Otóż to! Nie mam zbyt wielkoej wiedzy o zyciu na zachodzie za wyjątkiem Danii, która jest krajem małym i wyjątkowym. W Danii na przykład, problem fachowców, czyli roboli-budowlańców jest podobny jak w Polsce. Czyli odwalanie roboty i BARDZO wysokie ceny. To prawda, ze ich odwalanie roboty a naszych rodzimych fachowców się nieco różni klasą, co wynika z poziomu technicznego tu i tam oraz z braku pojecia łapówki i układu. Ale bezmóżdże przy wykonywaniu prosty prac jest podobne. Zachodem Europy bym się tak nie zachwycał, Nabrzmiały socjal już wielu narodom wyszedł lub zaczyna wychodzić bokiem. Szwedzi bardzo zbiednieli na przestrzeni ostatnich 10 lat a o tym co się dzieje w Niemczech wie chyba każdy rozgarnięty człowiek. Top zły system który się wali, a nie przykład do naśladowania.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
A
A.Grodecki
Użytkownik Paweł Paroń napisał:
Dlaczego sądzisz, że żyję z "chałupniczego lutowania ładowarek" ? :)))) Uwielbiam ten ton pogardliwego pobłażania. Gdyby nawet tak było, byłby to większy dochód netto, niż średnia krajowa, i to przy minimalnym nakładzie pracy.
Np. jaki biznes ma założyć astronom, własne
Jesteśmy na grupie elektronicznej a nie muzycznej i obracamy się w kategorii wolnych zawodów. Co do muzyki czy wielu innych zawodów też jest możliwość zarobienia. Ale ciamajda zawsze będzie ciamajdą. Są ludzie, którzy we wszystkim widzą możliwośc postępu i tacy, którym każda szansa obraca się w rękach w próżnię. W USA w kazdej tancbudzie występuje do kotleta zazwyczaj lepsza kapela, niż top polskiej muzyki rozrywkowej.
Z tym "jedynym zdrowym i uczciwym
Chory stereotyp. Uważasz, że jeśli ktoś nie jest właścicielem SONY albo choćby Curtisa to jest zerem? Miażdżąca większość dochodu narodowego w krajach wysokouprzemysłowionych pochodzi od małych i BARDZO małych firm. Widziałem sporo przedsiębiorstw od środka i zapewniam Cię, że zarówno park maszynowy jak i same siedziby przypawiłbyby Cię niejednokrotnie o szok. W jak prymitywnych warunkach produkuje się sprzęt profesjonalny, niezwykle kosztowny. Widziałem nawet produkcję robotów w adoptowanej oborze z tak 50-tych i nadal było widać że to była obora! A co do bycia podwykonawcą - to nie smutny "koniec" a właśnie strzał w dziesiątkę - pewny zbyt i duze bezpieczeństwo. Papierkami nie musisz się zajmować, bo firmy księgowe robią to profesjonalnie za małe kilkaset złotych. Brak urlopów? Ja to widzę inaczej - ustawiam sobie pracę tak jak chcę i mam wolne kiedy potrzebuję, bez łaski. Jak pogoda dopisuje to zostaję kilka dni dłużej, bo NIC nie muszę. A jak nie dopisuje tyo wracam i jade np za 2 tygodnie. W odróżnieniu od pracowników, którzy w wielu firmach są zmuszani do siedzenia po godzinach za pensyjkę 3000zł, a plan urlopu ustalany jest kilka miesięcy wcześniej z faworyzowaniem "zasłużonych" oraz krewnych i znajomych królika (szefa działu).
Nic nie przychodzi o razu. Ale można zacząć nawet z poziomu zerowego. Najpierw trzeba odrobić lekcje, czyli nauczyć się tego co trzeba w szkole, potem odrobić pańszczyznę, czyli zdobyć doświadczenie zawodowe i zobaczyc jak się tryby poruszają. Trzeba odłożyć rochę kasy na start. Na końcu obrać dobry punkt docelowy nabrać powietrza i wskoczyc do wody. Ostatnie jest najtrudniejsze. Ocena tego co się ma dużą szansę udać jest trudna i wymaga szerszego spojrzenia. Źle ocenisz - niedopłyniesz, ale w odróżnieniu od pływania, zawsze masz kolejną szansę. Możesz się odkuć i spróbować ponownie. Wytrwałość jest prawie zawsze nagrodzona.
