Dedykowane instalacje zasilające do pokoju odsłuchowego, wykonywane przez polecanych elektryków, to też jak najbardziej realne zjawisko. Ale tam główną uwagę zwraca się na właściwy skład miedzi przwodów oraz odpowiednie izolatory, dające pożądane brzmienie całego zestawu.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
R
Roman Rogóż
przetwornicę maszynową z alternatorem na srebrnych uzwojeniach
J
J.F.
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... Pan Dariusz Dorochowicz napisa³:
No wlasnie - bardziej slychac ... co prawda audiofilski sprzet nie powinien miec problemu z 50Hz, a tym bardziej z 100Hz.
Jednak moze eliminowac spora ilosc amerykanskich i brytyjskich klientow, a to moze byc przykre.
J.
R
RoMan Mandziejewicz
[...]
Nie - 30 mAs to 30 mC a nie 30 mJ.
C
Cezary Grądys
W dniu 15.04.2020 o 12:42, RoMan Mandziejewicz pisze:
Zdajesz sobię sprawę jakie wielkie transformatory i kondensatory potrafią stosować audiofile? Przecież tu będą 3 mniejsze. Cena też raczej ich nie przeraża.
C
Cezary Grądys
W dniu 12.04.2020 o 12:08, Piotr Wyderski pisze:
Po co całki, wystarczy policzyć sin kąta gdzie dołek jest, ja sie strasznie zamotałem wydaje mi sie, że 120 stopni, ale niech ktoś sprawdzi.
I
Izaura
//moze po odfiltrowaniu...? ;)
formatting link
--
C
Cezary Grądys
W dniu 16.04.2020 o 13:41, RoMan Mandziejewicz pisze:
Miałem na myś li tych audiofili, co coś sami tworzą. Oni nie liczą sie z takimi kosztami jak 2 transformatory dodatkowe.
P
Piotr Wyderski
Sens jest taki, że ktoś może chcieć sporo zapłacić za rozwiązanie pozbawione kondensatora na wejściu, nawet dla stosunkowo niedużych mocy. Dobrze dobrany transformator trudno spalić, będzie działać przez pińcet lat. Elektrolit ma szansę wyfrunąć z obudowy po dekadzie.
Nie ma powodu, by były cięższe niż trzy transformatory jednofazowe, znacznie efektywniej wykorzystują objętość rdzenia. Tylko mało kto się podejmie ich wykonania w małej serii, choćby z powodu braku karkasu.
W zastosowaniach jednostkowych lub małoskalowych to jest optymalne rozwiązanie. Tanich transformatorów jednofazowych dowolnej mocy istotnie jest na rynku od groma i jeszcze trochę, a jak komuś mało, to np. w toroidy.pl sobie nawinie wersję custom, np. do prostownika 12-taktowego. Pierwotne i 2 wtórne, banał.
BTW, ciekawe, czy można sobie zażyczyć dobranie rdzenia pod B_max, aby trafko działało w zakresie 90-400VAC? Muszę spytać.
Pozdrawiam, Piotr
P
Piotr Wyderski
Bo się ich nie boję, tylko jestem leniwy. :-)
Mniejsza o metodę, ważny jest wynik: <4.5% tętnień RMS. Można próbować obejść się we wzmacniaczu bez kondensatora po wtórnej i oprzeć się na samym PSRR scalaczka.
Teoretycznie nawet dwie fazy wystarczą do tego samego, ale skąd w gniazdku wziąć napięcia w kwadraturze..?
formatting link
Pozdrawiam, Piotr
J
J.F.
No i blach na rdzen chyba tez. Wieksza moc - to sie okaze, ze 3f dominuja ... czy u nas nie, bo te slupowe/osiedlowe zalatwiaja sprawe ?
Zazyczyc to niekoniecznie, bo nie wiadomo na jak kumatego trafisz. "nie mamy takiej opcji w programie" czy na wykresie i sie skonczy.
Ale co za problem policzyc samemu i podac konkretnie jaki ma byc trafo - rdzen, zwoje, drut ?
Tylko ... satysfakcjonuje Cie np 9-40V po wtornej stronie ? Do wzmacniacza typu D ?
Sensowniej bylyby chyba 4 sekcje po pierwotnej stronie i przelacznik
100-200-400V.
J.
P
Piotr Wyderski
Współczynnik tętnień to z definicji V_ripple_RMS/V_DC. I w przybliżeniu właśnie tyle wychodzi: 4-5% w zależności od założeń o diodach.
