poczatki

Jan 12, 2005 48 Replies

Tam-tam :-)

Przejdzie ktos matematyke, przejdzie matematyke pod nazwa teoria obwodow .. ale czy bedzie potrafil policzyc kondensator do led na 230V ? Teorie niby zna, ale rzadko sie na studiach wychodzilo poza 1/jwC.

Uklady elektroniczne .. no fajne latawce sie rysowalo, z parametrami czwornikowymi tranzystora za pan brat, dopasowanie wzmacniacza w.cz moze nawet by potrafil policzyc .. ale np zaprojektowac wzmacniacz do sterowania przekaznika sygnalem z portu procesora :-)

J.

J.F. napisal(a):

NIe jest dziwnym. Tak samo jest gdy wsiadasz pierwszy raz do samochodu i trzeba wajachami operowac.

J.F. napisal(a):

Wiesz, ja po biol-chemie jestem i na elektronike poszedlem z powodow ladnie opisanych przez kolege Szarafinskiego. Plytke wytrawilem w zyciu chyba jedna albo dwie - na trzecim roku studiow. A teraz produkuje sprzet elektroniczny (99% to eksport).

Bez teorii praktykiem jest sie zadnym.

Marek Szarafinski junior napisał(a):

Heh dzieki wielkie i w sumie wszystko sie zgadza uczeszczalem do LO w malymi miasteczku i fizyka tylko nazywala sie tam fizyka , a co do mojego krytyka to hmm moze i ma troche racji moze moglem sie tym zainteresowac wczesniej no ale lepiej pozno niz wcale w kazdym razie dzieki za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam(btw moze z elektronika jako taka nie mam wiele wspolnego ale programowanie zajmuje sie od dluzszego czasu wiec to dobry wstep do zabawy mikrokntolerami tak mi sie wydaje)

Roland napisał(a):

Chetnie odpowiem poprostu doszedlem pod koniec LO do wniosku ze nie wyobrazam sobie robienia czegos innego w zyciu niz zajmowanie sie elektronika informatyka komupterami.pozdrawiam

Zizu napisał(a):

dzieki za rady ,a ta polotechnika to politechnika wroclawska

serQ napisal(a):

Nie chce wywolywac flejma, ale warszawska polibuda jest najlepsza, a w szczegolnosci elektronika.

Ale ta teoria w niczym specjalnym nie wyprzedzala innych wykladow, chyba nawet prostsza byla, a poslugiwanie sie woltomierzem i amperomierzem .. hm, w licealnym programie fizyki nie bylo ?

J.

No - ogladanie jak to zrobili inni to nic zdroznego, a ksztalci.

Troche racji mial :-)

J.

J.F. napisal(a):

A jakie ma to znaczneie czy byla czy tez nie bylo? Zreszta nie uzywalo sie wtedy tylko wolt. i amp., ale rowniez oscyloskopu. A ten ma galek i galeczek od ch*a. I potrzebne sa grube dupogodziny, zeby nauczyc sie sprawnie poslugiwac tym sprzetem.

Skonczyly na fizyce, czy skonczyly fizyke? :-) O ile pierwsze umiem sobie wyobrazic (na fizyke sie niestety przyjmuje "wszystko, co sie rusza"), to druga mozliwosc bylaby w tej sytuacji niemalym osiagnieciem.

Pozdrawiam Piotr Wyderski

Wiesz, gdybym pracowal w branzy elektronicznej, to bym jednak wolal zatrudnic czlowieka, ktory doskonale rozumie zasade dzialania projektowanego przez siebie urzadzenia, a nie ma zielonego pojecia o technologii jego wytworzenia niz pana, ktory ma perfekcyjnie opanowane lutowanie, a jego "aparat teoretyczny" sprowadza sie do kopiowania ukladow z not aplikacyjnych i podazania za roznego rodzaju "rules of thumb" itp. szamanizmu. :-)

Pozdrawiam Piotr Wyderski

Odnoszę wrażenie, że przeginasz w drugą stronę. Dla mnie projektant nie znający się na technologii to dupa a nie projektant.

Ja trochê starszy (my¶lê, ¿e ko³o 9) mia³em rdzeñ trafa sieciowego (na oko rzêdu 20-30W). Nawin±³em 7 zwoi jako pierwotne, 1 zwój jako wtórne i mia³em dostaæ

31V (220/7), ale nie dzia³a³o bo "wy³±czyli pr±d" - taka przynajmniej by³a moja diagnoza. P.G.

Problem w tym ze on nie rozumie :-) I co gorsza - nawet nie wie ze sa jakies noty aplikacyjne wiec nie zaprojektuje. Jakby chociaz mial schemat i zastosowal wiedze z uczelni .. to po duzym wysilku moze by i zrozumial.

A potem by ci sie zaopatrzeniowiec dziwil - czemu nigdzie nie moge kupic opornika 4833 ohm :-)

J.

J.F. napisal(a):

To ci po kiepskich uczelniach. Po PW sobie poradzi bez problemu.

Powatpiewam. Fakt ze za moich czasow internetu nie bylo, katalogow w zasadzie tez nie bylo ... ewentualnie o czym innym rozmawiamy - jako ze specjalnosc konczylem cyfrowa to bramki byly cwiczone.

Ale czy zaprojektujesz przetwornice dla Irka albo zasilacz dla Adama ? Na podstawie wiedzy wyniesionej ze studiow ? :-)

Nie ma sily - albo na PW tez nie bylo takich zajec, albo nie bylo innych, bo program i tak mielismy przeladowany :-)

J.

J.F. napisal(a):

Doswiadczenie dowodzi, ze sie mylisz.

U nas na wydziale byla biblioteka, a w niej katalogi.

Przetwornic zaprojektowalem duzo. Nie wiem co to znaczy "na podstawie wiedzy wyniesionej ze studiow". Przed studiami nie wiedzialem jak dziala tranzystor.

Ale o co chodzi? Ze powinna byc na zajeciach nauka lutowania?

A znasz kogos kto wiedzial ? Na poziomie akceptowalnym na egzaminie z polprzewodnikow :-)

No powiedzmy - czy inni koledzy absolwenci inzynierowie tez by zaprojektowali ?

Lutowania - nie. Ale troche praktyki by sie przydalo - i inzyniersko-projektowej, i np takiej zeby nie robic dziwnych oczu na widok napisu na oporniku M43

J.

No przeciez macie tam laboratoria, na ktorych sie fragmenty wiedzy teoretycznej przekuwa w metal. :-)

To jest pewna forma wiedzy, ale najpodlejszej jakosci. Jesli inzynier nie wie, co oznacza taki napis (i nie ma dosc inteligencji, by sie domyslic...?!), to sie kogos spyta i po kilku sekundach bedzie to wiedzial do konca zycia. Doskonaly "inzynier-praktyk" niestety nie przyswoi sobie rownie szybko wiedzy, ktora ten "inzynier-teoretyk" zdobywal przez dlugie miesiace. Czego sie latwiej nauczyc

-- kodu paskowego rezystorow, czy teorii generatorow z calym potrzebnym aparatem matematycznym, m.in. rownaniami rozniczkowymi? :-)

Stad podpisuje sie pod slowami Marcina:

Praktyke mozna zdobyc znacznie latwiej niz wiedze teoretyczna, metoda prob i bledow nawet...

Pozdrawiam Piotr Wyderski

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required