>1) Najlepiej byloby zawrzec cala elektronike do ladowarki juz na PCB
> >urzadzenia, a baza bylaby jedynie zrodlem zasilania. Nie bedzie
> >problemu z wykrywaniem ilosci ogniw, pradem ladowania, itd. Wyobrazam
> >sobie, ze w obudowie urzadzenia zrobie 2 blaszki jak w telefonach i to
> >wszystko. Tylko co bedzie jesli zewrze sie te wyprowadzenia ?
> >Beda to przeciez bieguny baterii i jak je ktos polaczy przypadkiem, to
> >bedzie nieszczescie.
>
> No zaraz - przeciez to nie styki baterii beda, tylko zasilanie
> ladowarki.
Zapetlilem sie ;) Chodzilo mi o druga wersje - jesli ladowarka bedzie oddzielnym pudelkiem. Wtedy bedzie potrzebowala "golych" stykow baterii, wiec tak sie chyba nie robi.. prawda ? Wyobrazam sobie optymalna wersje tak, ze PIC sprawdza poziom baterii i odpala LED-a (tak robi teraz), a moglby sobie probkowac co pare sekund czy ma ladowarke podpieta i wtedy odpalalby ladowanie. Nadal pozostaje mi problem przekroczenia napiecia ladowania baterii. Zaraz zmierze w pelni naladowane 2 akumulatorki, ale wydaje mi sie, ze zaraz po ladowaniu mialy po 1,6V. Moze mam taka ladowarke kiepska (firmy HAMA - raczej niczego nie kontroluje, bo w instrukcji podaja czasy ladowania, ktorych nie nalezy przekraczac). Glowa mi juz peka od PDF-ow Maxim-a, ale tam jest wszystko:
Owszem, w zaleznosci od konstrukcji moze jej zwarcie od tej strony
> zaszkodzic. Jedna dioda i po problemie.
Jesli to nie beda styki baterii tylko ladowarki, to tak...
A jestes pewny ze nie wytrzymaja 3.5V ? Bylby bezpieczny zapas.
> W sumie to raczej nie powinienes przekraczac 3.0V w czasie ladowania.
Powiedzmy, ze wytrzyma, ale cala reszta rozwazan pozostaje aktualna - jak to zrobic, zeby ladowac akumulatorki, ale zeby urzadzenie tez pracowalo, bo PIC musi sobie mierzyc napiecie akumulatorka i sledzic proces ladowania. Jack moglby robic 2 tory zasilania w momencie ladowania - jeden dla akumulatorkow, a drugi dla PIC-a, ale to zbyt zlozone.
>prad z racji zastosowania jakiegos ogranicznika na 3V. Musialby to byc
> >ogranicznik, ktory dziala >3V, ale zupelnie nie wplywa na dzialanie
> >ukladu ponizej tych 3V.
>
> Mosfecik jakis .. i to na niskie napiecie bramkowe.
Zawsze to jednak jakis opor, cos poplynie..szczegolnie na granicy tych
3V i jak urzadzenie polezy kilka dni, to sie troche rozladuje. Ono cos tam wysle radiowo, a pozniej sie uspi i wtedy bedzie pobierac kilka uA pradu. Dlatego zalezy mi na drobiazgach. Moze nikt sie tym nie przejmuje, w koncu taki telefon DECT bez ladowarki tez nie zyje jakos kosmicznie dlugo, ale chcialbym zrobic cos optymalnego. Moze zrobie eksperyment z MOSFETem, ale wolalbym popracowac najpierw nad tym ladowaniem.
Albo przetworniczka, zeby dobrze wykorzystac to co baterie daja.
Tez juz o tym myslalem, ale to koszty i nie umiem sobie wyobrazic o ile dluzej by to moje urzadzenie pracowalo. Przetworniczki kojarza mi sie raczej z tym, ze mam baterie 1,5V i chce miec 3V, albo odwrotnie. Jesli urzadzenie dziala od 2,4V do 3V, to jest sens dawac cos innego niz 2xNiMh ?
>3) Moze jednak lepiej zrobic ladowarke oddzielnie, dac gniazdo Jack i
> >odcinac mechanicznie elektronike urzadzenia od baterii -
To zalatwia odciecie baterii i mozliwosc jej ladowania. Tylko co wtedy zasila wlasciwy uklad, skoro jest odciety ? Jesli ladowarka bylaby oddzielnie, to nie ma problemu. Urzadzenie na czas ladowania zostaje odciete, ladowarka robi swoje, wyciagam wtyk i dziala. Ja bym jednak chcial miec ladowarke juz w urzadzeniu.
Dziekuje za pomoc, Mariusz