Już rozumiem cały ten problem. To kwestia nastawienia. Ja mam takie miejsce na stoliku, gdzie zawsze po uzyciu powerbanku doładowuję go. Taki odruch bezwarunkowy, aby mieć zawsze pełne powerbanki. Dyscyplina, ot co.
Panele są na plecaku. To na te większe ekstrema. Na te mniejsze to telefon styka na ~2 dni, z powerbankiem kilka razy dłużej.
Wątpię, aby to była typowa wycieczka suwerena w Beskin Niski.
Czyli mówimy o jakiś ekstremach.
A ja się cały czas zastanawiam co po tych piezoeletrycznych harvesterach przeciętnemu suwerenowi. Myślę, że kompletnie obojętne i zupełnie zbędne.