W dzieciństwie bawiłem się kropelką rtęci z rozbitego termometru, parę razy sporą rtęciówkę sam rozbijałem (np. żeby wyciągnąć jarznik ze szkła kwarcowego do kasowania epromów), no ale - cholera wie, czy coś mi się dostało do organizmu, i jakie to może mieć skutki ? No, ale to akurat było w czasach przed UE :)
Jednak - trudno się oprzeć wrażeniu, że ekologiczne argumenty za stosowaniem świetlówek (a zwłaszcza zakazem stosowania zwykłych żarówek) są naciągane...
Nasuwa się zaraz kuriozalna "walka z ołowiem" w elektronice, której tutaj obecni akurat pewnie szczególnie mocno doświadczają...
No, fajna jest ta unia, i fajnie jest kupować w GB z dostawą nazajutrz, ale jednakowoż trochę by należało całe to biurokratyczne dziadostwo pogonić... Tylko jak ??
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
A
ACMM-033
Użytkownik "sundayman" snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:mptngf$k94$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
Kiedyś, dzieciakiem jeszcze będąc, na jednym z podwórek w Szczecinku, gdzie mieszkała moja ŚP Babcia, ktoś wywalił do fajansu ileś-tam świetlówek, tych dużych. To wziąłem dwie w ręce i jebut je o siebie, oczywiście pękły, z dużym hukiem, aż jakaś babinka z jednego z okien zaczęła na mnie napyszczać, nie bez racji zresztą. Pamiętam, że zebrałem luminofor, co się wysypał, było tego chyba z pół pudełka od zapałek, jeśli nie więcej... Kurde, żyję, choć proszek ten nie został przeze mnie wywalony od razu, tylko chyba go nosiłem, jako skarb :P...
Filmu pan nie obejrzałeś? Straaaszne skutki :P
Otóż właśnie.
Dziwne, gdyby nie były. Jako żywo, syndrom Mauna Kea (taki wulkan na Hawajach, ok. 4800 m. npm.), tam jest OIDP jakieś obserwatorium astronomiczne. Co to za "syndrom"? Już w 2 slowach rozjaśniam. Turyści, chcąc upamiętnić pobyt w tej okolicy, podbierali ze stoku kamienie, a tych kamieni nie można było brać, był nieoficjalny zakaz, podobno ze względów religijnych, coś a-la voodoo, o ile to nie to właśnie. Kto zakaz zlekceważył, to zaczęło mu się dziać wszystko co złe, łamał nogi, ręce, mieszkanie mu się jarało, wypadki samochodowe przyklejały się do niego, itd, itp. Się okazało, że pech prześladował tylko tych, co wiedzieli o tej klątwie. A w końcu okazało się to miejską legendą, bujdą. Choć co do formalnego brania tych kamieni (np. jako z rezerwatu ścisłego), to się nie wypowiem, bo nie znam przepisów na ich temat. Jako żywo i tu, na rtęć cierpią pewnie ci najbardziej, co to wiedzą, że to od diabła gorsze i od gwałcenia dzieci... Ale nie na zasadzie, że my tu na grupie wiemy, jaka rtęć jest wredna, ale... ALE... To jest, jak z nożem, który trzyma w ręce chirurg. Może on a. nożem tym zabić, jako morderstwo, zabójstwo, b. może nożem tym uratować życie pacjentaq na stole operacyjnym, c. może nożem tym pokrajać chleb na kanapki na kolację.
Heh... ile razy ręce miałem upieprzone w etylinie, tak, tej jeszcze z ołowiem, choć auto było dwutakt i cuś mi się zdaje, że za bardzo tego ołowiu nie potrzebowało, bo tam zaworów nie ma (Syrena 105L, silnik S31), jedynie po trzy pierścionki na tłokach. Żyję, panie, żyję. Choć uczciwie przyznam, że jak się zaciągałem do łączności, to mi robili badania na koproporfirynę, czy jakoś tak, co lepsze, wyszło mi in-plus (co wykluczało by mnie z zawodu podobno, nawet do szkoły, bo to przyzakładowa), ale powtórzone wyszło już in-minus i nie było przeszkód "wejść w ten interes".