Pozdrawiam, Piotr
P
Piotr Wyderski
IMHO problemem do rozwiązania jest jedynie B_max. Jak dasz za duży przekrój na jednej kolumnie, to się transformator powinien tylko ucieszyć. Byle tylko przekroju w kolumnach bocznych wystarczyło dla potrzebnej indukcji. Innymi słowy, lekko przewymiarowany rdzeń E powinien dać radę. Zawsze można też kolumnę środkową obustronnie pomniejszyć kątówką, zyskując przy tym dodatkową powierzchnię okna na uzwojenia. :-)
Ale to dla desperatów, Roman ma rację: trzy trafka załątwią sprawę taniej i prościej. A że sumarycznie będą nieco większe i cięższe, to niekoniecznie musi być krytyczny problem.
A tu trafiłeś w sedno: potrzebowałem kiedyś wielouzwojeniowego toroidu i trafiłem na pajaca, który mi posumował moce uzwojeń i zaczął dobierać rdzeń do jakiegoś 5kW potwora. Pomimo tego, że boldem zaznaczyłem, że uzwojenia nigdy nie będą uzywane jednocześnie i niech do obliczeń weźmie P_max największego z nich. Jak mu zwróciłem uwagę, to mnie opieprzył, że to nie jest jego pierwszy projekt, mam go nie pouczać i się odpimpać od jego obliczeń. No cóż, dziej się wola twoja, zarobił ktoś inny...
Chyba w sumie trzeba tak robić, bo niestety filozofów w tej branży jest nadspodziewanie dużo. Masz tu specyfikację, morda w kubeł i kręć, a nie zajmuj się aksjologią -- ciekawe, że z Chińczykami tego problemu nigdy nie miałem. Feryster też nie zadawał głupich pytań.
Bez problemu sobie poradzę nieizolowanym post-regulatorem impulsowym w dowolną stronę. Uproszczenie strony HV i komplikacja wtórnej może być bezcenna dla trwałości urządzenia. Taka hybrydka może być nie do za... rżnięcia, niemal zupełnie kondensatorów w niej nie będzie. Niestety, takich cudów na jednej fazie nie zrobisz.
Zwłaszcza, że nie zależy mi na zasilaczu uniwersalnym, tylko takim, który ma nominalnie pracować na 230VAC, ale przeżyć upalenie zera (tj. mieć zapas na indukcję w rdzeniu) i głęboki spadek napięcia (tj. zapas na przekroju drutu). Konstrukcję optymalizujemy jednak na 230V, gdzie w takim układzie za darmo dostanę dużą przeciążalność zasilacza.
Pozdrawiam, Piotr
P
Piotr Wyderski
A, to wtedy będzie jakieś 12% -- i tak rajskie warunki dla ew. przetwornicy siedzącej za mostkiem.
Pozdrawiam, Piotr
P
Piotr Wyderski
Są bardzo małe i do tego w pełni przewidywalne, można wrzucić do członu predykcyjnego w kontrolerze SMPS. I dokładnie tak sie robi, np. w PFC w topologii boost follower.
Odfiltruję kombinacją dławików CMC i DMC.
Pozytywem jest oczywiście znacznie mniejsza
Z impulsową postregulacją po stronie wtórnej kondensatorów będzie dokładnie zero, nie licząc tych w point-of-load. Trójfazowy nieregulowany chopper AC po pierwotnej będzie miał podobny skutek
-- tak, to zdecydowanie zasługuje na przesymulowanie.
Ciekawy sąd przy zupełnym braku wiedzy o specyfice zastosowania.
Pozdrawiam, Piotr
J
J.F.
Ogolnie tak, ale po co ... przeplacac :-)
Jest to jakas opcja ..
Ale to dla desperatów, Roman ma rację: trzy trafka załątwią sprawę taniej i prościej. A że sumarycznie będą nieco większe i cięższe, to niekoniecznie musi być krytyczny problem.
I dziala ?
Bo ... tak mi wychodzi, ze rdzen w trafie ma niewiele wspolnego z moca, przynajmniej nie bezposrednio.
Uzwojenia moze i nie beda uzywane jednoczesnie, ale musza byc nawiniete odpowiednio grubym drutem. Wiec okno musi byc odpowiednio duze, a zazwyczaj to chyba jest dopasowane dosc dobrze do mocy. Tzn w EI, bo toroidy to jakby puste ...
a owszem, ale jak juz impulsowy, to czemu nie po pierwotnej :-)
No tak, zapomnialem o Twoim zboczeniu :-) Co Ty Piotrze - sondy kosmiczne projektujesz ? Urzadzenie ma wytrzymac przyzwoity czas, a potem klient ma kupic nowe lub zaplacic za serwis :-)
No tak, jest to jakis argument ... ale uzyj tych tranzystorow GaN, to moze HV bedzie wieczne :-)
J.
