natężenia prądu - uszkodzony mult

Apr 03, 2019 35 Replies

Brawo :)

Napięcia stałego, nie prądu, jak rozumiem.

Szczerze mówiąc wątpię, żeby mu się krzywda stała od tego pomiaru. Tam jest przecież solidny bocznik. Stawiam że te 3,5 A miałeś, bo przewody ograniczyły (oryginalne przewody od takich mierników nadają się do pomiaru napięcia ale nie prądu, w środku są cieniutkie).

Rozbierz ten miernik (uwaga na wypadające kulki z pokrętła), wyczyść styki pokrętła i płytkę pod pokrętłem sprayem Kontakt i może zadziała.

Jeśli taka mała wartość to pewnie po stronie pierwotnej. Przed udarem z naładowanych kondensatorów wyjściowych nie zabezpieczy.

Wątpliwe...

To tylko żeby bocznik się za bardzo nie nagrzał i miał szansę się schłodzić przed kolejnym pomiarem.

W dniu 2019-04-04 o 14:05, J.F. pisze:

Widocznie w mojej klasie inwencja była większa ;)

Prototypowy taser, na 220V, nie dziesiątki kV

  1. Naładować w gniazdku
  2. Dotknąć ofiary
  3. Uciec

Have fun, nikt rozrusznika nie miał, to i bezpieczne ;) Za cholerę nie pamiętam wartości, ale to był jakiś z radia, Miflex srebrny.

formatting link

Użytkownik "viktorius" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:q8518f$9jf$1$ snipped-for-privacy@news.chmurka.net... W dniu 2019-04-04 o 14:05, J.F. pisze:

Mialem podobne 0.47uF.

Tym IMO bezpiecznika nie wywalisz. Potrzebne by bylo cos jeszcze wiekszego ... rozruchowy od silnika, kompensacyjny od swietlowek, a i to nie wiem czy takie 3.3uF by starczylo.

P.S. A w zasadzie to do czego takie kondensatory wsadzano ? Pasowalyby do radia lampowego, ale w latach 80-tych to juz chyba nie robilismy lampowych.

J.

Z opisu wyglada, jakby jednak zglupial.

12V mu zaszkodzilo ? Kto wie, od strony pomiarowej spodziewa sie 2V, ale zasilany 9V.

Dokladnie. A kolega w ogole skorzystal z dziurki 10A ?

J.

Jak skorzystał z dziurki 10 A to nie dostał 12 V...

Tak... to jest podstawowe pytanie.

W dniu 2019-04-04 18:19, Queequeg pisze:

Tak jest. Skorzystałem. Na razie nie chce mi się nim dalej bawić. Poczekam, aż skruszeje to może jeszcze spróbuję go jakoś reanimować, ale marne szanse na to widzę. Przy cenie 20-kilku złotych za tego typu miernik taka zabawa to sztuka dla sztuki, ale jeśli ma mieć przy okazji walor edukacyjny to może się skuszę. Ale nowy ,multimetr i tak muszę kupić.

K.

W dniu 2019-04-04 15:36, viktorius pisze:

W podstawówce koledzy tak robili. Jeden z nich przyniósł kiedyś kondensator. Ładowanie z gniazdka 220V i szukanie ofiary. Pamiętam, że przy którejś próbie naładowania z gniazdka błysnęło i osmaliło dziurę.

K.

W dniu 2019-04-05 o 01:20, Krystek pisze:

Bo kondensator nie lubił, żeby jedyną rezystancją ograniczającą jego prąd ładowania była jego własna rezystancja wewnętrzna. W końcu powiedział basta i zredukował tę rezystancję do zera ;)

W dniu 2019-04-04 o 15:56, J.F. pisze:

Raczej z czego je wyjęto. Każdy kto potrafił conieco dłubnąć przy sprzęcie, miał tego pełne szuflady, "a może sie przyda"

W dniu piątek, 5 kwietnia 2019 01:20:31 UTC+2 użytkownik Krystek napisał:

W mojej podstawówce w jednej takiej małej sali, gdzie mieliśmy niemiecki, jakiś zbytnik wyrwał gniazdko ze ściany (może potrzebował) i zostawił kabelki zwinięte, ale leciutko wystające z puszki. Bez izolacji. Na przerwie mi się nudziło, a że znalazłem taką większą śrubkę, to sobie ją zacząłem do tej puszki wrzucać - ponieważ puszka była na pionowej ścianie, to wymagało to kilku prób - na szczęście śrubka sama wypadała na podłogę i nie musiałem jej z tej puszki wyjmować, brr - zanim udało się zrobić zwarcie - ale za to było widowiskowe, błysło się i śrubka wystrzeliła jak z procy. Od tego czasu jestem ostrożny z 220V ;>

A i jakimś dziwnym trafem w tej sali przestały działać gniazdka...

Użytkownik "viktorius" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:q871ar$40g$1$ snipped-for-privacy@news.chmurka.net... W dniu 2019-04-04 o 15:56, J.F. pisze:

Ten ma dlugie koncowki. Moje tez mial dlugie - nielutowane. Byc moze byly to stare zapasy magazynowe.

Czy mi sie wydaje, czy tam pisze 77 i jest to rok produkcji ?

Mozliwe, ze Miflex robil, robil, i nie zuwazyl, ze glowny odbiorca przestal zamawiac - wiec rzucili do bomisu.

Zastosowan w pozniejszych latach mialem dla nich kilka, ale trudno aby one byly podstawa do produkcji ... a moze w skali kraju i swiata byly.

J.

W dniu 2019-04-05 o 11:29, snipped-for-privacy@wp.pl pisze:

W mojej szkole było 2-ch konserwatorów, obydwaj łysi, jeden wyraźnie wyższy, drugi niższy. Wypisz-wymaluj protoplaści tego serialu:

formatting link
Była jedna puszka na korytarzu, wyrwane gniazdko, tylko druty wystawały. Podeszli, jeden zamiast neonówką, to sprawdził palcami czy nie mrowi. Ponieważ nie mrowiło, wcisnęli kable do środka, zawalili gipsem i mogli spać w spokoju:
formatting link

W dniu 05.04.2019 o 12:06, J.F. pisze:

one służyły do rozwijania;)

W dniu 2019-04-04 o 14:02, viktorius pisze:

Eeetam banany, największy fun to było wsadzić grafit (wkład do ołówka - takie grube były wtedy) w każdą dziurkę, a na te wystające kładło się 3 kawałek. Spektakl świtło i dźwięk ku uciesze gawiedzi:-)

Pozdroofka, Pawel Chorzempa

W dniu 2019-04-05 o 12:59, Pawel "O'Pajak" pisze:

I dym...

3 klasa podstawówki, zielona szkoła. Kolega miał "przemycone nieleganie" sztuczne ognie. Ale czym je zapalić skoro nie ma zapałek? Poprzez samozapłon masy wynikający z rozgrzanego prądem pręcika. Zadziałało ;) Szybko dało się znaleźć winowajcę braku prądu na całym pietrze. Gniazdko osmalone, tona dymu, że o smrodzie nie wspomnę. Niczym, co dostepne w łazience nie dało rady tego wyczyścić. Wina ewidentna, rodzice przyjechali, kolegę odebrali...

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required