Cóż o ołowiu rzec... no, jak rtęć, jest toksyczny, niszczy układ nerwowy (choć kiedyś piło się wodę gulardową, zasadowy octan ołowiawy OIDP, podobno miało to słodki smak), ale tu znów, jak z nożem chirurga - uszanuj obiekt, wykorzystaj go właściwie, a z pewnością, odwdzięczy ci się in plus po stokroć. Heh... ile razy dumając nad czymś, smoktałem drut cynowo-ołowiowy, zamiast papierosa, którego rzuciłem i nie palę... Czy powinienem umrzeć? Czasem, lutując coś, trzymam w ustach drut, bo jedną ręką trzymam lutownicę, drugą płytkę, to trzecią trzymam drut lutowniczy...
Z pewnością. To bardzo fajna sprawa.
Powiem tak, przepraszam za mój francuski... Chuj go kurwa wie. Czasem sobie myślę, że należało by ożywić Hitlera, Stalina, tak na rok, nie dłużej, z dobrymi doradcami, coby paru takich pousadzali na właściwych miejscach. Niestety, zaobserwowałem to także w swoim bliskim otoczeniu, jak chodziłem na rehabilitację, był pewien gość, co go każda rozgłośnia by ze względu na głos wzięła od zaraz, chyba się interesował wszystkim, ale tak pobieżnie, że nieraz zdarzyło nam się zderzać na jakość informacji. Np. że tyrystorami prostuje się prąd przemienny. Owszem, tyrystor, to inaczej prostownik sterowany, więc "z urzędu" powinien się do tego nadawać. Ale nie jest to jego główne zastosowanie. OK, rozumiem, że przy takiej ilości informacji, niejako sama płycieje. Ale... coś człowieka trafia, jak widzi, że ktoś wypowiada się kreując się na superznawcę tematu, a tymczasem nie ma o tym zielonego pojęcia. Zapytany o budowę tyrystora robi oczy w 5 złotych i "ja się na tym nie znam". Ale póki go nie przyłapiesz na tym, to ach, nie ma lepiej wiedzącego w całej dzielnicy, ba, mieście! Z pewnych względów jednak, mimo takiej postawy, odpuściłbym mu, dlaczego - tego nie mogę zdradzić, dopytywany nie potwierdzę, nie zaprzeczę. Wietrzę wśród tych wszystkich specjalistów, taką właśnie postawę, podpatrzeć w jakiejś encyklopedii, czy innej mądrej książce w bibliotece, a dziś także w necie, poczytać i kreować się na znawcę lepszego, niż inżynier profesor zwyczajny, a zapytasz o diodę pojemnościową (już o orbitale atomowe katować nie będę, sam ich zresztą nie znam, bo nie miałem w szkole) co powoduje, że ona działa. Ale nazajutrz pierwszy popędzi wydać Dyrektywę w Sprawie Diod Pojemnościowych... Z jakimis totalnymi kocopolami na pokładzie najpewniej... To jest niebywale szkodliwe...
I
invalid unparseable
ACMM-033 napisało:
Jednakowoż z tym czteroetylkiem ołowiu żartów nie ma. Za Jaruzela benzyny nie było. To znaczy była na kartki. O niebieską zdaje się było łatwiej, ale ta do niczego się nie nadawała, może do syreny. To akurat nieprawda, że jej niskooktanowość łączyła się z mniejszą zawartością ołowiu -- to był taki syf, że normy przewidywały ze dwa razy *większą* zawatośc ołowiu dla podniesienia liczby oktanowej, niż w benzynie żółtej! Ale nie o tym chciałem. Pracownicy wynosili z rafinerii czteroetylek, by sobie w domu tych oktanów dodać. Znam przypadek, kiedy to dwóch ludzi wypiło jakiś kompot z butelki, w ktrej wcześniej był ten zajzajer. Niestety nie przeżyli tego. Zdaje się, że można się również wykończyć po kontakcie przez skórę z tym paskudztwem. W paliwie było to po prostu dobrze rozcieńcone, stąd brak zatruć śmiertelnych.
