Mikrofalówka wywala B10 -- czy powinna?

Sep 06, 2018 63 Replies

Ale wszystko zależy od tego, co chcesz mierzyć. Jeśli chcesz mierzyć i

1 mA i 10 A to zastosuj dwa różne przekładniki zamiast kombinacji z odczepami.

Zazwyczaj przebiegi obserwuje się na oscyloskopie lub mierzy jakimś miernikiem i ma on wystarczającą czułość, żeby poprawnie zmierzyć w użytecznym zakresie prądów.

Weź sobie jakiś rdzeń toroidalny z materiału o dużej przenikalności, nawiń na obwodzie ze 100 zwojów (do testów więcej nie trzeba), obciąż miliamperomierzem AC lub rezystorem np. 10 omów i podłącz oscyloskop. Przełóż przez środek jeden z przewodów podłączonych do żelazka, czajnika, czegokolwiek i ZMIERZ to sobie. Będzie to naprawdę pożyteczniejsze niż zadawanie dziesiątek pytań grupie.

Zbuduj i sprawdź. Naprawdę nie ma w Tobie za grosz ciekawości?

Jest kwestia kosztów i dostępności. Oczywiście, że w pojedynczym egzemplarzu, przeznaczonym do użycia do własnych pomiarów, można sobie poradzić nawet z µA709 - przez lata sobie radzono. Można zastosować współczesny wzmacniacz o małym offsecie i dryfcie i odseparować składową stałą. Ale to co dobre w rozwiązaniu dla siebie nie udało się zastosować seryjnie.

Ogólnie jestem przeciwnikiem przekładników o dużych przełożeniach. Mają za duże parametry pasożytnicze. Pęd w ograniczaniu mocy strat powinien mieć rozsądne granice - bez względu na to, czy chodzi o pomiar proądu żelazka czy też pomiar impulsów prądowych w zaawansowanej przetwornicy. ZAWSZE zalecam moim klientom użycie większego fizycznie przekładnika o mniejszym przełożeniu. Nie na darmo takie właśnie są przekładniki do pomiarów zużycia energii w klasie dokładności 0.1%

W dniu 13.09.2018 o 12:57, RoMan Mandziejewicz pisze:

Jest. Powiedzcie mi...

P.P.

W dniu 12.09.2018 o 14:34, RoMan Mandziejewicz pisze:

[...]

Kostka to AD 817. Napięcie stałe na wyjściu -20.3mV, nie jest źle. Ale to jednostkowe doświadczenie.

P.P.

Problem logistyczny, bo na grupy piszę w czasie, gdy nie mam dostępu do sprzętu :)

Zmierzyłem, puściłem prąd 5.28 A (tyle zmierzył miernik -- trzy halogeny

400 W).

Pomiar 1, cęgi pomiarowe 1:10000: 529 - 538 uA, zależnie od położenia przewodu. Oddalanie i zbliżanie do środka nie miało znaczenia, znaczenie miało oddalanie i zbliżanie do miejsca, gdzie cęgi się rozwierają (im bliżej tego punktu, tym mniejszy prąd).

Pomiar 2, przekładnik 1:1000 (AC1020) i amperomierz (załóżmy że to jest pomiar dla obciążenia bliskiego zeru): 5.3 mA, niezależnie od położenia drutu.

Pomiary z rezystorem:

- 1 zwój, 110 R: 576 mV, w przeliczeniu wychodzi 5.24 A (lub 5.36 A biorąc przelicznik 0.097 V/A)

- 1 zwój, 220 R: 1136 mV, w przeliczeniu wychodzi 5.16 A

- 1 zwój, 440 R: 2.23 V, w przeliczeniu wychodzi 5.06 A

- 2 zwoje, 110 R: 1152 mV, w przeliczeniu wychodzi 5.24 A

Wnioski:

  1. Położenie drutu w rdzeniu nie ma wpływu na pomiar
  2. Faktycznie rezystancja 220 R to za dużo
  3. Rezystancja 110 R jest zadowalająca, ale też istotnie przekłamuje
  4. Op amp (czyli zwarcie) faktycznie może dać istotnie lepszą dokładność...

Ale z przekładnikiem 1:1000 czy z kaskadą 1:32 + 1:32? W tym drugim przypadku to powinieneś w Lotto zagrać... ;)

W dniu 2018-09-14 o 09:24, RoMan Mandziejewicz pisze:

[...]

I, jak się okazuje, można trafić ;-) Projekt z Elektora, z kaskadą.

P.P.

Użytkownik "Queequeg" snipped-for-privacy@trust.no napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@trust.no...

Chuj^Hk go wie... Jednak, jeśli urządzenia są podpięte w stałym miejsci i niewiele się przyz tym zmienia lokalnie, to... ale to sonda by coś mogła pokazać.

Nie zaprzeczam, gdybam jedynie.

Nieraz podpinałem coś przetwornicowego, to huk i iskra przy tym byly niekiedy chyba większe, niż przy czystym zwarciu i wyjebce bezpiecznika, a jednak nie wywalało.

Niemal na pewno. Ów huk i błysk przy właczeniu, to na pewno nie od dziesieciu miliamperów prądu. Aż bym się kiedyś pobawił w kontrolowanych warunkach z jakimś obwodem specjalnie zestawionym by zbadać, czy sprawy rezonansowe mogą mieć jakiś wpływ na wywalanie "korka" automatycznego.

No to sobie zrobiłem :)

formatting link
W końcu wybrałem jeden zwój i rezystor 100 om.

Na razie zrobiłem tylko szybki pomiar czajnika. Z amperomierzem wpiętym w miejscu zwory:

- amperomierz: 7.78 A

- oscyloskop w trybie pomiaru: 760 mV

Czyli przynajmniej w tym zakresie działa :)

To teraz tylko zmierzyć mikrofalówkę rozpoczynającą wątek, sam jestem ciekawy co pokaże. Jak tam przy okazji będę to sprawdzę.

