Napęd floppa 1.44 pod USB i kwestia MS-DOS

Dec 07, 2014 86 Replies

hem?

W ogólnym przypadku: tak. Zakładając, że maszyna bezdyskowa to pudło z cpu bez dysku w środku i całość rozwiązania (podłączenie zewnętrznych dysków lub filesystemu) dobieramy do zastosowania.

Natomiast dobrze jakbyś zdefiniował co rozumiesz przez 'intensywnie korzystająca z dysku' i dlaczego uważasz, że dysk poza pudłem jest 'pomyłką'.

Pozdrawiam

Marek

Pan Zbych napisał:

Technicznie, to w bezdyskowych dokładnie tak samo jak w dyskowych. Tylko w tych pierwszych nie ma złudy, że lokalny dysk daje komuś poczucie większego bezpieczeństwa.

Gdyby to ktoś uzał to za absolutnie niezbędne, bo na przykład pan prezes cierpi na Parkinsona (ale nie Cyrila Northcote, tylko po prostu Jamesa), to właśnie tak z łatwością zrobi.

I w ogóle dają mnóstwo różnych możliwości wyboru. O prawach Murphy'eyo zwykle wspomina się w żartobliwym kontekscie. I słusznie, bo one takie są. Ale są też założenia, które brzmią bardzo podobnie, choć należy traktować je zupełnie poważnie. Na przykład takie, że jeśli używa się systemu, który pozwala na backup i synchronizację wybranych danych, a nie ich całości, to z prawdopodobieństwem równym jedności zajdzie w końcu przypadek, że nie zostaną wybrane te co trzeba i nastąpi utrata ważnych informacji. Trudno odmówić historycznej racji takim systemom i ich autorom, którzy położyli ogromne zasługi dla oszczędności miejsca na dyskach i transferu w sieciach. Dzisiaj nie ma to już sensu, bo najprościej, najlepiej i najtaniej robić backup wszystkiego, łącznie z całym śmietnikiem pulpitów i okolic.

Pan Zbych napisał:

A gdyby tak wasza matka tutaj przechodziła, w przysłości. I gdyby wasz synek, którego jeszcze nie macie, do przedszkola zmierzał, w przysłości. Gdyby tak wasz synek, z daleka babcię ujrzawszy, podskoczył radośnie i trącił nogą kabel od zasilania...

Bądźmy poważni, prawdopodobieństwo awarii dysków i sieci na tyle poważnie, że uniemożliwaiające dalszą pracę, jest kilka rzędów mniejsze od pospolitego wykrzaczenia się lokalnego kręciołka. Zrobiłem symulację -- włączyłem PXE w laptopie i zbootowałem z sieci. Odpaliłem jakiś program, następnie odłączyłem komputer od ethernetu i kliknięciem zleciłem mu zapis danych. Oczywiście nic takiego nie nastąpiło, bo niby jak. Komputer całkiem odłączony od dysków tkwi w stanie otumanienia i braku świadomości swego jestestwa, ale wygląda całkiem normalnie. Gdy po minucie czy dwóch wtyczka znów trafiła do gniazdka, komputer odzyskał żwawość i jaźń swoją, a o tym, że ma coś zapisać, wcale nie zapomniał.

To tylko domowa sieć, która wprawdze służy też do pracy, ale nie nadzoruję z niej lotów międzyplanetarnych ani systemów podtrzymywania życia. Działa tak jak działa, czyli bardzo dobrze, bo tak mi było to (jeszcze w ubiegłym wieku) najłatwiej zaplanować. W realnym współczesnym systemie, gdzie wszysto zostało przewidziane, to ta na powrót włożona wtyczka mogła mnie połączyć z całkiem nowym serwerem, który tylko czekał na swoją rolę, gdy jego brat bliźniak zgłosi awarię (albo tylko jej prawdopodobieństwo i wskazanie do wykonania testów).

W dniu 08.12.2014 o 13:00, Jarosław Sokołowski pisze:

Rozumiem, że prosta odpowiedź tak/nie byłaby nie na miejscu?

W dniu 08.12.2014 o 13:05, Jarosław Sokołowski pisze:

A jakbyś w międzyczasie nie zauważył, że nie ma połączenia z siecią i wyłączył komputer, to oczywiście po ponownym włączeniu komputer zapisze te dane na serwer?

Użytkownik "Marek Wodzinski" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@toster2.pilczyce.net...

Nie mam więcej pytań.