J
J.F.
Pamietaj ze sa dwa podstawowe prawa ekonomii:
- zebys duzo zarobil wykonywana praca musi sie drogo sprzedac,
- popytu i podazy - pytanie czy ktos inny nie zrobi tego samego za mniejsza pensje.
Czyli .. zatanow sie czy naprawde przynosis swojemu pracodawcy takie kokosy..
Swego czasu w Anglii jak szkolili studentow w kierunku ASIC, to na laboratorium wybrali kostki programowalne .. jeden raz. Wyrabia odpowiedzialnosc - jak student dostaje jedna kostke na zademonstrowanie dzialania projektu :-)
U nas tez tak bedzie. Serwis sie nie oplaca - jakim cudem chcesz duzo zarobic jako elektronik jesli urzadzenie warte 400zl bedziesz naprawial 4h ?
J.
A
Andrzej Kamieniecki
Uzytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisal w wiadomosci news: snipped-for-privacy@4ax.com... [ciap]
Dokladnie!
Andrzej Kamieniecki
M
Marek Lewandowski
poweidzmy, że coś pomiędzy defraudacją funduszy i permanentnym pijaństwem na służbie...
M
Marek Lewandowski
właśnie taka znajoma firma w trzech krokach zniknęła... Wyłączność na odbiór po korzystnych cenach, przejęcie technologii, produkcja własna, rozwiązanie kontraktu, propozycja szybkiej fuzji wymuszonej brakiem zbytu... firma istnieje nadal, ale już nie należy do założyciela.
A
A.Grodecki
Użytkownik Marek Lewandowski napisał:
Współczuje. Trzeba mieć więcej niż jednego odbiorcę! Jeden klient to ogromne ryzyko.
M
Marek Lewandowski
nie na każdym rynku da się - napędy przemysłowe to specyficzna sprawa. Tak na prawdę tzw. ogólne reguły nie dają się nigdy stosować jednostkowo...
G
greg
chyba musze wam przyznac racje:) chodzilo mi raczej o brak pojecia niaktorych serwisantow o tym co robia...ale w dobie masowej oprodukcji i tanienia wyrobiw, chyba nie ma innego wyjscia:) bo w sumei co jest do naprawy w nowym LCD? zasilacz do wymiany i podswietlenie:) reszta to plytka z 2 scalakami..
G
greg
chyba ze sie siedzi w "panstwowej" instytucji naukowej, ktora jest finansowa czarna dziura:)
no gosc na moich oczach spalil 3 Credit Card PC za ponad 2000EUR..bo mu sie zasilanie pomylilo, i od razu podlaczal prototyp do zasilacza - "spawarki"
5V/100A nawet dymek nei zdazyl poleciec:) - i co - no i nic...wypadek przy pracy..a wystarczylo chwile pomyslec..i zaczac od zasil. laboratoryjnego a nie ladowac od razy plyty VME do rack'a ktory swoja droga tez swoje kosztuje (15 tys EUR)
P
Paweł Paroń
Przecież napisałem też "i innych drobnych gadżetów"" :) A wyszczególniłem ładowarkę, bo chwilowo mam taką "na chacie" i zastanawiam się, czy odkupić od kolegi po obniżonej cenie, wydaje się, że jest warta :)
Wiesz, życie nie polega tylko na zarabianiu. Są tacy, którzy mają dość sprecyzowane zainteresowania i chcą się zajmować czymś konkretnym, a nie akurat tym, na czym można więcej zarobić. Owszem, dyrygent może więcej zarobić, odwalając chałtury dla stacji radiowych, strażak może się przerzucić na importowanie chińskich gaśnic samochodowych, ale nie zgodzę się, że dyrygent, który chce dyrygować orkiestrą jest "ciamajdą", bo zarabia
1500zł brutto, a przecież mógłby kilka razy więcej, robiąc za didżeja na dyskotekach.
