Naprawa płyty 486 - układ power on reset?

Jul 21, 2020 Last reply: 5 lat temu 25 Replies

Wpadła mi w ręce stara płyta główna pod 486 (Socket 3). Typowy problem - wylany akumulatorek podtrzymujący RTC i ustawienia. W okolicy drobne ślady korozji. Płyta generalnie startuje, ale są z nią drobne problemy.



Pierwszy już udało mi się wyeliminować. Na ekranie POST pojawiał się komunikat o błędzie klawiatury i faktycznie, wciśnięcia klawiszy nie były rejestrowane. Wyglądało to na typowy problem z przetrawioną ścieżką. Usunąłem baterię, wyczyściłem okolicę ze śladów korozji (najpierw ocet, potem IPA). Dla świętego spokoju usunąłem gniazdo klawiatury (aby mieć pewność, że pod nim ścieżki też są całe). Okazało się, że nie jest źle - test multimetrem wykazał, że nawet najgorzej wyglądające ścieżki zachowały ciągłość. Dla świętego spokoju pocynowałem je. Wlutowałem ponownie gniazdo klawiatury, a zamiast akumulatorka podpiąłem CR2030 - rzecz jasna przez diodę. Okazało się, że te zabiegi wystarczyły - płyta zaczęła wykrywać klawiaturę i trzymać ustawienia BIOS-u.



Teraz do rozwiązania pozostaje kolejny problem. Płyta nie startuje sama z siebie - po podłączeniu zasilania trzeba ręcznie zewrzeć piny RST. Podejrzewam, że coś może być nie tak z układem, który powinien trzymać procesor w resecie do momentu ustabilizowania się zasilania. W czasach komputerów ośmiobitowych odpowiadał za układ RC + kilka bramek, dedykowany scalak (często połączony z generatorem sygnału zegarowego) albo nawet NE555. A jak to było robione w pecetach z tamtej epoki? Gdzie szukać uszkodzonej ścieżki, niepewnego lutu albo elementu?



płytę testowałem na dwóch procesorach: AMD DX 40 MHz oraz Intel DX 33 MHz. Na obydwu występuje ten sam objaw. Jest jeszcze kilka innych objawów, np. niektóre gry się wykrzaczają w sposób wskazujący na problem z cache/pamięcią, ale tym zajmę się w następnej kolejności. Płyta wydaje się też dość wybredna jeśli chodzi o moduły pamięci - nie ze wszystkimi SIMMami chciała startować.



BTW dobrze pamiętam, że procesory takie jak 486 DX 33 MHz czy 40MHz jeszcze nie wymagały radiatora czy wentylatorka? Pytam, bo ich obudowy robią się dosyć ciepłe, nawet lekko gorące. Nie na tyle, żeby ich dotknięcie groziło poparzeniem, jednak trzymanie palca na ceramicznej obudowie już po chwili przestaje być przyjemnym doświadczeniem...


tamtwe płyty były bardzo wybredne - znaczenie miała ilość kości, parowanie, czy kości były po jednej czy po obu stronach no i opóźnienia (aczkolwiek o ile mnie pamięć nie myli na 70ns powinno wszystko hulać)

AFAIR musiały mieć radiator, ale nie wszędzie była pasta termoprzewodząca

sirapacz snipped-for-privacy@sircomp.pl napisał(a):

Na pewno były takie bez radiatora.

sprawdź napięcia na zasilaczu. może być tak, że jedno z wielu jest poniżej zakresu. ja miałem taki przypadek, gdzie nieobciążone 12V skutkowało spadkiem lini 5cio woltowej do 4.6v, i nie startował pentium1. wystarczyło na linię 12V zapiąć żarówkę 10W, na sąsiedniej lini pojawiało sie 5.1V i komp startował

ToMasz

Hmm... Płytę testowałem na dwóch zasilaczach. Jednym starym AT, drugim współczesnym ATX, podpiętym przez przejściówkę. Problem występował na każdym z nich. No i dlaczego ręczny reset w takiej sytuacji rozwiązywałby problem?

Jeszcze jedno - karta diagnostyczna ISA pokazuje, że karta przy starcie (to znaczy starcie bez wymuszonego ręcznego resetu) zacina się na kodzie

05 06 lub 13 14. To znaczy zdarzały się też inne wartości, jednak te pojawiają się zdecydowanie najczęściej. Ręczny reset powoduje prawidłowy boot.

Dnia Tue, 21 Jul 2020 22:48:16 +0200, Atlantis napisał(a):

Co prawda mało tam na płycie zapewnie elektrolitów a i wtedy były lepsze ale i tak bym je powymieniał.