Pan Zbych napisał:

Nie ma takiej możliwości. Komputer w tym stanie (bez dostępu do dysków i skryptów zamykających system na nich) nie reaguje na wciskanie wyłącznika. No, chyba że wasz synek, co go być może jeszcze nie macie, wyciągnie wtyczkę z gniazdka.

Pan Zbych napisał:

Co w tej odpowiedzi było krzywe (albo zbyt skomplikowanie -- bo nie wiem jaki jest zarzut)? Zdalne dyski akurat tego problemu same od razu nie eliminują, ale baaardzo ułatwiają jego rozwiązanie. Jeszcze prostsza i któtsza odpowiedź ("nie") nic by nie wniosła, a mogłaby być wręcz uznana za niegrzeczną.

W dniu 08.12.2014 o 14:06, Jarosław Sokołowski pisze:

oj, to trzeba użyć kilku narzędzi? A już myślałem, że te dyski sieciowe są "wszystkomające".

W dniu 08.12.2014 o 14:05, Jarosław Sokołowski pisze:

Co za niefart. A taki laptop z dyskiem, to i bez zasilania z sieci przez te parę godzin będzie w stanie zapisywać pliki. Chyba trzeba się będzie przeprosić z nocnikiem.

Pan Zbych napisał:

Ojej, skąd się takie myślenie bierze?! Przecież my tu w ogole nie mówimy o jakichś konkretnych dyskach sieciowych! Rozmowa jest na temat samej technologii, ba, jeszcze głębiej -- idei komputerów, które nie mają lokalnyej pamięci masowej. I choć zaczęło się od potrzeby zasymulowania archaicznego floppa dla MS-DOS, to zeszło na współczesne motywy, które skłaniają do takich rozwiązań -- że jest bezpieczniej, że jest taniej w utrzymaniu, że jest szybciej w robocie. A wszystko to w oderwaniu od wszystkomających rozwiązań NAS z Media Marktu -- ja sam nie wiem co w nich jest, nawet o to pytałem.

Pan Zbych napisał:

Jest albo i nie jest. Ostatnio miałem taki, co przez 40 minut (mierzyliśmy z zegarkiem w ręce) otwierał bądź zamykał system. Jeszcze na gwarancji, więc nowa bateria na to pozwalała. Serwis HP wymienił dysk i rzeczy wróciły do normy -- ten stary wytrwale próbował dobierać się do sektorów, za którymś razem mu się udawało. Ale że mu się uda zawsze, na to przeciez gwarancji nie ma. Stare przysłowie mówi przecież, że póty nocnik gówno nosi, póki mu się ucho nie urwie.

A jaki to problem odpalic maszyne wirtualna z jakims DOSem i podmontowanym pendrive'em? Reszta "standardowo", jak na "normalnym" komputerze.

Zadnego blednego kola tu nie ma.

A co ma kolejnosc instalowania systemow do tworzenia tej partycji

100-megabajtowej? Dzielisz dysk/pen na partycje i wskazujesz instalatorowi, na ktorej partycji ma zainstalowac tego Win7 czy podobnego.

Który ci moze pójdzie ale najczęściej nie pójdzie na starej płycie. Masz CDROM? jeżeli tak to ściągnij sobie obraz hiren boot, tam oprócz kupy róznych narzędzi jest też dos z różnymi sterownikami usb. wypalasz płytkę cd i odpalasz z niej kompa, masz natywnego dosa.

Ja mam jeden desktop w domu i 2 laptopy + 2 tablety. Jak sam widzisz, tylko jeden komputer miałby taką potrzebę...

Ale ten system nie jest na dysku tylko siedzi sobie w jakimś flash-memory? Czyli teoretycznie w ROMie który trzeba dopiero odblokowac do zapisu?

Nie mam Windows 98, mam oryginalne 3 dyskietki z MS DOS 6.2 (lub 6.22, nie pamiętam). I tego używam do zrobienia "roboczego" flopa do komputera embedded pod procesor AMD Geode... taki klon x86.

A w jakiej kolejności? Najpierw MS-DOS, oczywiście? :-)

A co mi przyjdzie z MS-DOSa odpalonego na CD rom w trybie tylko do odczytu? W jaki sposób program dostanie się do dysku do zapisu danych z czujników? To musi być dysk/nośnik zapisywalny... Myślałem że odpalenie MS-DOSa z USB pendrive da możliwość zapisu na taki "dysk" C:.

A swój samochód też odpalasz korbą? Bosh jakie macie problemy: msdos, floppy.....

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required