Jest sobie istniejąca mikro instalacja PV (2 stringi 5+3 panele w 2 prostopadłych kierunkach mniej więcej wschód i południe, podłączone do 2 wejść MPPT falownika jednofazowego). Jest do zagospodarowania jeszcze kawałek dachu na zachód gdzie też można by dołożyć 5 paneli, ale więcej niż 2 wejścia MPPT występują raczej w dużo droższych falownikach.
Stąd pomysł - stringi wschód+zachód połączyć równolegle (wobec tej samej liczby paneli, MPPT powinno działać poprawnie) tylko niestety przy takim połączeniu istnieje ryzyko przekroczenia dopuszczalnego prądu na jednym z wejść falownika. Przydałaby się jakaś przetwornica DC/DC nawet bez stabilizacji (działająca podobnie jak transformator dla AC) która zwiększy napięcie widziane przez falownik, jednocześnie zmniejszając prąd. Orientacyjnie z max 180V 18A na wejściu ma zrobić 360V 9A na wyjściu (falownik wg specyfikacji może przyjąć 100-500V DC, max 12,5A). Jest szansa znaleźć coś gotowego, czy pozostaje rzeźbić samodzielnie?
Czy podwajacz napięcia zrobiony jako pojemnościowa pompa ładunku (dwie równolegle w przeciwfazie, by nie trzeba było za bardzo filtrować tętnień, półmostek + kondensator + 2 diody) ma rację bytu przy tej mocy? Czy raczej jednak coś klasycznego z transformatorem? (push-pull przy podwajaniu wychodzi bardzo prosty, tylko jedno uzwojenie z odczepem w środku, 2 diody z drenów kluczy)
Alternatywna opcja to łączyć te stringi 5+5 szeregowo i do punktu środkowego też jakaś pompa ładunku wyrównująca napięcia na nich (w tym przypadku musi umożliwiać dwukierunkowy przepływ mocy, ale nie całej a tylko wyrównać różnicę), coś na kształt jak balanser dla 2 aku.
Czy nie przejmować się, bo falownik weźmie sobie z paneli tylko tyle ile będzie w stanie i nie uszkodzi się jeśli panele mogą dać więcej? Sytuacja możliwego przeciążenia falownika będzie raczej rzadka, w pełnym słońcu latem wczesnym popołudniem.
Nie chcę komplikować instalacji o mikroinwertery czy optymalizatory, chętnie proponowane przez sprzedawców fotowoltaiki.