Finalnie urządzenie chodziło podłączone do laptopa w Wiresharkiem przez trochę ponad tydzień. Problem nie pojawił się ani razu, wszystko działało perfekcyjnie stabilnie. Potem podłączyłem płytkę do nieco lepszego gigabitowego switcha (TP-Link TL-SG1024D). Od tego momentu minęły już prawie trzy doby i jak dotąd problem nie wystąpił. Jeszcze za wcześnie, żeby to stwierdzać ze 100% pewnością, ale trochę wygląda na to, że źródło problemu jest związane z najniższą warstwą. Najwyraźniej znaczenie ma to, co znajduje się po drugiej stronie kabla Ethernetowego. Awaria nie wystąpiła po podłączeniu crossem do taniej karty USB Ethernet wpiętej w laptopa oraz (przynajmniej jak na razie) do lepszego switcha. Występowała natomiast w przypadku domowego routera oraz tanich, starych, plastikowych 100Mbps switchy TP-Linka.
Skoro nie udało mi się zebrać ruchu na interfejsie sieciowym samej płytki w momencie awarii, w dalszej kolejności spróbuję zrobić kolejną najlepszą rzecz - zobaczę jak to wygląda z perspektywy jednego z komputerów podpiętych do tego samego switcha w momencie, gdy pada łączność.