A z tymi zaworami, to też niezła ściema. Legenda miejska w hardkorowym wydaniu mówi, że ten ołów był "do smarowania zaworów", co jest bzdurą niemożebną. Złagodzona wersja legendy głosi, że bez ołowiu zawory się palą z powodu wyższej temperatury. To bliższe prawdy, ale myli się tu skutek z przyczyną. Po prostu wysokooktanowe węglowodory, albo paliwo a innymi dodatkami przeciwstukowymi, ma wyższą temperaturę spalania od etyliny. Ale chodzi w tych oktanach tylko o to, by dało się w silniku zrobić wyższy stopień sprężenia. Jeszcze czym innym jest wartość kaloryczna paliwa. Ta zwykle nieco *maleje* gdy rośnie liczba oktanowa. Jeśli więc do samochodu wleje się paliwo o liczbie oktanowej wyższej niż zaleca producent, to wtedy sapali on go na setkę *więcej*.
A
ACMM-033
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
Ale¿ by³bym ostatnim debilem, gdybym o tym nie pamiêta³! Kurestwo i zajzajer w jednym...
Da³o siê uci±gn±æ ¿ó³towozy, tylko trzeba by³o zmniejszyæ wyprzedzenie zap³onu. Zreszt±, skarpeta by³a tu akurat do¶c tolerancyjna, je¶li chodzi o L.O. Ale najpiêkniej je¼dzi³a na ruskiej LO93, w Szczecinku stacjonowa³a jednostka, to i czasem pozbywali siê nadmiarów, albo kombinowali, ¿eby mieæ na gorza³ê... Nie wiem. W ka¿dym razie ta ichnia benzyna by³a rewelacyjna. Nasza krajowa to nawet ko³o niej nie sta³a...
Czyli teoretycznie, da³o by siê tak± "domieszkowan±" wla¶ do ¿ó³towozu i by posz³a...?
Pewnie bez umycia nawet? Jak to z dzieckiem, widzi kolorowy soczek w butelce i sru, jakby odruchowo, pije. Dobrze, je¶li to bêdzie ocet winny, czy jab³kowy...
Nie inaczej. Kto¶ powiedzia³, ¿e to (tylko?) dawka czyni truciznê.
Ja siê zetkn±³em, ¿e mo¿e nie smarowanie, ale jako podk³ad, aby nie wybijalo nieutwardzonych gniazd, ¿eby "cieniutka" warstwa o³owiu amortyzowa³a to i owo.
...
Skoro maleje gêsto¶æ energii, to jasne, ¿e wiêcej trzeba skot³owaæ, aby posz³o tyle samo daleko. Co do skarpety - przy sprawnych uk³adach paliwowym i elektrycznym, zap³onowym znaczy siê, nie zauwa¿a³em istotnej ró¿nicy. Na ¿ó³tej praca silnika by³a jakby ciut spokojniejsza, bez istotnego zmniejszenia dynamiki. W ka¿dym razie delikatne depniêcie na gaz spod ¶wiate³ i na ¿ó³tej koñczy³o siê przewa¿nie zostawieniem w tyle wiêkszo¶ci aut. W ostatniej dekadzie ub.w. zast±piono niebiesk± LO78, zielon± LO86, ¿adnych problemów, nawet zap³onu nie trzeba by³o przestawiaæ, chocia¿ chyba by³o to zrobione przy którym¶ przegl±dzie.
G
Ghost
Użytkownik "sundayman" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:mpob6j$ceq$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
Mowisz, ze to takie wypierdziste?
formatting link
Gdyby Was malkontentów przenieść np. w lata osiemdziesiąte wylibyście z bÓlu. Z powodu braku tej gównianej współczesnej telewizji, braku Internetu, itp. I nic nie byłoby w stanie tego zrekompensować. Sentyment do wspomnień jest złudny, głównie z powodu takiego, że lepiej pamiętamy co dobre, a skuteczniej zamazujemy co złe - naturalny mechanizm wbudowany nam ewolucyjnie, prawdopodobnie dlatego, że jesteśmy istotami stadnymi.