}:->

Pozdrawiam, Piotr

Tylko zależy, co kto uznaje za rozsądne. Z jednej strony masz nonsensowne wyścigi akademickie, którymi jest wypełniona większość publikacji o przetwornicach:

-- moja przetwornica ma 99,2%!

-- a moja 99,21%, lamerze!

Z drugiej dołożenie prostownika synchronicznego to naprawdę nie jest rocket science, a oszczędności na prądzie szybko Ci zrekompensują droższe rozwiązanie.

Dla mnie osobiście rozsądek to obecnie 92%, wliczając PFC. W ciągu kilku tygodni będę miał działające PFC na węgliku krzemu w topologii totem pole/CCM, to się pochwalę wynikami. Sprzęt już prawie jest (muszę dopracować drivery), tylko trzeba się wziąć za programowanie FPGA, bo gotowych kontrolerów jeszcze nikt na świecie nie robi.

Ale to rozmiary fizyczne, a nie sprawność.

Pozdrawiam, Piotr

Jak Cię to pocieszy, to ja zamiast przekładników używam LTC1407 po stronie gorącej i izolatora po stronie cyfrowej. Sprawdza się znakomicie (mam od razu informację o napięciu i prądzie), ale trzeba chcieć mieć informacje w formie cyfrowej.

Tak wygląda interesująca Cię strona płytki:

formatting link
I dla kompletności druga, mniej ciekawa:

formatting link
Pozdrawiam, Piotr

Wszystko zależy od mocy. Przy kilowatach tak, przy watach nie.

Ale rozmiary fizyczne też mają wpływ na sprawność. Większy dławik, to mniejsza ∆B i mniejsze straty w rdzeniu. Większy transformator to więcej miedzi, mniejsza gęstość prądu i mniejsze straty w miedzi. Ale są też pewne granice - większa objętość rdzenia może oznaczać większe straty pomimo niższej ∆B i niższej ∆t - taki paradoks.

Dżul kosztuje 1.6e-7 złotego. Już przy 1W/s oszczędności każde 1000 godzin pracy urządzenia, czyli 6 tygodni, spłaca Ci 57 groszy. W rok sobie uzbierasz 5 złotych, w dwa 10. Za to już można coś w masówce zbudować, a nawet i w detalu. A rozmawiamy tylko o jednym wacie. Nawet do dwuamperowych flybacków zaczynają wkładać SR.

Właśnie to chciałem napisać. Wklepałem kiedyś podstawowe dla mnie rdzenie proszkowe i materiały do Matlaba i teraz mi optimum strat znajduje automatycznie. Materiały Ferroxcube mam wymodelowane w komplecie, kształtki tylko takie, co mnie interesują.

O tego dziś zaczynam projektowanie nietrywialnej przetwornicy. Godzina ręcznego modelowania topologii, a potem mi maszynka przeszukuje przestrzeń stanów. Nie wyobrażam sobie innego sposobu obliczania np. układów LLC -- próbując to robić ręcznie, czy nawet Excelem, szybko człowieka nachodzą myśli samobójcze.

Pozdrawiam, Piotr

Ale znajdziesz klienta, co ci zaplaci 1zl wiecej, bo go przekonasz, ze w pradzie mu sie za dwa lata zwroci ? :-)

Elektronika jak wiadomo tanieje, i byc moze nie kosztuje to az 30 centow wiecej :-)

Natomiast dosc istotne moze byc, ze gorsza przetwornica sie bardziej grzeje i szybciej pada :-)

J.

Toroidy się daje uzwajać na dwa sposoby. Pierwszy to klasyczny, drut przez środek i po powierzchni bocznej (miedź owija rdzeń), drugi odwrotnie: przewód tylko przez środek, ale rdzeni dajemy więcej (ferryt owija miedź). Bardzo kompaktowe ceweczki można w ten drugi sposób uzyskać, a jak ktoś ma fantazję, to i nadać pożądany kształt w 3D. Zwykły sposób zawsze produkuje walec i nie można pohasać.

formatting link
Pozdrawiam, Piotr

Przemysłowi klienci potrafią liczyć.

Do tego kondensatory 100uF z polipropylenu z deratingiem do

2/3 napięcia znamionowego i zapomnij o serwisowaniu.

Pozdrawiam, Piotr

Mi to mówisz? Tylko dlaczego nie wkładają w strukturę MOSFETów o mniejszej Rds(on)? To też jest źródło strat. Dlaczego stosuje się za małe rdzenie w tych zasilaczach?

Ale plateau minimum strat dla ferrytów jest bardzo szerokie. Gorzej jest z proszkami - minimum strat jest na dużych i drogich rdzeniach. Ostatnio wymiana dławika w przetwornicy 2.5 kW dała 1.3 punktu procentowego zysku sprawności. Z 93.8 na 95.1% i okazało się, że powoli można myśleć o pasywnym chłodzeniu.

Są narzędzia do tego gotowe. A potem i tak trzeba to dopracować. Trzymałem się od LLC z daleka dość długo. Aż w końcu odpuściłem sobie próby uzyskiwania w transformatorach indukcyjności rezonansowej na rozproszeniu i zacząłem stosować zewnętrzne dławiki. Jakaż ulga w projektowaniu.

Teraz naukowcy dostali sraczki na temat DAB. I nie można im wytłumaczyć, że przepompowywanie na dławiku mocy biernej o module podobnej wielkości co moc czynna przetwornicy oznacza dławik większy od transformatora i mnóstwo ciepła wydzielonego na tym dławiku.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required