flush to remove solids. People unhappy with the reduced performance of the low-flow toilets resorted to driving across the border to Canada or Mexico, or buying salvaged toilets from older buildings.[20] Manufacturers responded to consumers' complaints by improving the toilets. The improved products are generally identified as high efficiency toilets or HETs. HETs possess an effective flush volume of 1.3 US gallons (4.9 L) or less.[21] HETs may be single-flush or dual-flush. A dual-flush toilet permits its user to choose between two amounts of water.[22] Some HETs are pressure-assisted (or power-assisted or pump-assisted or vacuum-assisted).
W dniu 2013-10-31 23:38 Piotrne napisał(a):
Czyli z punktu widzenia ludzi (wydatki) ogólnie mówiąc nic się nie zmieniło, natomiast z punktu widzenia środowiska zmalało użycie wody. Podsumowując: akcja zakończyła się pozytywnie.
Nie możemy myśleć tylko o sobie. Patrzmy również na nasz wpływ na Ziemię.
W dniu piątek, 1 listopada 2013 19:30:20 UTC+1 użytkownik Adam Dybkowski napisał:
Koło wentla mi lata wpływ na Ziemię. Chce płacić uczciwie a nie paść coraz większą grupę oszołomów. Jeśli w wyniku oszczędzania wody jej zużycie spadło o połowę co poskutkowało podwojeniem ceny wody to nie jest uczciwie. Dobrze frajerom że sami się załatwili. Jak by nie byli tacy poprawni to płacili by tyle samo za więcej.
Pan Adam Dybkowski napisał:
Przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne chwalą się zawsze tym, że oddają do rzek ścieki o większej czystości, niż woda, którą z nich pobierają. Więc raczej negatywnie trzeba podsumować.
W tym przypadku na wypływ.
Jarek
Moze dla ciebie aborcja jest zboczeniem ale uswiadom sobie, ze dla wielu i w tym dla mie to wolnosc. Kobieta to nie inkubator, a sex nie sluzy wylacznie prokreacji - niektorym to sprawia przyjemnosc.
Eutanazja tez jest spoko. Daleki jestem od przypusowej eutanazji, ale ledwo cieply 90-latek sam powinien wiedziec co jest najlepsze.
No i co boli cie to ze potrafila myslec logicznie ? Samo zycie nie jest wartoscia samo w sobie. Tyle ze zatwardziali katole i inne religijne oszolomy nie sa tu partnerem do rozmowy.
Pozdrawiam
Marek
Kto?
Jasne. Ale aborcja to nie antykoncepcja - są inne metody.
-> pl.soc.polityka
W dniu 2013-11-01 19:30, Adam Dybkowski pisze:
No to wytłumacz mi ekooszołomie, w jakim sensie oszczędność na wodzie w czymkolwiek służy Ziemi? Przecież woda krąży w izoentropicznym obiegu: nie ulega ani kreacji, ani niszczeniu. Woda, którą wylewasz do ścieków, spłynie do oceanu, odparuje i w postaci deszczu wróci nad kontynent, z powrotem do twojego kranu. Więc gdzie jest ten rzekomy zysk z oszczędności wody???
Ale zadna metoda nie daje Ci 100% gwarancji - aborcja daje. Dlatego uwazam ja za dopelnienie srodkow antykocepcyjnch, kiedy zdazy sie ze zawioda.
True, dalem sprowokowac.
Pozdrawiam
Marek
Bo oszczedza się oczyszczoną wodę. Jej "czyszczenie"/uzdatnianie wymaga energii, o to m.in. chodzi
Pan Tomasz Wójtowicz napisał:
Z tym to różnie bywa. Ciekawym przykładem jest choćby miasto Las Vegas. Zbudowano je na pustyni, gdzie wody nigdy nie było. Więc doprowadzono ją z daleka, z rzeki Kolorado odległej o kilkadziesiąt kilometrów. Woda, która jest potrzebna ludziom do mycia, picia (i tego drugiego), to nie jest wielki problem. Na to w zasadzie starczy zawsze. Fontanny też nie potrzebują jej wiele, obieg mają zamknięty. Dopiero jak się ludziom zachce trawników i drzewek, to się zaczyna horror. Rośliny portafią wchłonąc potworne ilości wody i ani myślą ją oddawać. Tymczasem rzeka przestaje dalej płynąć, brakuje w niej wody. I dzisiaj nie dotyczy to już dylko jednej rzeki Kolorado, wiele innych rzek w ogóle nie trafia do oceanów, tylko odparowywana jest przez wielkomiejskie trawniczki.