P
Paweł Pawłowicz
W dniu 2015-08-06 o 07:35, Ghost pisze:
Popatrz na ilość programów edukacyjnych i popularno naukowych. Transmisja z filharmonii. Dwa przedstawienia teatralne. Nic o dupie. Tam było co oglądać, i to bez obawy przed ostatecznym skretynieniem.
A to zupełnie inna sprawa...
P.P.
I
invalid unparseable
ACMM-033 napisało:
Każdy silnik jest bardzo "tolerancyjny, jeśli chodzi o L.O.". Po prostu pracuje dobrze, gdy liczba ta jest równa lub większa od wymaganej (a stuka gdy jest mniejsza).
To już musiało wynikać z innych jej parametrów.
Tak ludzie robili. Syf pozostawał syfem, nawet się od tego ołowiu potęgował, ale chociaż nie stukało.
Nie znam szczegółów, może opłukana była tylko. Nieważnie. Ludzi szkoda.
To chyba jeszcze większy hardcore. Tam przecież nie ma żadnego ołowiu, który by mógł zrobić warstewkę.
I
invalid unparseable
Pan Paweł Pawłowicz napisał:
Skretyniające jednakokoż też nadawano. Ale wybór był prosty: oglądam lub nie oglądam. Kryteria też czytelne, łatwo dało się kretyństwa odróżnić od rzeczy dobrych. Dzisiaj przeważnie wygląda to tak: już drugą godzinę siedzę na kanapie i przełączam między stoma programami -- nic cholera do oglądania nie ma!
Jarek
G
Ghost
U¿ytkownik "Pawe³ Paw³owicz" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:55c315c0$0$27519$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
W dniu 2015-08-06 o 07:35, Ghost pisze:
Telewizyjne Technikum Rolnicze?
Nadal s±.
S±.
Nikt nie wmusza.
Teraz te¿ jest, jedynie skretynienie powoduje, ¿e kto¶ ogl±da ci±gle i ci±giem.
J
J.F.
Dnia Mon, 3 Aug 2015 13:53:53 +0200, Pawel "O'Pajak" napisał(a):
Ale czy to ich wina, ze w oryginale napisali "black light" ? Taki synonim UV.
J.
(
(c)RaSz
Użytkownik "ACMM-033" snipped-for-privacy@interia.pl napisał w news:mpst4c$phs$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl ... : : Przyznam, że gdybym wg tego filmu miał tyle styczności z Hg ile miałem, to : dawno powinienem kwiatki od spodu wąchać. : Stluczonych świetlówek, termometrów, a nawet tych kompaktorych (tych w : sumie najmniej), to nawet nie zliczę. Choćby i amalgamat w zębie. :
Z tym amalgamatem to rzecz dość zastanawiająca. Choć o szkodliwości rtęci wiadomo już od dawna, to dentyści stosowali go baaardzo długo, choć już zaprzestali. Ale czemu nie został wyrugowany z użycia znacznie wcześniej? A co do "Stłuczonych świetlówek, termometrów", to nie bądź taki pewny! Nie każda trucizna zabija, a jeśli tak — to też nie od razu. Są znane takie, który są wprost wymarzone dla trucicieli, np. istnieją w naturze mykotoksyny (głównie), mające "skuteczność" (zabijalność) niemal stuprocentową, tyle że zgon następuje gdzieś tak po roku (sic!) od spożycia. No i znajdź tu winnego! Inne trucizny z kolei, przyjęte w dawce mniejszej niż śmiertelna — uszkadzają wybrane organy, przez co człowiek staje się podatniejszy na jakieś choroby (np. roznoszone przez bakterie) lub dolegliwe schorzenia d bakterii niezależne. Uważasz, że rtęć, z którą miałeś kontakt — nie zrobiła Ci krzywdy? Ale po prostu możesz nie zauważyć pewnych objawów, natomiast lekarz specjalista orzeknie, że coś-tam uszkodzone masz, i skróci to Twoje życie o te kilka latek..
