Pan J.F napisał:
Ja też nie presonalnie. Po Bieleckim jeżdzą teraz *wszyscy*. Jak po łysej kobyle. Poczułem się trochę w obowiązku bronić Jego pamięć.
Ale do Księgi Guinessa (z powodu liczby wydanych książek w określonym czasie) zdaje się też trafił. Nie wiem, nie czytałem, ale tak mówią. Józef Ignacy Kraszewski chyba się też tam jest -- może dla obu stworzono odrębne kategorie.