W dniu 2019-11-27 o 22:54, sundayman pisze:
Kolonoskopie robiłem na żywca & oglądałem własne kiszki od środka na monitorze. Bardziej "inwazyjnym" było dla mnie gastro
- poszarpane gardło czułem ze 2-3 dni
W dniu 2019-11-27 o 22:54, sundayman pisze:
Kolonoskopie robiłem na żywca & oglądałem własne kiszki od środka na monitorze. Bardziej "inwazyjnym" było dla mnie gastro
- poszarpane gardło czułem ze 2-3 dni
nie, takim hardcorem to nie jestem, żeby być przy tym obecnym :) Dziękuję. Konował podłączył mi venflon czy jak to się tam nazywa, kazał liczyć do tyłu od 10 i jak doliczyłem do 3 to się obudziłem po zabawie.
I to jest gitara. Nic mnie potem nie bolało ani nic. Tylko to moralne upokorzenie, że mi tam... Ale udaję przed sobą że nic nie zaszło, nic się nie stało.
Osoba podpisana jako sundayman snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>
w artykule <news:qrphec$2i9bm$ snipped-for-privacy@portraits.wsisiz.edu.pl> pisze:
Żaden hardkor. To jedyne badanie, które możesz mieć w dupie i nie przejmować się, że się posrasz ze strachu.
Tylko jest jeden haczyk który wyszedł po przeczytaniu kilkudziesieciu opini. Jeśli jesteś chudy bierz znieczulenie, grubi mogą to mieć w dupie :) Wojtek
Osoba podpisana jako wowa snipped-for-privacy@gazeta.pl w artykule <news:5de3e955$0$554$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl> pisze:
To jest wyrównywanie szans. Chudy ma większe szanse na znieczulenie przed badaniem, gruby ma większe szanse na szybką rewizytę lub znieczulenie po badaniu - przed operacją.
W dniu 28.11.2019 o 14:16, Queequeg pisze:
Alkalizacja powoduje wytrącenie żelowatego, niebieskiego wodorotlenku miedzi. Alkalizacja powoduje również rozkład nadsiarczanu. Wydzielające się przy tym się ciepło podgrzewa roztwór, co powoduje rozkład wodorotlenku miedzi do czarnego tlenku. Gaz to tlen, a właściwie aerozol tlenu i roztworu, stąd "zapach". Nawiasem mówiąc wdychanie tego aerozolu to zły pomysł. Złym pomysłem jest także alkalizacja nadtlenków, stają się niestabilne, i mogą zachować się niesympatycznie. Akurat nadsiarczan jest tu w miarę grzeczny, ale z nadtlenkiem wodoru już może nie być tak sympatycznie.
P.P.
To jeszcze dodam - koleżanka małżonka niedawno robiła gastroskopię (osoba 180cm jakieś 60kg, czyli gruba nie jest wbrew temu co ciągle gada). Robiła to w sedacji - czyli taki "głupi jaś". Nic nie pamięta, nic jej nie bolało, była zadowolona, tylko musiałem ją prowadzić do auta pod rękę, bo była letko na bani :)
Przepis na zgage: Kupić sól morską w grubych kryształach. Jak się ma zgagę to dajesz jeden kryształ pod język i trzymasz aż się rozpuści. Najczęściej wtedy już zaga mija. Sól grubą kupisz w niektórych sklepach lub w tych z tzw zdrowa żywnością. Pozdrów!
Oby to nie zostało opacznie zrozumiane...
W dniu 2019-12-06 o 18:09, Tomalo pisze:
taaa... Można też zapalić świeczkę.
Dodam, że kiedyś nasłuchałem się, jak to dobrze robi dieta marchewkowa. Nażarłem się tej marchewki wtedy, że aż dziw, że mnie nie odrzuca na jej widok.
Efekt oczywiście żaden.
Jednodniowa dieta niewielki da efekt. Dieta obrzydliwa (oparta wyłącznie o potrawy których się się nie lubi) czyni cuda ale trzeba ją stosować długo i wytrwale.
No stosowałem znacznie dłużej niż jeden dzień.
BTW - od paru dni nie brałem teraz tego dexilantu ( nie miałem pod ręką) może 4 dni. Niestety, problemy właśnie zaczynają wracać powoli.
On jest tak skuteczny, że jest wrażenie, że człowiek jest zdrów całkowicie. Niestety - tak nie jest jak widać. Szkoda. No ale lepsze to niż cierpienie.
Mój ojciec, który w młodości miał problemy podobne (pewnie po nim to mam) wyleczył się siemieniem lnianym. Dziś ma ponad 80 lat i je takie rzeczy, które mnie by chyba zabiły (poza tym nie lubię :).
No ale ja jakoś nie przekonałem się do tego rozwiązania.