To nie o gówniane oszczędności wody do spłukiwania kibli w europejskich miastach chodzi. Tylko o takie porąbane projekty jak wyssanie wody z Morza Aralskiego do upraw bawełny albo budowę milionowych metropolii na pustyniach.
Jarek
W dniu piątek, 1 listopada 2013 21:56:43 UTC+1 użytkownik Marek napisał:
Chodzi o to żebyś za coraz mniej płacił coraz więcej. Ceny dóbr które musisz kupić( woda, prąd, gaz, węgiel, paliwa do samochodów itp) nie mają nic wspólnego z rachunkiem ekonomicznym. Tymi cenami reguluje się rynek tak samo jak stopami procentowymi. Więcej wydasz na prąd robiony w Twoim kraju to będziesz miał mniej pieniędzy na towary wyprodukowane w Chinach.
W dniu 2013-11-01 22:07, Jarosław Sokołowski pisze:
Z tym to się jak najbardziej zgadzam. Jeśli chodzi o gospodarowanie wodą w skali makro, to popełniono wiele porażających błędów i to wszystkie z przyczyn ekonopolitycznych.
Natomiast jeśli chodzi o zużycie wody przez polskie gospodarstwo domowe, to jedynym uzasadnieniem oszczędzania jest mniejszy rachunek za to, co nabił wodomierz. Ale jakim kosztem?
Np. popularna polska pralka Polar "Superautomat" miała hardkodowane 5 cykli płukania, pranie wychodziło naprawdę czyste, w dodatku z każdym kolejnym płukaniem woda też była coraz czystsza. Tymczasem nowa pralka moich rodziców ma tylko 1-krotne płukanie w ramach oszczędności wody i pranie wychodzi wciąż śmierdzące proszkiem. Moja matka zaczęła używać płynu do płukania nie żeby usunąć proszek, ale żeby zabić jego zapach. Ale płyn do płukania to jest kolejna chemia wylewana do rury ściekowej. Więc ja się pytam, co jest lepsze - 5 krotne wylewanie coraz czystszej wody, czy wylanie 1-krotnego "płukania" z nową dozą chemii?
W dniu 2013-10-31 17:10, kk pisze:
To nie są jakieś kosmiczne wymagania co do mocy i skuteczności odkurzania, ale za te zmiany zapłacą konsumenci.
Sam jesteś debil. Zobacz co wyprawiają lewicowe oszołomy w państwach unii. Nie tylko wpychają się z buciorami w elektronikę wydając coraz więcej zakazów, dyrektyw i strasząc karami w jedynie slusnej sprawie ale utrudnaiją też życie normalnym ludziom. To juz nawet nie jest smieszne:
Złośliwie pytają czy pisuary w szwedzkim królestwie zostaną zlikwidowane i czy w toaletach będą zainstalowane kamery, które pomogą w wychwytywaniu tych, którzy się do nowego prawa nie dostosują.
Andriu
Użytkownik "sundayman" snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:l4uhlr$c5p$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl...
Naprawdę tylko jedno płukanie??? Jakaś paranoja, przecież pozostałości proszku to nie tylko "śmierdzenie proszkiem", ale przede wszystkim on jest żrący dla skóry. Założysz tak wyprany podkoszulek i od razu masz zaczerwienienie skóry.
A tak w ramach oszczędności w skali pojedynczych gosp domowych, to są dwie rzeczy:
Oba z tych rozwiązań wymagają dostosowania instalacji na etapie projektowania, i jak widać w budownictwie nie są stosowane na szeroką skalę. Pewnie woda jest u nas na tyle tania, że się to nie opłaca.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required