I jeszcze jeden update: typ płyty to najprawdopodobniej E117895. Ktoś może wie gdzie szukać instrukcji? ;)

Właściwie same kondensatory tantalowe. One też się starzeją w podobny sposób?

Dnia Wed, 22 Jul 2020 00:33:28 +0200, Atlantis napisał(a):

Raczej nie, ZTCW. Ale tantalowe w tamtych czasach? Po czym poznajesz?

Przecież kondensatory tantalowe THT są mocno charakterystyczne - żółte w kształcie kropli...

Dnia Wed, 22 Jul 2020 08:03:20 +0200, Atlantis napisał(a):

Hmmm, widziałem ich wiele i były różniaste. Wielokolorowe i wielokształtne. Ale płyty z tamtych czasów z tantalami to nie pamiętam. Musi że jakaś rasowa ci się trafiła.

2020-07-21 o 21:05 +0200, sirapacz napisał:

Mój 486DX2/66 nie miał żadnego radiatora. Czy to nie od DX4/Pentium zaczęły się cyrki z chłodzeniem?

Mateusz

Czy ja wiem? Ja widywałem płyty z 286/386 z takimi kondensatorami.

Zdjęcie fragmentu płyty tutaj. Wyraźnie widoczne żółte kondensatory tantalowe.

formatting link

Pan Mateusz Viste napisał:

Cyrki z chłodzeniem zaczęły się po prostu od Pentium. To był pierwszy procesor wymagający aktywnego chłodzenia. A pierwsza seria była oferowana w kilku prędkościach, najwieksza to 100 czy nawet 120 MHz. Bez żadnych mnożników czy dzielników zegara, bez obniżenia napięcia zasilania. No i te najszybsze szybciutko wycowfano ze sprzedaży. Potrafiły się po prostu spalić. Ja miałem najwyższy niewycofany,

66 MHz bodajże. Też grzał się sakramencko. Następne modele (MMX) nawet przy 200 MHz były przy nim ledwie ciepłe.

Dnia Wed, 22 Jul 2020 09:26:20 +0200, Atlantis napisał(a):

Może już źle pamiętam :) Ale co do niestartowania płyty to nie mam więcej pomysłów. No może inna karta VGA na podmianę, wyjęcie i włożenie wszystkiego co się da, mało podoba mi się bateryjka przez diodę.

Hmm... To jakiś pomysł. ;) Chociaż na innej płycie głównej (386) ta sama karta Trident działała bez najmniejszych problemów.

Tego też już próbowałem.

Dioda jest niezbędna. Oryginalnie stosowane w tych płytach "baterie" VARTA były tak naprawdę ładowalnymi akumulatorkami niklowo-kadmowymi, tak wiec płyta podawała napięcie ich ładowania. Beż żadnych przeróbek można by dzisiaj dać superkondnsator, ale ten dość szybko sam się rozładuje jeśli płyta nie będzie używana. A sprzęt retro ma to do siebie, że używa się go od czasu do czasu. ;) Dioda to schottky, więc spadek napięcia na niej wynosi zaledwie 0,3V. Zresztą płyta trzyma ustawienia, a po odłączeniu bateryjki problem restartami ciągle występuje.

Kondensatory tantalowe nie mają problemu ze starzeniem się? Nie ma szansy, że któryś stracił pojemność? Jeśli nie eksplodowały albo nie zwarły się wewnętrzne to można założyć, że są sprawne?

Mi bardziej chodziło o pasywne chłodzenie. To, że Pentiumy wymagały wiatraczka jest dla mnie rzeczą wiadomą - mniej więcej w tamtych czasach zaczynałem się bawić pecetami. Wydaje mi się, że ostatnie, najszybsze

486DX4 też już wymagały wiatraczka. Nieco wcześniejsze 486 potrzebowały pasywnego chłodzeni, o czym niektórzy producenci informowali na obudowie.

Z drugiej strony mamy takie 386 lub wczesne 486 w obudowach SMD, lutowane bezpośrednio na płycie. One nigdy nie miały radiatorów. Zastanawiam się po prostu gdzie na tym spektrum mieszczą się (relatywnie) wczesne 486 (SX 25 MHz, DX 33 MHz, DX 40 MHz) w ceramicznych obudowach wkładanych w gniazdo.

Atlantis snipped-for-privacy@wp.pl napisał(a):

Nic nie miały. Późniejsze też - podobnie jak Mateusz miałem 486DX2/66 i procek był goły.

Dnia Wed, 22 Jul 2020 10:12:16 +0200, Atlantis napisał(a):

Moja skromna wiedza na ten temat mówi że tak. One miały bodaj stały elektrolit, niepodatny na wysychanie.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required