Lampa owadobójcza (pomoc)

Sep 19, 2015 89 Replies

Użytkownik "Gof" snipped-for-privacy@somewhere.invalid napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@news.chmurka.net... : Piotr Wyderski snipped-for-privacy@neverland.mil wrote: : : > Zamiast lamp polecam takie małe paletki z zasilaniem bateryjnym : > i naprowadzaniem ręcznym. Skuteczność stuprocentowa, a po : > każdym trafieniu świat się we mnie uśmiecha... : : Mam. Weź traf tym komara w nocy... :

Naucz się myśleć pozytywnie: wpierw musisz (po ciemku!) odszukać "paletkę". Masz

50% szans, że chwycisz ją za rączkę, ale bardziej Ci chyba utkwią w pamięci chwile, kiedy, no wiesz: z drugiej strony. A wtedy to już sen Ci nie w głowie, na dobre parę godzin, i możesz spokojnie zapalić światło, i zająć się czymś innym, na przykład polowaniem na komary. - i życzę w tym sukcesów! ;)

Jedna z pierwszych linek z googla:

formatting link
Kupiłem w sklepie JULA we Wrocławiu jakieś 2 lata temu za niecałą dychę. Bardziej z ciekawości niż z realnej wiary w możliwości tego urządzenia i się bardzo miło zdziwiłem.

Pozdrawiam, Piotr

Trafiam głównie w nocy. Sztuczka polega na tym, że podczas remontu zainstalowałem w sypialni nowy wynalazek -- elektryczność. Naciska się taki pstryczek koło łóżka i się robi jasno.

Pozdrawiam, Piotr

Pan Piotr Wyderski napisał:

Głowa od tych nowomodnych sztuczek nie boli? Ja bym się trochę bał.

Po chwili ból zanika, pozostaje jeszcze przez chwilę takie odczucie jak po dotknięciu językiem baterii 9 V.

Użytkownik "Maciek" snipped-for-privacy@polobox.com napisał w wiadomości news:56027f22$0$27527$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Mój pierwszy email z ogólnego netu, bo nie pierwszy w ogóle, to z Polbox-u był właśnie. Do końca dzielnie utrzymali 1MB pojemności skrzynki... Choć pod koniec to były totalne jajca z przeciskaniem się wiadomości.

I niekoniecznie musi przyjść akurat po chomika...

Choć podobno elektryka prąd nie tyka. Tylko czasem pieści wśród boleści :P

Użytkownik "Gof" snipped-for-privacy@somewhere.invalid napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@news.chmurka.net... ("Jak działą dzwonek elektryczny") To ja aż taki hardkor nie byłem, ale, jedna ręka do kaloryfera, neonówka, taka w formie żarówki i na szczęście z opornikiem, dotknęła gdzieś w okolicy twarzy. Ktoś mi chyba zastrzyk zrobił? :) W każdym razie, neonówka mu przyświeciła. Innym razem, z ręki do ręki, grzebałem w jakimś radiu lampowym. "Zatęskniłem" za porcją energii, więc moje łapki co? Pyk pod anodowe! Śjakieś 250, prostowanie było tradycyjnie, na znanym stosie selenowym w postaci alumniniowego prostopadłościanu. Zobaczyłem biało-blado-różowe światło... Na szczęście nic mi się nie stało. Ale też... na mojej centrali, gdzie pracowałem, było 110V zmiennego, kilka razy miałem na sobie pełne napięcie i nawet nie poczułem, ewentualnie mniej, niż gdy się jedną ręką dotyka nieuziemionej obudowy i czuje takie dziwne jakby drżenie (po tym rozpoznaję potencjał). Ale może dlatego mnie nie brało, gdyż bardzo pilnowałem, by mieć dokładnie wysuszone ręce...?

Użytkownik "ACMM-033" napisał w news:mtum56$679$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl ... : : : (...) : gdy się jedną ręką dotyka nieuziemionej obudowy i czuje takie dziwne : jakby drżenie (po tym rozpoznaję potencjał). :

Ja odczuwam owe "jakby drżenie" jedynie wtedy, gdy po powierzchni *przesuwam* dłoń, bardzo delikatnie, no bo gdy trzymam ją nieruchomo, to nie zauważam nawet i pełnej fazy 250. To drugie to oczywiście pod warunkiem, że nie zamykam sobą obwodu... ;)

Użytkownik ACMM-033 napisał:

A był tunel i głosy zmarłych krewnych? :-) Że też myśmy to wszystko przetrwali ... Jak już tak roztaczamy kombatanckie wspomnienia, to i ja się pochwalę osobistym doświadczeniem. Moje pierwsze porażenie zaliczyłem w wieku 4 lat. Jedną ręką trzymałem się metalowego kwietnika, zainstalowanego w domu między podłogą a sufitem. Solidnie zakotwiczony. Drugą trzymałem bolec ojcowskiego paska. W pobliżu było gniazdko. Wsadziłem. Następnie w ekspresowym tempie znalazłem się na podłodze. Podobno z dzikim krzykiem odskoczyłem jak sprężyna. Nawet przytomności nie straciłem, rodzice tylko sprawdzili, czy kontaktuję z tym światem i nawet nie ciągnęli mnie do lekarza. Potem dwa lata bałem się włączyć choinkę do prądu ale mi przeszło, tylko nadal jestem bardzo ostrożny i parę razy sprawdzam co robię.

Użytkownik (c)RaSz napisał:

No cóż - nie każdy pocisk na wojnie zabija, to i nie każde porażenie jest śmiertelne.

Aktor Jacek Chmielnik wyjątkowo pechowo rozstał się z tym światem:

formatting link
i wiele linków na ten temat.

