weź wyjaśnij wszystkim na czym polega i skąd się wziął w "środowisku" zakaz pisania dokumentacji do kodu?
weź wyjaśnij wszystkim na czym polega i skąd się wziął w "środowisku" zakaz pisania dokumentacji do kodu?
Mialem z nim stycznosc i 20 lat temu, ale w szczegoly nie wchodzilem. A i linux intensywnie sie zmienial. Ale pewne ogolne zasady bowiazuja nadal.
Tym niemniej ... linuxiarze narzekali na rozdmuchane programy windowsowe, a tu jedna funkcja ... nie doczytalem sie, nie ma 2MB. Tylko 250KB ... tez duzo, Atari mial mniej, a robil duzo wiecej :-)
Ale zrodla juz ponad 2MB - ciekawe co oni tam nacpali :-)
Za to ciakawi mnie ten segment do zapisu, i drugi dirty ...
J.
Ale to chodziło raczej nie o wielkość kodu ale o to, że każdy program miał ambicję być kombajnem, zamiast skupić się na tym, do czego był przeznaczony.
O wielkosc kodu i danych. K***, 4GB ram, a windows swapuje ... a robi przy tym to samo, co kiedys na 4MB :-)
J.
Serio, chcesz porównywać readline z Atari? Chyba, że wyciągasz taki wniosek że statystyk, z których wynika, że 95% administratorów z kilkuletnim stażem nie umie korzystać w pełni z readline chociażby w bashu. Wtedy fakt, może się wydawać, że Atari więcej robi niż readline.
Nie Marku, to nic nie wyjasnia. Mnie interesuje co to za dane sa zapisywane w dzielonej bibliotece.
J.
Edytor linii tekstu. To w Atari byl wieloliniowy edytor :-)
Widac dokumentacja kiepska. Albo za dluga :-)
J.
W dniu 2017-06-16 o 19:41, J.F. pisze:
Myślę że jednak daje, ale trzeba spojrzeć na to w szerszej perspektywie. Żeby uruchomić program trzeba sprawdzić czy pliki są w porządku, czy są odpowiednie uprawnienia, zapisać w logu informacje o dostępie czy jakieś statystyki, może jest jakiś antywirus który dokłada swoje skanowanie etc. Jak już się sprawdzi taki plik i wpuści "do środka" to szkoda czasu na to żeby za chwilę go wyrzucić z pamięci, a za dwie chwilę większość zabawy zaczynać od początku. Mając swapa minimalizujemy narzut na uruchomienie programu. Zakładając że jednak za każdym razem doczytujemy zawartość z pliku musimy zadbać o jego niezmienność w trakcie jego użytkowania, czyli mamy dodatkowy mechanizm który komplikuje system i zabiera czas oraz zachowanie a la Windows, gdzie nie można zrobić aktualizacji bez restartu komputera. Co prawda taka niezmienność teoretycznie upraszcza procedurę ponownego ładowania do pamięci i narzut jest mniejszy niż za pierwszym razem, ale dochodzi nam narzut pilnowania niezmienności pliku i ryzyko że z powodu dziurawego zabezpieczenia wstrzykujemy złośliwy kod.
Podobnie jest np. z wysyłaniem zapytań do bazy danych. Każdy ogarnięty programista otwiera połączenie do bazy, robi zapytania a na koniec zamyka połączenie. Programowanie w stylu połączenie - zapytanie - rozłączenie to marnowanie czasu i zasobów oraz ślamazarne działanie programu.
Myślę że jak się weźmie pod uwagę koszty pamięci vs ryzyko i koszt wynikający z komplikacji systemu to okaże się że swap nie jest taki zły.
W dniu niedziela, 18 czerwca 2017 10:20:39 UTC+2 użytkownik Piotr Dmochowski napisał:
To jest chyba jedno z podstawowych założeń. Ładujemy program, działa. Nie kończymy go. Działa se w tle i cos tam robi. W miedzyczasie wymieniamy biblioteke, uruchamiamy drugi program. ten sam albo inny. W tym czasie poprzedni nadal działa. Gasimy ten pierwszy i uruchamiamy na nowo. Jak biblioteka kompatybilna to znowu zadziała.
I mamy uaktualniona biblioteke bez restartu czy potrzeby gaszenia tego pierwszego programu. jakby nam zależało to możemy go nie gasić wcale.
Tu juz jest troche inaczej, ale to sporo filozofowania, starczy nadmienic że obie metody mają swoje zalety i wady. Jedna pozwala zgrabnie dać sobie radę z przerwaniami transmisji sieci, hibernacją a druga pozwala na większą wydajność.
Swap po prostu jest tani. I raczej zawsze jest. Bo nawet na tym moim zaurusie bez problemu moglem podwoic lub potroić ilość pamięci za pomoca swapa.
Uruchamianie X-ów tam to juz był overkill ale jak sie juz uruchomiło i za duzo nie przełączało to i abiword czy ten prosty arkusz kalkulacyjny nawet działał. Ale switchowanie sie albo uruchomienie czegoś wtle co cos robiło i robienie czegos ręcznie to juz nie zawsze wychodziło (chodzi o X-ksy).
W Qtopia bylo calkiem ok. Ale to długa historia i nie wiem czy komus potrzebna :)
kompatybilna to z
Windows tego nie ma? Przecież to podstawowa funkcjonalność, wynikająca tak na prawdę z funkcjonalnosci fsa (uyrzymanie referencji do "skasowanego" ale ciągle otwartego pliku)
Nie wiem jak jest aktualnie. Kiedyś nie było (czasy win98 i chyba nawet XP). Kiedys to nawet bylo tak ze nawet nieuzywana ale scacheowana przez windows biblioteka nie mogla byc podmieniona. Między innymi tyle update-ów wymagało restartu i podmiany bibliotek podczas startu.
Ale specem od wind nie jestem więc moze ktos mnie poprawi...
Użytkownik "Piotr Dmochowski" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:594637d5$0$5157$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... W dniu 2017-06-16 o 19:41, J.F. pisze:
Podejrzewam, ze to jednak inaczej dziala - sprawdza sie raz przy starcie procesu, a potem mozna go czytac wielokrotnie.
I tu:
-unix ma na to inne mechanizmy,
-jesli biblioteka jest ladowana przez mmap ... to tam jest chyba zdefiniowane jawnie jak sie funkcja ma zachowywac przy zmianach plikow.
Jesli jednak dobrze podejrzewam, ze biblioteki i programy sa ladowane z pliku, to ten swap na nie nie pomoze :-)
J.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required