: : Nie tylko u nich tłuką się żarówki : wszelakie) trwale ucierpiał - stłuczenie świetlówki będącej w ruchu. Żadnych : skutków, ani szybkich, ani odległych. :
co do "odległych" — to trzeba by przeprowadzić badania, nakierowane na wykrycie konkretnych zmian chorobowych, czy uszkodzenie narządów...
: Może dzieciak miał uczulenie jakieś? : Może jego układ odpornościowy nie radził sobie tak dobrze, jak u innych : ludzi w takich przypadkach? Jednego ukłuje jedna osa i mało nie schodzi na : anafilakcję, innego rąbnie dziesięć i tylko się podrapie, bo trochę przy : ukłuciu zabolało, a potem swędzi. Jeden wypije łyk mleka i ma srakę jak stąd : w kosmos, inny ożłopie się do urzygu i nawet w połączeniu z kiszonymi : ogórkami nic, po prostu nic. :
No cóż, osobnicza odporność, lub uczulenie — mają znaczenie bardzo duże...
B
Bo t manager
Pewnie nie płacił i nawiał.
A
ACMM-033
Użytkownik " (c)RaSz" <NO_SPAM snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55c3771c$0$8388$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
I to niejeden raz.
Ktoś "wyliczał", że ilość rtęci, którą pochłania organizm z plomby, jest minimalna, niegroźna., zresztą, niektóre głosy były sprzeczne między sobą, a onne same w sobie nawet.
Ależ ja to doskonale wiem!
OIDP, taka olszówka, alias krowiak podwinięty. Nie pamiętam nazwy toksyny, ale, raz zjedzona, może rzeczywiście nie wywoła efektu. Ale kumuluje się i szkodzi. Zresztą, i tu głosy są sprzeczne między sobą.
Wiem. Np. reagują wprost, czy przez jeszcze inne związki, z np. substancjami czynnymi wątroby, która, zamiast odtruwać, zatruwa jeszcze bardziej.
A dlaczego mam tak uważać? Nigdzie nie napisałem, że rtęć mi w ogóle nie zaszkodziła. Napisałem natomiast, że mimo kontaktu(-ów) na razie żyję, na zdrowie poza diabetes mellitus nie narzekam, no, może trochę. Ale nawet jeśli, to nigdzie nie napisałem, że to na pewno nie od Hg.
Jak papierosy, jeden jara jednego od drugiego i dociąga powyżej 90-ki, a inny okazyjnie raz na dzień i odpływa na zawsze w wieku 60 lat. To nie jest tak wprost, jeden jest odporniejszy, inny mniej odporny i dolegliwości będzie mieć poważniejsze, mimo znacznie mniejszej dawki.
(skutki)
Na pewno, inaczej to tylko gdybanie. Ale nie czuję się moralnie upoważniony, aby wszystkich ludzi wrzucać do jednego wora, jeśli chodzi o podatność na czynniki szkodliwe.
I do tego dążę! Nawet dla jednej osoby wrażliwość ta jest wahliwa i od różnych rzeczy zależy. Nawet - taki alkohol - jednego dnia rąbniesz flaszkę i najwyżej się pouskarżasz na małego kacyka nazajutrz. Innego dnia pół flaszki i wychorujesz się za wszystkie czasy. Znam osobę, która lekko wychyla połówkę i nawet trochę nie bełkocze po tym. A ja, po ćwiartce (nie piję już tyle - zdrowie nie to) bywa, że zdycham. To jest przecież cała wypadkowa różnych narażeń, czynników środowiskowych, wrażliwości osobniczej, uczuleń, itd., (Ewa Sałacka, taka aktorka, od jednego ała żądełkiem przeniosła się na tamten świat. Mnie osa walnęła w plecy, poczułem tylko jakby szarpnięcie za włos, poswędziało 2-3 minuty i zapomniałem o sprawie), wtedy uważam dopiero można jakoś sensownie przewidywać skutki. Oczywiście, absolutnie nie lekceważyć zagrożeń, bo to byłby totalny idiotyzm. Ale też ich nie demonizować, bo to często większą szkodę przyniesie, niż samo zagrożenie.