W USA przestępca skazany na karę śmierci został ułaskawiony i w zamian dostał dożywocie. W celi siedział na metalowym kibelku. Jednocześnie dłubał przy słuchawkach podłączonych do telewizora. Zapewne z zasilaniem szeregowym i fazą na masie/chassis. Doznał śmiertelnego porażenia.

Użytkownik "Maciek" snipped-for-privacy@polobox.com napisał w wiadomości news:5603beef$0$27510$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

A myślałem, że w sensie wczesnych początków jestem rekordzistą :). Jak miałem 4 lat i 4 miesiące wtykając/wyjmując w koło wtyczkę od choinki udało mi się palcem obu bolców dotknąć. Wypaliło mi czerwoną piekącą szramę. P.G.

Ja w tym wieku sprawdziłem wydajność prądową elektrowni za pomocą znalezionego na podwórku drucika od jakiejś plomby. Sieknęło zdrowo, ale pamiętam, ze bardziej bałem się łomotu od rodzicielki niż zrobienia powtórki. :-)

W zerówce zacząłem budować "komputer" i pamiętam, że jego kluczowymi elementami były ceramiczna oprawka od żarówki 220V i transformator dzwonkowy. Konstrukcja z tygodnia na tydzień rosła i była tym fajniejsza, im więcej losowych połączeń zawierała. Byle tylko były dostatecznie poplątane. Z drobnych błędów projektowych: zasilania nie przewidziałem...

Pozdrawiam, Piotr

Użytkownik " (c)RaSz" <NO_SPAM snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:5602e5ac$0$8372$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Ano tak... ale wydało mi się to tak oczywiste, że pominąłem... :)

Dobrze prawi, dać mu wódki! :))

Użytkownik "Maciek" snipped-for-privacy@polobox.com napisał w wiadomości news:5603beef$0$27510$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Niestety, nie było, nawet głowa nie raczyła mnie zaboleć... Tunelu nie było, w uszach też nie zabrumiało... jedynie bladoróżowy, nawet niezbyt intensywny, błysk... No i oczywiście odczucie na rękach wiadome. Nic mi nie było.

Mocny materiał jesteśmy :)

Z czasów przedszkolnych, uratowało mnie chyba to, że już wówczas wiedziałem, że prąd może zrobić duże kuku. Wiedziałem już, co to jest izolacja i czemu służy, choć jeszcze nie kumałem tego, jak obecnie... Znalazłem 1. żarówkę świecową, E14 gwint, kawałek przewodu jakieś 20-30 cm, po obu stronach odizolowane żyły, tak akurat. Wiedziałem, że jak się przytknie o tu i tu, to się zaświeci, jeśli druga strona będzie w gniazdku. Wiedziałem, że absolutnie nie wolno tego dotknąć ręką. To sru, przewód do gniazdka, i chcę delikatnie dotknąć drugą stroną, aby żarówka choć na moment się zaświeciła. Ale, ręka mi się zapewne obsunęła, przewody się zetknęły i huknęło, zobaczyłem błysk światła o kształcie żarówki, barwy sinobiałej, jak to iskra przy zwarciu. Na szczęście skończyło się na niewielkim strachu i wywalonym bezpieczniku. Mnie nie stało się absolutnie nic, ręka na szczęście nie dotknęła przewodów. Samych pieszczot, jakich od tamtego czasu zaznałem, już nawet nie zliczę... :))

Użytkownik "ACMM-033" snipped-for-privacy@interia.pl napisał w wiadomości news:mu0stf$cb4$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl...

Jak mnie 1100V DC (budowałem oscyloskop - uzwojenie anodowe trafa (100W) + powielacz na kilku 1N4007 i kondensatorach 1uF) kopnęło ręka - ręka to chyba na kilkanaście sekund (jeśli nie straciłem poczucia czasu) straciłem wzrok (kompletnie czarno przed oczami) i potem przez kilka godzin drżenie rąk i nóg. Ale żadnych głosów, ani tunelu nie pamiętam. P.G.

Użytkownik "Piotr Wyderski" snipped-for-privacy@neverland.mil napisał w wiadomości news:mu0q66$27h$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...

Jak miałem 9 lat nawinąłem transformator (drutem w emalii i podwójnym jedwabiu bezpośrednio na rdzeniu) - 7 zwoi pierwotnego i 1 zwój wtórnego. Potem woltomierz do 1 zwoju, a 7 zwoi do gniazdka. Obaliłem w ten sposób teorię działania transformatora bo na wyjściu dostałem 0V :) P.G.

Aż mrowi... w końcu to nerw...

Ja też.

To chyba musisz być w powietrzu, żeby nie zamykać obwodu... jakaś pojemność do ziemi zawsze jest...

I tenże wynalazek powoduje skuteczne rozbudzenie... i tak do rana... ja bym jednak wolał, żeby coś te komary tłukło za mnie...

Użytkownik "Gof" snipped-for-privacy@somewhere.invalid napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@news.chmurka.net...

Nie musi być w powietrzu. W mieszkaniu do żyrandoli mam po 4 przewody (jeden żółto zielony). Jak zmieniłem drewniany żyrandol na metalowy to przy przesuwaniu ręką po nim czułem lekkie mrowienie (stojąc normalnie w kapciach na terakocie). Przy nieruchomym trzymaniu - nic. Przez kilka lat myślałem, że zwarcie w żyrandolu, aż zepsuł się wyłącznik i przy wymianie stwierdziłem, że wyłącza fazę (sądziłem, że przepuścili przez niego neutralny). No to sprawdziłem co jest zgrane - na żółto-zielonym elektrycy dali na stałe fazę! P.G.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required