Re: Polak elektronik te? potrafi

Oct 12, 2005 0 Replies

Pszemol napisał:


Obie osoby płacą...
> W USA system wygląda tak, że jak ktoś mieszka w Chicago to dostaje
> komórkowy z numerem "kierunkowym" 312, tak jak telefony drutowe
> jakie ma w domu... W efekcie koszt połaczenia z telefonu drutowego
> z rejonu "312" do jego komórki jest *taki sam* dla dzwoniącego jak
> koszt połączenia drutowy 312 => drutowy 312...
> Całe koszty "komórkowe" płaci tu ten, kto chce używać telefonu mobilnego.
> Jeśli on nie może się obyć bez przyjęcia telefonu podczas spaceru
> w lesie czy wyjścia do restauracji to musi za swój nałóg płacić ;-)

Dalej jeszcze pisałeś o kontakcie klient-firma. A wyobraź sobie, że ja nie jestem ani firmą ani klientem. Jestem człowiekiem, który komórki używa głównie do kontaktu ze znajomymi i rodzicami jeśli jestem z dala od domu (a jestem jakieś 75% czasu) lub w nagłych sytuacjach kiedy nie mam dostępu to telefonu stacjonarnego. Masz rację: mój luksus polega na tym, że w każdej chwili mogę zadzwonić w dowolne miejsce i jest dla mnie oczywistym, że za to płacę. Ale luksus moich znajomych polega na tym, że jeśli mają do mnie sprawę to mogą się ze mną skontaktować nie tylko jak jestem w domu. I to też jest mój luksus? Tutaj od mojej dostępności nie zależy czy zarobię czy nie, czy moja firma dostanie zlecenie czy nie. To raczej dzwoniący do mnie się cieszy, że może mnie zastać w dowolnym momencie a nie tylko przez te 25% czasu w tygodniu kiedy jestem w domu. To do niego należy wybór - albo dzwoni na stacjonarny i ryzykuje, że mnie nie ma, albo dzwoni na komórkę. I czemu ja mam płacić jeśli wybierze drugą, bezpieczniejszą dla niego opcję?


Płacę tylko za połączenia wychodzące i nie widzę w tym nic dziwnego. Chyba, że jadę za granicę i zamawiam roaming. Wtedy dzwoniący płaci jak zawsze, a ja pokrywam koszty przeniesienia połączenia do innego kraju. To też jest dla mnie oczywiste. I podobnie jest z przekierowaniem połączenia ze stacjonarnego na komórkę, za które ja płącę.


Nie twierdzę jednak, że system stosowany w USA jest zły. Jest po prostu inny i też ma logiczne uzasadnienie. Przecież jak ktoś dzwoni do mnie na komórkę to ja decyduję, czy odbieram połączenie (bo widzę kto dzwoni) i za nie płacę, czy wolę oddzwonić z tańszego telefonu stacjonarnego (i ewentualnie później się komuś tłumaczyć czemu byłem niedostępny ;-) ).


Ale jestem w stanie zrozumieć argumentację że w Polsce komórki
> mają specyficzne, rozpoznawalne numery kierunkowe, więc dzwoniący
> "wie" że dzwoni na komórkę. Zdaje się jedynym gestem w kierunku
> dzwoniącego jest fakt, że nie płaci on roamingu międzynarodowego
> bo przecież nie może wiedzieć czy akurat właściciel komórki
> jest aktualnie w kraju czy poza Polską...

W Polsce komórki nie mają numerów kierunkowych, po prostu mają numery, które już na pierwszy rzut oka są rozróźnialne od numerów stacjonarnych, więc zawsze wiesz na jaki rodzaj telefonu dzwonisz. Jeśli w USA komórki i tel. stacjonarne mają nierozróźnialne numery to faktycznie jest logiczne, ze za połączenie przychodzące płaci odbierający, dokładnie jak przy roamingu.


Pomyliło Ci się... Klienta nie obchodzi co Ty akurat robisz...
> To Twoja sprawa. Obchodzi go czy jesteś dostępny przez telefon czy nie.
> Jak nie podniesiesz telefonu parę razy to poszedłby do konkurencji...
> Mógłbyś siedzieć cały dzień przy biurku i nie zrobić niczego
> innego, ale być do dyspozycji klienta. Ponieważ masz komórkę
> to TY korzystasz, bo jestes mobilny mimo iż zawsze dostępny
> dla klienta...

Tutaj mogę się tylko zgodzić w 100% :-)


No to cholernie skrupulatni są Australijczycy skoro rozliczają
> z każdej sekundy połączenia...

Co jest IMO wcale dobrym rozwiązaniem. Po co masz płacić za całą rozpoczęta minutę jak tylko chcesz powiedzieć znajomemu, żeby wpadł do pubu o nazwie x, co zajmie 15 sekund :) albo natniesz się na automatyczną sekretarkę a nie chcesz się nagrywać.


Pozdrawiam Krzysiek


Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required