Wpadła mi w ręce stara płyta główna pod 486 (Socket 3). Typowy problem - wylany akumulatorek podtrzymujący RTC i ustawienia. W okolicy drobne ślady korozji. Płyta generalnie startuje, ale są z nią drobne problemy.
Pierwszy już udało mi się wyeliminować. Na ekranie POST pojawiał się komunikat o błędzie klawiatury i faktycznie, wciśnięcia klawiszy nie były rejestrowane. Wyglądało to na typowy problem z przetrawioną ścieżką. Usunąłem baterię, wyczyściłem okolicę ze śladów korozji (najpierw ocet, potem IPA). Dla świętego spokoju usunąłem gniazdo klawiatury (aby mieć pewność, że pod nim ścieżki też są całe). Okazało się, że nie jest źle - test multimetrem wykazał, że nawet najgorzej wyglądające ścieżki zachowały ciągłość. Dla świętego spokoju pocynowałem je. Wlutowałem ponownie gniazdo klawiatury, a zamiast akumulatorka podpiąłem CR2030 - rzecz jasna przez diodę. Okazało się, że te zabiegi wystarczyły - płyta zaczęła wykrywać klawiaturę i trzymać ustawienia BIOS-u.
Teraz do rozwiązania pozostaje kolejny problem. Płyta nie startuje sama z siebie - po podłączeniu zasilania trzeba ręcznie zewrzeć piny RST. Podejrzewam, że coś może być nie tak z układem, który powinien trzymać procesor w resecie do momentu ustabilizowania się zasilania. W czasach komputerów ośmiobitowych odpowiadał za układ RC + kilka bramek, dedykowany scalak (często połączony z generatorem sygnału zegarowego) albo nawet NE555. A jak to było robione w pecetach z tamtej epoki? Gdzie szukać uszkodzonej ścieżki, niepewnego lutu albo elementu?
płytę testowałem na dwóch procesorach: AMD DX 40 MHz oraz Intel DX 33 MHz. Na obydwu występuje ten sam objaw. Jest jeszcze kilka innych objawów, np. niektóre gry się wykrzaczają w sposób wskazujący na problem z cache/pamięcią, ale tym zajmę się w następnej kolejności. Płyta wydaje się też dość wybredna jeśli chodzi o moduły pamięci - nie ze wszystkimi SIMMami chciała startować.
BTW dobrze pamiętam, że procesory takie jak 486 DX 33 MHz czy 40MHz jeszcze nie wymagały radiatora czy wentylatorka? Pytam, bo ich obudowy robią się dosyć ciepłe, nawet lekko gorące. Nie na tyle, żeby ich dotknięcie groziło poparzeniem, jednak trzymanie palca na ceramicznej obudowie już po chwili przestaje być przyjemnym doświadczeniem...