I to jest właśnie często top polskiej/czeskiej/węgierskiej/rosyjskiej muzyki rozrywkowej :)
A miażdżąca większość właścicieli małych i bardzo małych (jednoosobowych) firm ma tam dochody znacznie niższe niż zarobki specjalistów, zatrudnionych na etacie w dużych firmach. Wiesz, że na tzw. zachodzie właściciele małych firemek i warsztatów zwykle nie mieszczą się w kategoriach tzw. klasy średniej? Jednym z reliktów komuny jest u nas "społeczne wywindowanie" malutkiego przedsiębiorcy (kiedyś to był zazwyczaj "badylarz" albo właściciel sklepiku z przemycaną zza granicy tandetą, typu elektroniczne zegarki, albo jakiś szewc czy krawiec). W krajach rozwiniętych właściciel takiego malutkiego "biznesu" nie zarabia żadnych kokosów, za to zasuwa od rana do wieczora i ciągle szuka klientów.
Tak, tylko czym to się różni od bycia etatowym pracownikiem takiego zleceniodawcy? Poza brakiem urlopu i dyspozycyjnością na okrągło? Bo jak Kowalski lutuje płytki jako pracownik Nowaka, to Kowalskiemu należy się urlop, 8 godzin pracy dziennie, wolne soboty i niedziele i różne inne duperele. A jak Kowalski lutuje te płytki jako "Kowalski Company", to Nowaka nie obchodzi, że Kowalski chciałby sobie wyjechać na wakacje, przecież on go nie zatrudnia, tylko zleca wykonanie "firmie", niech się "firma" tak zorganizuje, żeby mogła sprawnie działać. A jak koszty tych zleceń znacznie przewyższą koszty zatrudnienia normalnego pracownika, to Nowak może się rozmyślić i zatrudnić Malinowskiego. No więc "Kowalski Company" kombinuje jak tu zrobić, żeby więcej zarobić, ale żeby Nowak nie musiał płacić więcej i się nie rozmyślił, może zapłacić sobie minimalne składki na ZUS? A może posiedzieć w sobotę i w niedzielę? Może w tym roku zrezygnować z wakacji? I na krótką metę Kowalskiemu wydaje się, że "wychodzi na swoje", w kieszeni zostaje mu trochę więcej pieniędzy, "powrzucał w koszty" wszystko co ma w domu, wydaje mu się, że teraz jest "wolny" i sam o wszystkim decyduje. Obserwuję na bieżąco poczynania jednego kolegi, który przerabia ten model "małego biznesu" :) Jest już chyba pod koniec okresu "wychodzenia na swoje", myślę, że niedługo zacznie się rozglądać za "normalną" pracą :)
No to masz wyjątkowe szczęście i tego Ci zazdroszczę. Ale nie gadaj, że to jest standard, bo jest dokładnie odwrotnie. Przede wszystkim, firma która tak działa (może "zniknąć" na wakacje), nie dostaje poważnych zamówień, tak można robić tylko rzeczy drobne (co nie znaczy, że mało dochodowe).
Chyba masz jakieś złe doświadczenia z poprzedniej pracy i w porównaniu z tamtym wszystko wydaje Ci się rajem :)
Paweł
A
AlexY
Użytkownik greg napisał:
a to to normalka wlasnie pracuje w takiej firmie, na setke serwisantow doslownie kilku jest elektronikami z wyksztalcenia
A
A.Grodecki
Użytkownik greg napisał:
Nic mu - w Polsce a w szczególności w państwowej (NICZYJEJ) firmie. W USA wyleciałby na zbity pysk w ciągu 5 minut a pracodawca zasądził go o poniesione straty I PRAWO BYŁOBY PO JEGO STRONIE. Oczywiście o ile ktoś powazny by takiego GŁĄBA zatrudnił.
M
Marek Lewandowski
wierzysz w to, co napisałeś? Bo ja nie. Pomyłki się zdarzają.
6k euro w piach? To są groszowe sprawy jeśli chodzi o budżet R&D większej firmy. Jasne, opieprz dostanie i prikaz, żeby więcej nie robił. Chyba, że jest generalnie głąb i nic nie umie.
