No to gratulacje. Miałem wkrętarkę z 2 akumulatorami NiCd. Kupiłem ją robiąc remont w chacie. Ładowałem wiele razy. Działała fajnie. Odstawiłem w kąt, raz na długi czas doładowywałem ogniwa. Po roku, przy jakiejś większej robótce nie dało się z nimi pracować. Trochę pracy i długie ładowanie.
Kupiłem inną bo nie opłacało się kupować nowych baterii - to samo.
W końcu wkurzyłem się i wyszastałem trochę kasy na Li-Jon. Mam ją może rok z hakiem. Pracuje jak nowa. Może leżeć długo i zawsze mam pewność, że będzie gotowa do pracy i nie zdechnie po 3 minutach.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
M
Marek S
W dniu 2017-08-02 o 02:17, Pszemol pisze:
Warto. U mnie elektronarzędzia z NiCd wszystkie zutylizowane. Z Li-Jon nie ma żadnych problemów niezależnie czy używasz je rzadko czy gęsto :-) Po ponad roku czasu działa u mnie jak nowa. Żadnego dostrzegalnego spadku mocy czy czasu działania lub też samorozładowania po długim leżakowaniu.
P
Pszemol
Ja właśnie przeczytawszy o Twojej wkrętarce przypomniałem sobie o swojej :-) Miałem fajnego, małego wkrętaka SKIL z przegubem w połowie, jak pistolet. Zagrzebany gratami w szafie - oczywiście 0 voltów, w środku dwa ogniwa NiCd.
Próba ładowania ich ładowarką dostarczoną z wkrętarką niepowiodła się...
Ładowarka jest bardzo prymitywna, wygląda jak zasilacz wtyczkowy do ściany z kabelkiem zakończonym banankiem, zero sygnalizacji ładowania/naładowania.
Pomyślałem, że w środku musi być więc inteligentny układ wykrywający ładowanie i zatrzymujący proces gdy ogniwa osiągną te maksymalne
1,45V/ogniwo. No więc nie - z bananka nie wychodziło żadne napięcie - więc czarną kostkę plastikową wziąłem w imadło, poddusiłem po przekątnej aby ultradźwiękowe zgrzewanie połówek obudowy puściło, i co znalazłem w środku?
Ano malutki transformatorek, płyteczka z laminatu papierowego na której były tylko 4 diody prostownicze i kondensator elektrolityczny 1000uF/10V!!!!! Nie dam rady sprawdzić ile woltów dawał transformator, bo uzwojenie pierwotne jest przerwane (prawdopodobnie bezpiecznik termiczny zadziałał) ale na nalepce zasilacza jest wydrukowany "Output: 4.5V DC 300mA". No kuźwa dwa NiCd ładować z 4,5 woltów??? Brawo Skil! Brawo za głupotę!
Akumulatorki nie chciały się obudzić tak samo jak te od wiertarki, więc zastosowałem elektrowstrzący wyższym napięciem z zasilacza labolatoryjnego ustawionego na 8V/2A max. Po lekkim poiskrzeniu przez pół minuty on/off prąd ładowania zaczął płynąć duży, więc ustawiłem na zasilaczu 2,900V i zostawiłem na cały dzień... Prąd ładowania spadał od 500mV po 300mV aż do 0,1A. Aku tak prymitywnie naładowane kręci wkrętakiem dobrze... Ale nie wiadomo jak długo pociągnie traktowane taką "oryginalną" ładowarką. Ileż to jest pieniędzy wstawić tam za diodami i kondensatorami choćby te
4 diody krzemowe szeregowo w formie ogranicznika 2*0,7V + 2*0,7V ???
P
Pszemol
Ja właśnie przeczytawszy o Twojej wkrętarce przypomniałem sobie o swojej :-) Miałem fajnego, małego wkrętaka SKIL z przegubem w połowie, jak pistolet. Zagrzebany gratami w szafie - oczywiście 0 voltów, w środku dwa ogniwa NiCd.
Próba ładowania ich ładowarką dostarczoną z wkrętarką niepowiodła się...
Ładowarka jest bardzo prymitywna, wygląda jak zasilacz wtyczkowy do ściany z kabelkiem zakończonym banankiem, zero sygnalizacji ładowania/naładowania.
Pomyślałem, że w środku musi być więc inteligentny układ wykrywający ładowanie i zatrzymujący proces gdy ogniwa osiągną te maksymalne
1,45V/ogniwo. No więc nie - z bananka nie wychodziło żadne napięcie - więc czarną kostkę plastikową wziąłem w imadło, poddusiłem po przekątnej aby ultradźwiękowe zgrzewanie połówek obudowy puściło, i co znalazłem w środku?
Ano malutki transformatorek, płyteczka z laminatu papierowego na której były tylko 4 diody prostownicze i kondensator elektrolityczny 1000uF/10V!!!!! Nie dam rady sprawdzić ile woltów dawał transformator, bo uzwojenie pierwotne jest przerwane (prawdopodobnie bezpiecznik termiczny zadziałał) ale na nalepce zasilacza jest wydrukowany "Output: 4.5V DC 300mA". No kuźwa dwa NiCd ładować z 4,5 woltów??? Brawo Skil! Brawo za głupotę!
Akumulatorki nie chciały się obudzić tak samo jak te od wiertarki, więc zastosowałem elektrowstrzący wyższym napięciem z zasilacza labolatoryjnego ustawionego na 8V/2A max. Po lekkim poiskrzeniu przez pół minuty on/off prąd ładowania zaczął płynąć duży, więc ustawiłem na zasilaczu 2,900V i zostawiłem na cały dzień... Prąd ładowania spadał od 500mA po 300mA aż do 0,1A. Aku tak prymitywnie naładowane kręci wkrętakiem dobrze...
Ale nie wiadomo jak długo pociągnie traktowane taką "oryginalną" ładowarką tyle lat. Ileż to jest pieniędzy wstawić tam za diodami i kondensatorami choćby te
4 diody krzemowe szeregowo w formie ogranicznika 2*0,7V + 2*0,7V ??? Oczywiście lepiej byłoby dać o 1 dolar droższy układ stabilizatora 2,8-2,9V.
W
Wiesiaczek
W dniu 12.08.2017 o 16:19, Pszemol pisze:
No coś Ty? Zagiąłeś konstruktorów na amen! :)
Może nie wiesz, ale napięcie nie jest jedynym parametrem mającym wpływ na ładowanie akumulatora.
W szczególnym przypadku będąc kiedyś właścicielem motocykla marki WSK
125, nie mając czym naładować akumulatora do niego (6V) , ładowałem go z powodzeniem wprost z sieci 220V, przez jedną diodę i regulując prąd ładowania 100 watową żarówką.
P
Pszemol
No dobrze - w sytuacjach wyjątkowych, jednorazowo, można podładować tak akumulator. Ale żeby takie rozwiązanie dawać jako docelowe przez fabrykę? Przecież notoryczne przeładowywanie akumulatorów za wysokim napięciem im szkodzi. Ładowanie akumulatorów NiCd się powinno kończyć, gdy napięcie przypadające na ogniwo dotrze do poziomu 1,45V. Kiedy się ładowanie kończy w tej ładowarce SKIL? Ano nie kończy się nigdy, bo transformator będzie non stop ciągnął akumulator do coraz wyższego napięcia. Gdzie tu sens?
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.