P
Piotr Wyderski
Nie Roman, ja wiem, że uzwojenia się mają zmieścić, a typowa nawijarka do toroidów też ma swój rozmiar bębna i poniżej pewnego przekroju okna fizycznie nie zejdziesz. Ale transformator nie będzie od tego miał 6x większego rdzenia, a na taki się upierał projektant. Poza tym potrzebowałem aż 5 sztuk, mógł wziąć drut ze szpuli i ręcznie nawinąć. Tylko to trzeba chcieć.
Dokładnie tak robię, przy czym daję 600V na jednej fazie. Wystarcza
50uF/900V, ale on mały nie jest. Ale gdybym miał do dyspozycji trzy fazy i średnią potrzebę przejmowania się współczynnikiem mocy, to chyba bym się skusił na konstrukcję zero-cap. Zainspirowała mnie ta rozmowa do czegoś, dajcie pomyśleć. ;-)
No dobra, mnie nie spotkało, ale Ty robiłeś za interfejs. :-)
Ale w trójkącie nie będzie mi działało przy zaniku dwóch faz, a musi.:-) Tak, mam popieprzone wymagania, wiem. Takie selawi, my tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom.
Pozdrawiam, Piotr
P
Piotr Wyderski
Klasyczny boost musi, ale w ogólności kondensator nie jest potrzebny, albo wystarczy minimalny -- przy trzech fazach aż się prosi o przeplot i techniki ripple cancelation. Albo o PFC w układzie buck i przetwornicę pracującą push-pull/full bridge w trybie prądowym -- na pierwszy i drugi rzut oka powinno działać zgodnie z oczekiwaniami.
Spróbuj mnie przekonać, mówię poważnie.
Pozdrawiam, Piotr
G
gaska.alojzy
użytkownik RoMan Mandziejewicz napisał:
Karkasy też? Bo zastanawiam się komu z firmy Fe... posłać parę chujów w celu otrzeźwienia. Tym cymbałom od CADa którzy rzeźbią karkasy na pewno zjebka się należy, pytanie co za inteligentny inaczej dobiera zupełnie nietechnologiczne wyprowadzenia el. indukcyjnych? Księgowa tam u was rządzi?
Co do parametrów el. indukcyjnych i samych rdzeni zastrzeżeń nie mam.
P
Piotr Wyderski
W małej skali problemem będzie zdobycie/wytworzenie optymalnych kształtek, a nie użycie takich, jakie są akurat dostępne. Więc to nie jest kwestia przepłacania, tylko mieć albo nie mieć.
Własnie sobie zdałem sprawę, że transformator trójfazowy to chyba pierwsza konstrukcja zintegrowanego elementu magnetycznego znanego w historii techniki.
A czemu ma nie działać? Jest trochę pękaty, ale poza tym nic mu nie dolega.
Owszem, przy jak się ma dostęp do materiału o nieskończonej wartości B_sat oraz nieograniczonej częstotliwości kluczowania, to istotnie tak jest. Nadprzewodzący drut o zerowej średnicy też będzie nieodzowny. A w praktyce... a w praktyce, ile jest warta teoria stałego strumienia można sobie sprawdzić przeciążając transformator sieciowy i słuchając, jak się zmienia dźwięk emitowany przez rdzeń. :-)
Mówimy o toroidzie. Tam na uzwojenia jest absurdalnie dużo miejsca, tylko proste nawijarki nie potrafią pracować z małym oknem. Owszem, są nawijarki bezbębnowe, można nawijać metodą przez przewlekanie, ale mówimy o technice januszowej: trzy rolki i rozpinany bębenek.
Bo elementy niskonapięciowe mają znacznie lepsze parametry, trzeba dodawać izolowany sterownik bramki, zasilacze pomocnicze, układy sprzężenia do stabilizacji napięcia itp. Poza tym pierwszy z brzegu surge nie zniszczy Ci uzwojenia, do tego się trzeba przyłożyć. A zabicie MOSFETa to żaden wyczyn.
Bezobsługowe systemy automatyki do pracy w ciężkich warunkach. Z naciskiem na bezobsługowe.
Te półmostki z GaN są bardzo fajne, ale mają V_DS_MAX=80V, słabo by się sprawdziły po stronie pierwotnej. Tam stosuję SiC na 900V. Co do wieczności, to obawiam się, że są spore obawy co do trwałości tych elementów (tj. w mojej skali), jest problem z dopuszczeniami do krytycznych zastosowań kosmicznych i militarnych. A jak nie ma papieru, to nie ma w projekcie. Pół wieku doświadczenia w projektowaniu tlenku bramkowego jest dla wielu ludzi bardzo cenne i nie są otwarci na kombinacje.
Pozdrawiam, Piotr
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.