P
Paweł Paroń
No, to nie takie łatwe, raczej to pracodawca miałby spore kłopoty za "wylecenie kogoś w 5 minut". A słyszałeś o czymś takim chociażby, jak "związki zawodowe"? Tak, w USA, w prywatnych firmach. Wiele bajek opowiada się w Polsce o USA, potem jak człowiek pojedzie i rozmawia z tamtejszymi ludźmi, to się nadziwić nie może, że ten rzekomo wzorcowy kapitalizm jest taki socjalistyczny :)
Paweł
A
Andrzej Kamieniecki
U¿ytkownik "Marek Lewandowski" snipped-for-privacy@onet.pl napisa³ w wiadomo¶ci news:cm64sv$rfl$ snipped-for-privacy@news.onet.pl... [ciap]
ROTFL taki ot gatunek pracownika, g³±b ale nie generalnie :-))) znaczy siê co¶ tam umie
Andrzej Kamieniecki
A
A.Grodecki
Użytkownik Paweł Paroń napisał:
Pisząc "ciamajda" miałem na myśli osobnika, który by chciał, ale mu nie wychodzi, a nie takiego, który nie zarabia jeśli poczynił inny wybór.
Co jednakowoż swiadczy o tym, że gospodarka 100% rynkowa ma przewagę nad unijną pseudorynkową, i dynamiczni (gospodarczo) ludzie taką wybierają miomo że jest "trudniej".
To prawda, ale ilu dobrze zarabiających specjalistów jest w firmach w porównaniu do dobrze zarabiających prywaciarzy na własnym garnuszku? Mało! A poza tym wysoki menadżer w dużym koncernie ma zazwyczaj równie albo znacznie bardziej przerąbane niż prywaciarz, jeśli chodzi od panowanie nad swoim czasem i... losem.
Wiesz, że na tzw. zachodzie właściciele małych
Klasa średnia na zachodzie jeśdżi autami klasy Mercedes 600. Przeciętny drobny prywaciarz jeździ tam i tu autem klasy Mercedes 200 i jest zabezpieczony finansowo. Nie chodzi o kokosy, chodzi o godziwy byt. Nie ma co wytykać, że ktoś zarobił na bananach czy zegarkach podczas gdy inni woleli w tym czasie żrec kaszankę przed TV. Dzięki tym bananiarzom i zegarkowcom dochody wszystkich wzrosły w tym kraju wielokrotnie (licząc w $) i np pojechanie na zakupy do Berlina nie stanowi szoku obyczajowego i finansowego.
Przy silnym uwiazaniu - niczym. Jeśli ktoś nie potrafi wymusić szacunku i układu partnerskiego -jego problem.
Ja też mam takich kolegów, którzy przecenili swoje możliwości albo popełnili błędy i im nie wyszło, ale mam też takich, którzy są teraz kimś (jako firmy) szanowanym. Koniunktura się zmienia, ale przy dostatecznej dozie oleju w głowie bilans generalnie jest dodatni.
Jeśli ktoś sobie wymyślił, że będzie konkurować z Chińczykami, to już na starcie ma minimalne szanse (choć sa nieliczne wyjątki). Zapewniam Cię, że są poważne firmy, które np zamykają się na miesiąc wakacji zostawiając dyżurną sekretarkę. I żyją.
Złych nie mam, miałem dobry układ. Ale czułem, że trace czas a życie mi ucieka przez palce. Ale to naprawdę kwestia psychiki. Każdy musi znaleźć swoje miejsce, oby znalazł takie które mu pasuje. Ale, warto spróbować, jeśli komuś to w duszy gra!
M
Marek Lewandowski
siedzi u mnie w pokoju gość, który cyfrowe przetwarzanie sygnałów ma w małym palcu. W te i na odwrót. W środku nocy i na wyrywki. Jak mu dać lutownicę to się poparzy. To nasze stare dobre studia dają wszechstronne wykształcenie i elastyczność, na zachodzie specjalizacja jest tak wąska, że mi jest czasem głupio tłumaczyć podstawy rzeczy, które u nas sie robi na pierwszym roku komuś po doktoracie z niby też elektroniki... Więc jak ktoś przez pomyłkę usmaży jakąś kartę to niekoniecznie znaczy, że głąb...
J
J.F.
Co do tego prawa to watpie, no chyba ze by mu wczesniej wreczyl instrukcje uruchamiania sprzetu. A zaloze sie ze i w USA znalazlo by sie wiele firm w ktorych potraktowano by to jako wypadek przy pracy ..
P.S. Nie zadymil ? To da sie naprawic :-)
J.
G
greg
bonding od scalak odparowal:) tak wiec nie sadze:)
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.