Dnia Mon, 9 Dec 2019 01:25:40 +0100, sundayman snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisal:
Jeżeli masz refluks, czyli nie domyka ci sie ta zapadka w żołądku, to po
Ja mialem tez problemy z przełykiem, takie że już sie bałem że mam raka przełyku, nic nie umiałem przełknać, i po 1-2 miesiacach diety i stosowaniu sie do tych reguł da sie żyć. Tłuste czy smażone też moge jeść (nie codziennie), ale ważne żeby w miare wcześnie, na długo przed snem. I od tabletek z daleka.
W ogóle nie jem nic tłustego bo jestem od urodzenia wegetarianinem. Nie fanatycznym - czasem rybka jakaś albo kurczaczek ale tylko to chudziutkie i niewiele - żadne tam kuśwa udko - ftu ! Generalnie nie lubię spożywać zwłok.
a w ryjek chcesz ??
Robiłem w tym roku gastroskopię. Nic tam nie wynaleźli. Zdrowy człowiek pozornie.
czyli jednak chcesz w ryjek.
może się od razu położyć do trumny ??
A poważnie - chyba jedyne przewinienie, które robię, to że jem późno. Ale jak nie - to kuśwa głodny jestem i czuję się jak po kolacji w Auschwitz ( zupka na wodzie z brukwią ). Nie mogę zasnąć. Mam wizje wychudzonych ludzi... gułagi...syberia...obozy...
Zawsze myślałem, że wegetarianie to osoby świadome żywieniowo.
Wg Ciebie tłuszcze istnieją tylko w świecie zwierzęcym?
Kurczę, a moja ulubiona sałatka pomidorowa z oliwą z oliwek i bazylią
to nie wegetariańska jest?
Pozdrowienia,
MKi
Dnia Thu, 12 Dec 2019 03:43:35 +0100, sundayman snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisal:
Najlepiej w ogóle nie jeść późno, było takie przysłowie Śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi
Ojtam, ojtam, wiem że cięzko sie rozstać z przyzwyczajeniami
zapadka może ci sie czasem otwierać nie wtedy kiedy trzeba, przeciez nie masz caly czas monitorowania. Np ja jak sie opre o krzesło w odpowiednim miejscu to czasem łapie mnie kaszel własnie z refluksu
wiem że prawda boli
no do trumny to może nie, ale na ziemi można troche poleżeć aby się przyzwyczajać
To zjedz sobie, np słodką bułke (małą), ja czasem jak jestem wieczorem głodny to jem troche herbatników petitek
pozdrawiam yorgus
Nie wiem dlaczego. Ja nie jestem wegetarianinem, bo sobie to wymyśliłem ideologicznie albo mnie ktoś przekonał. Ja po prostu od urodzenia mam wstręt do wszelkiego mięsa poza niektórymi rybami i (rzadko) drobiem w minimalnej ilości. Żebyś widział, co się działo, kiedy miałem jakieś 5 lat a rodzicie chcieli mnie - pewnie w najlepszej intencji - karmić jakąś wątróbką... Od tego razu dali sobie spokój :)
Więc żadna "świadomość żywieniowa" mi nie była potrzebna z tej strony.
Pewnie nie, ale chyba jednak przede wszystkim...
Za oliwą nie przepadam, tak że sporadycznie, no ale zdarza się. Główne tłuszcze to w moim przypadku masło ( "prawdziwe", żadne tam margaryny) i sery żółte - też bez przesady bo wolę białe, twarożki itp.
No dobra - czasem mnie weźmie i zeżrę czipsy. Bywa i tak - ale to tak między nami- w MacDonaldzie fryteczki... mniam mniam, takie chemiczne świństwo - ale dobre :)
No dobrze - BYĆ MOŻE i rzeczywiście tam jakieś niezdrowe rzeczy czasem zjem. No to co ? Mnie się nic od życia nie należy ??
Ale ja jestem swoim najlepszym przyjacielem, ale też i czasem wrogiem... Tak, że wypełniam to zalecenie właściwie.
ciężko to mi jest podatki płacić. A odmówić sobie tego czy owego jak ten głos każe iść i brać i jeść to jest dramatyczne, traumatyczne przeżycie graniczne.
Osoba podpisana jako sundayman snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>
w artykule <news:qsuqpf$8a3n$ snipped-for-privacy@portraits.wsisiz.edu.pl> pisze:
”Niezdrowe” rzeczy raz na jakiś czas mniej zaszkodzą niż ogólnie źle zrównoważona dieta, a na taką wygląda to, co wymieniłeś. Oczywiście część winy spada na rodziców - nie lubiłem wątróbki, dopóki nie nauczyłem się przyrządzać po swojemu. Wtedy dzieciom też posmakowała. Zgagę miewam tylko po świętach lub innych tradycyjnych imprezach, gdzie je się dużo, tłusto i słodko.Ale nie przesądzam – musiałbyś spisać żarcie z całego miesiąca i dopiero z taką długą listą udać się do dietetyka.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required