A
ACMM-033
U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:1a039v7qwlkqy$. snipped-for-privacy@40tude.net...
Kwestia statystyki i tego, jak osoba maj±ca chorobê, obchodzi siê z ni±. Trudno mo¿e nazwaæ, ale jest to zabójcza choroba. Zw³aszcza zaniedbana.
J
J.F.
Dnia Fri, 7 Aug 2015 19:50:50 +0200, ACMM-033 napisał(a):
Zabojcza to potrafi byc i grypa, zwlaszcza zaniedbana.
IMO - tu wazniejsze jest, ze jak sie nie zaniedba, to mozna zyc dlugo i szczesliwie.
Ale dbac trzeba, bo cukrzyca glownym powodem amputacji w Polsce.
J.
A
ACMM-033
U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:1av3g0bbq0nea$.44nwcobkyj91$. snipped-for-privacy@40tude.net...
Powszechne niestety, a mo¿e skoñczyæ siê ciê¿kim zapaleniem miê¶nia sercowego, w rezultacie ¶mierci±, je¶li w porê nie bêdzie przeszczepu. A jak kto¶ ma szczê¶cie, to przez najbli¿szy miesi±c nie bêdzie siê mieæ na nic si³y, ja zaniedba³em raz i trzy tygodnie "bezsi³y".
Jak w pewnych innych te¿. S³owo-klucz - nie zaniedbaæ, dobrze prowadziæ.
Zgadza siê, jedna z nie¿yj±cych ju¿ znajomych w³a¶nie tak "pozby³a siê" nogi, a w kilka lat pó¼niej, pardon le mot, zesz³a. Na dwójeczkê... Ale, nie tylko amputacje, ale i zwyrodnienia, niewydolno¶æ narz±dów, uk³adu nerwowego (co w po³±czeniu z tzw. stop± cukrzycow± jest niebezpieczne... ja jeszcze czujê stop±, nawet drobne rzeczy i nic mi siê nie chrzani). Cukrzycy s± bardzo zagro¿eni degradacj± siatkówki, tak¿e przez jaskrê, a te¿ muszê uwa¿aæ, bo moja Babcia (a nawet obie) mia³a jaskrê, jedna, przez zaniedbanie, prawie straci³a wzrok i s³abo widzia³a, u drugiej jako¶ to wyprostowano na czas (atak jaskry, bolesny, nieprzyjemny i niebezpieczny). Mnie lekarka na diabetologii prze¶wieci³a oko chyba a¿ do Krakowa, przez prawie kwadrans widzia³em na czerwono, ale stwierdzi³a, ¿e na szczê¶cie, poza wiekiem, zmian cukrzycowych nie ma. Na szczê¶cie nie mam istotnych powik³añ. Jak nie zapomnê, to swoj± lekarkê w przychodni podpytam o badanie na rtêæ, my¶lê, ¿e warto sprawdziæ.
R
robot
W dniu 2015-08-03 o 14:12, Luke pisze:
A jeszcze jest "neon black"
S
SW3
W dniu 03.08.2015 o 14:37 JDX snipped-for-privacy@onet.pl pisze:
Ale skoro programy są coraz gorsze to mogliby chociaż tłumacze swojej cegiełki nie dokładać
S
SW3
W dniu 03.08.2015 o 22:18 Jarosław" Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> pisze:
Po prostu jakość przeszła w ilość. Jak była godzina na dokument, pół godziny na bajkę, pół godziny na debatę,... to się mieściło tylko to co najlepsze. A jak każdy z gatunków jest na kilku kanałach to trzeba tego naprodukować dużo. Dla zwięzłości przekazu lepsza była sytuacja gdy problemem było zmieszczenie wszystkiego w ramówce niż gdy problemem jest wypełnienie ramówki.
R
RoMan Mandziejewicz
Ale jak lektor - z wyczuwalnym zdziwieniem - czyta „fiberglass” zamiast „włókno szklane”, to jest to już przesada.
Nie ma problemu - wpycha się w kółko to samo - do wyrzygania. Obejrzenie nowości to jak los wygrany na loterii.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.